Skip to main content

Japońska kuchnia – przewodnik bardzo subiektywny

Zupełnie szczerze – japońska kuchnia, pomijając sushi i pojedyncze potrawy, nie porwała mojego serca (a może żołądka?) tak, jak przykładowo kuchnia tajska. A kuchnia japońska to nie tylko sushi. Przeciętna dieta Japończyków zmieniła się na przestrzeni ostatniej dekady. Zdrowe ryby z ryżem zostały wyparte przez dania znacznie bardziej kaloryczne, bogate w tłuszcze, cukry i węglowodany. W efekcie japońska młodzież jest dziś dość okazałego wzrostu (przy moim 1,8 m rzadko czułam się jak wielkolud) i niestety zmierza w kierunku otyłości, podobnie jak np. Malezja. Sushi w restauracji, podobnie jak u nas jada się w Japonii raczej „od święta”. Poza tym w przeciwieństwie do wspomnianej kuchni tajskiej, miałam wrażenie, że ciężko w Japonii o różnorodność. Przykładowo o ile w Tajlandii jest mnóstwo klasycznych i tradycyjnych dla tego kraju dań, których można skosztować na każdym kroku o tyle w Japonii za różnymi potrawami trzeba się naprawdę nachodzić. Wszędzie dostaniecie za to ramen.

Prezentacja japońskich dań

To o czym jednak warto również wspomnieć z początku to prezentacja dań przed restauracją. W Azji generalnie przyjęło się tworzyć menu obrazkowe, szczególnie w turystycznych rejonach, żeby wszystkim było łatwiej. Japonia poszła jednak o krok dalej i zamiast zdjęć przygotowuje się na witrynach restauracji dokładne kopie dań wykonane z plastiku. Nawet piwo prezentowane jest w szklance 0,5l z pianką tak autentyczną, że ślinka cieknie. Trzeba przyznać, że czasami można się nabrać, tak dobre są te wizualizacje. Kilka przykładów poniżej:
Dotyczy to również prezentacji słodyczy i gotowych dań w sklepach i na straganach. Szczególnie zwykle słodycze są pięknie opakowane w nieprzezroczyste pudełka, dlatego w plastikowym przezroczystym pudełku znajduje się plastikowa kopia tego co w środku wraz z przekrojem.

Kilka klasyków japońskiej kuchni

Bardzo chciałam spróbować okonomiyaki (dosłowne tłumaczenie smaż co chcesz, czyli racuchy z różnymi dodatkami), ale po prostu zwyczajnie nie byłam w stanie ich znaleźć. Yakisoba (podobne nieco do tajskiego pad thai, pewnie dlatego przypadło mi do gustu) udało mi się trafić tylko raz w Kioto (cena 600¥). I nie dlatego, że te dania są charakterystyczne wyłącznie dla jednego miejsca, bo choć okonomiyaki wywodzą się z okolic Hiroszimy i regionu Kansai, to teoretycznie popularne są już w całym kraju.
Wracając do tradycyjnych dań kuchni japońskiej wg mnie najpopularniejsza jest zupa-danie ramen, gdzie główne składniki to rosół, plaster mięsa wieprzowego, makaron z mąki pszennej (od niego pochodzi nazwa dania), kawałek nori, uzumakinaruto (dosł. wir wody, potrawa rybna – biały kwiatek z różowym zawijasem) i w zależności od wersji np. połowa jajka na półtwardo. Bardzo mi smakowała, ale niestety jest również bardzo tłusta, a przynajmniej takie były te 4, których w różnych miejscach miałam okazję spróbować. Cena w zależności od miejsca 450-720¥. Co ważne do każdego posiłku w restauracji otrzymacie w Japonii wodę lub zieloną herbatę gratis (dolewki również).
Z dań typowo obiadowych mogę Wam polecić gyūdon, czyli rozumując dosłownie miskę wołowiny podawaną wraz z cebulą duszoną w umiarkowanie słodkim sosie. Nie jest to szczególnie wyszukane danie, ale smaczne i pożywne. W zestawie z miską ryżu, bulionem i deserem w postacie marynowanego kokosa: 700-750¥. Dość pożywne, choć smakowo nieco przeciętne jest danie zwane katsudon w wersji z kurczakiem, czyli ryż, mięso + jajecznica. Taki mix można powiedzieć pod hasłem przegląd lodówki. W Kioto przy jednej z totalnie turystycznych ulic: 800¥. Zdecydowanie nie warte swojej ceny. Tonkatsu (katsu) curry to w mojej ocenie danie typu fast food, czyli średnio zdrowo, głównie z powodu panierowanego i smażonego na głębokim tłuszczu kotleta wieprzowego. Są też sieciówki serwujące tylko to danie w milionie odmian. Jednak trzeba przyznać, że smakowo jest OK. Cena od 550-750¥.

Japońskie przekąski na mały głód

Moje kubki smakowe pobiły również takoyaki, czyli kulki o średnicy 3-5 cm z ciasta z kawałkami ośmiornicy, podawane z sosem do okonomiyaki, z warzywami lub specjalnym sosem do takoyaki. Ciasto jest nieco gumowate, ale w połączeniu z ośmiornicą i sosem naprawdę smaczne i sycące. Sposób podawania różni się w zależności od regionu: można używać długich wykałaczek jak w regionie Kinki, albo pałeczek jak w Tokio. Pierwotnie podawano je jak szaszłyki – dwie kulki nadziane na długą wykałaczkę. Do dziś tak się je podaje w w Seto, w prefekturze Aichi. Ja za 6 sztuk z sosem w Arashiyama zapłaciłam 480¥. Yakitori to idealne danie do piwa: tłuste i treściwe. Jest to szaszłyk drobiowy, który składa się z sake, sosu sojowego, filetu z kurczaka, wątróbki drobiowej, grzybów, papryki i porów. Cena ok. 500¥.
Jeśli jesteśmy przy przekąskach to chciałam Wam polecić gorąco onigiri, czyli uformowany w kształt trójkąta ryż, z nadzieniem, owinięty w nori. Mnie osobiście najbardziej przypadł do gustu ten z nadzieniem z tuńczyka i majonezem, choć na półce w 7/11 często jest to loteria, bo niestety napisy są po japońsku i o ile nie ma obrazka z nadzieniem, to mamy taką trochę ruletkę 🙂 Zwykle jednak trafiałam na nadzienia smaczne i tym samym drugie śniadanie było udane. Cena w 7/11 czy FamilyMart 110-130¥.

Japońskie słodycze

Jak jesteśmy przy słodyczach warto wspomnieć o ciastkach najczęściej z nadzieniem z czerwonej fasoli (anko). Występują różne kształty np. taiyaki – ryba dorada czy manjū – liść klonowy. Cena ok. 50-80¥ za sztukę.Większość słodyczy w Japonii zawiera w sobie matcha, czyli sproszkowaną zieloną herbatę, której używa się podczas ceremonii parzenia herbaty. Mnie szczególnie przypadły do gustu cynamonowe płatki oblane czekoladą z matcha, czyli yatsuhashi oraz pianki z nadzieniem z matcha. Również lody waniliowo-matchowe, mało słodkie i orzeźwiające podbiły moje kubki smakowe. „Oberwało się” matcha również znanym produktom, takim jak KitKat. Japońskie słodycze w postacie galaretek w mącznej posypce, jak np. warabimochi w ogóle nie przypadły mi do gustu, chyba głównie ze względu na konsystencję.

Shinkansen sushi

Specjalnie na koniec zostawiłam sushi – tego „dania” nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Sporym zaskoczeniem był fakt, że nie tak łatwo zjeść sushi w Japonii 🙂 Poważnie! Czasami naprawdę trzeba się było naszukać, na szczęście zestawy sushi z 7/11, FamilyMart itp. były równie dobre, w dodatku niedrogie. Ceny zestawów od 300 do 450¥. Jedno z miejsc, które mogę polecić Wam na sushi a jednocześnie miejsce będzie samo w sobie atrakcją to Shinkansen Sushi w Drivers City na wyspie Odaiba w Tokio. Dla fanów Japonii lepiej być nie może: sushi wybiera się przez tableta, a zamówienie przyjeżdża do stolika shinkansenem! Można również łapać talerzyki jadące na zwykłej taśmie między stolikami. Cena za talerzyk od 120¥ do 280¥, na talerzyku w zależności od rodzaju 2 albo 6 kawałków sushi. Mnie rachunek za 10 sztuk wyniósł 614¥ choć była dopiero 14:30 to był ostatni posiłek tego dnia.

Japońskie napoje

Automaty z napojami to ważny element każdego miasta i ulicy, spotyka się je na każdym kroku i dostać w nich można wszystko: znane napoje jak cola czy fanta, mniej znane jak różne lokalne napoje owocowe, jest oczywiście woda, występuje też piwo. Ale są również kawa (puszka) i herbata (butelka)! Co ważne, te ostatnie można kupić w wersji na ciepło – wtedy napój podświetlony jest na czerwono (również dostępne w 7/11 czy FamilyMart, tam na macanta się przekonacie, który napój jest zimny a który ciepły :D). Moim absolutnym faworytem jest herbata z mlekiem na ciepło, ale zakochałam się w niej jeszcze w Malezji (gdzie nazywa się teh tarik), jest również wersja bardziej tradycyjna, bez mleka, obie idealne do śniadania, które w naszym wydaniu składało się ze słodkiej bułki z budyniem lub jabłkiem. Cena 120-130¥, bułka drugie tyle.

Posiłek na drogę, czyli o jedzeniu w pociągach

Podróżując pociągami teoretycznie etykieta wymaga, by powstrzymać się przed spożywaniem dużych, obiadowych posiłków, jednak Japończycy nic sobie z tego nie robią. Pewnie dlatego, że na dworcach można kupić milion różnych zestawów obiadowych tzw. bentō. Japońscy pasażerowie ledwo zdążą usiąść na swoich miejscach jak już otwierają i pałaszują swoje zestawy.

No to co? Smacznego! ボナペティ

Spodobał Ci się wpis? Masz uwagi lub komentarze? Podyskutuj, polub, podziel się. Dziękuję!

6 myśli na temat “Japońska kuchnia – przewodnik bardzo subiektywny

  1. Będąc w Japonii miałem okazję spróbować lodów o smaku np. krowiego języka, płetwy rekina czy węgla i co ciekawe naprawdę były smaczne 🙂 Zgadzam się z Tobą co do galaretek z posypką.. paskudne!

  2. Przyznam, że na zdjęciach wszystko wygląda smakowicie. Typowa japońska kuchnia często jest podana jak malowana aż strach ruszyć, aby nie popsuć całej koncepcji 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *