Skip to main content

Słowenia – informacje praktyczne 2017

Pomysł na Słowenię pojawił się dość spontanicznie, przy okazji jednej z lepszych promocji LOT-u we wrześniu ubiegłego roku. W głowie i przed oczami miałam głównie panoramę na jezioro Bled (na pewno każdy z Was widział to zdjęcie), więc nie zastanawiałam się długo. Ponadto kiedy w zeszłym roku odwiedziłam, równie spontanicznie, Bośnię i Hercegowinę, nabrałam wielkiego apetytu na kraje byłej Jugosławii. Do Bośni, a wcześniej Czarnogóry i Chorwacji, dołączyła więc Słowenia, tak bliska nam mentalnie i kulturowo, w dodatku niesamowicie piękna. Nie, przepraszam. Słowenia jest po prostu obłędna! A jak tam dotrzeć, co zwiedzić i jak się przygotować do wyjazdu? Czy słynne jezioro Bled to jedyne, co kryje kraj wielkości połowy województwa mazowieckiego? Sprawdźmy!

Gdzie leży Słowenia?

Słowenia leży w Europie Środkowej, nad Adriatykiem, ale się rozpędzajcie się w kąpielówkach, linia brzegowa liczy tylko niecałe 47 km. Troszkę to niesprawiedliwe, że Włochy mając już tyle, dostały również Triest, ale co zrobić. Od północy ze Słowenią graniczy Austria, od południa Chorwacja, na zachodzie Włochy, na wschodzie zaś Węgry. Całkowita powierzchnia wynosi nieco więcej niż połowa … województwa mazowieckiego (nieco ponad 20 000 km²). Na tym maleńkim skrawku ziemi zmieściło się jednak tyle atrakcji, że tydzień nie wystarczy, żeby zobaczyć je wszystkie. Ale wystarczy, by się w niej zakochać. Poniżej mapa Słowenii wraz z zaznaczonymi punktami, które odwiedziłam, po kliknięciu w pinezkę zobaczycie nazwę i zdjęcie.

Jak dotrzeć do Słowenii?

Z uwagi na położenie, do Słowenii wygodnie dotrzecie z Polski zarówno własnym samochodem (to tylko nieco ponad 500 km licząc od południowej granicy Polski), jak i samolotem. Ja wybrałam się dzięki wspomnianej już promocji LOT-u, kupując bilet w obie strony z Warszawy do Lublany we wrześniu ubiegłego roku, za bilet zapłaciłam 448 zł, w cenie zawarty był bagaż rejestrowany do 23 kg. Poza LOT-em z Warszawy bezpośrednio lata jeszcze słoweński narodowy przewoźnik Adria Airways. Z polskich lotnisk to niestety jedyne bezpośrednie połączenie (stan na maj 2017), z innych miast dostępne są połączenia z jedną przesiadką w kraju (np. z Krakowa przez Warszawę) lub z przesiadką w Londynie czy Brukseli, jeśli skorzystamy z tanich linii Ryanair + easyJet czy WizzAir + Ryanair.

Dostępne są również połączenia autokarowe, np. z Kielc czy Wrocławia do Lublany w cenie od 200 zł w jedną stronę. Sprawdźcie przewozy Sindbad Eurobus lub Sindbad Interbus.

Transport na miejscu

Przejazd z lotniska do Lublany i Bled

Jeśli Waszym środkiem transportu będzie samolot, po przylocie na lotnisko w Lublanie możecie udać się do miasta lub od razu np. do Bledu – jednej z popularniejszych miejscowości w Słowenii. Ja skorzystałam z busika firmy ZUP Prevozi, który za 9 € zabrał mnie do Lublany, prawie pod sam hostel w niecałe 30 minut. Inne firmy to: Markun Borut i MNJtransfer. Przejazd do Bledu kosztuje 13 €, w okolice Bohinj czy Kranjskiej Gory 19 € a do Kranj – 4 € w jedną stronę.
Do Lublany jeździ również miejski autobus, który wbrew informacjom podanym na stronie lotniska nie ma numeru 28, tylko na dworcu autobusowo – kolejowym w Lublanie zatrzymuje się na stanowisku nr 28. Firma przewozowa to ALPETOUR, przejazd zajmuje 47 minut i kosztuje 4,1 €. O ile w tygodniu kursuje dość sensownie względem połączenia LOT-u z/do Warszawy, o tyle w weekendy jeździ już znacznie rzadziej (dlatego lądując o 17:05, wybrałam busik a nie autobus, który odjeżdżał za godzinę). Aktualne godziny znajdziecie tutaj (klik). Stanowisko autobusu miejskiego na lotnisku oznaczone jest znakiem BUS i znajduje się po prawej stronie od wyjścia, w okolicy pasażu łączącego terminal z parkingiem czy punktem z wypożyczalniami aut.

Wynajem samochodu w Słowenii

Wynajem auta klasy A (Renault Twingo) na dwa dni w Europacar na dwa dni z winietą gratis (bardzo ważne, jeśli chcemy się po Słowenii poruszać szybko, czyli autostradami, koszt tygodniowej winiety 15 €) kosztował nas 47,9 €. Do tego paliwo, które w tym czasie wyjeździłyśmy wyniosło niecałe 30 €. Oczywiście im dłuższy wynajem samochodu tym cena za dzień jest niższa. Zwracajcie tylko uwagę na ubezpieczenie (jaki udział Wasz, co jest wykluczone itd.) oraz winietę.

Cena paliwa, czy to benzyny 95 czy diesela, jest na każdej stacji taka sama, bo jest regulowana przez rząd (dlatego nie często widać ceny przed stacjami, jak w Polsce) i ustalana w odstępie 2-tygodniowym. Na czas naszego wyjazdu 1 litr benzyny 95 kosztował 1,308 €, a oleju napędowego 1,195 €.

Autobusy w Słowenii

Słowenia jest fantastycznie skomunikowana, zarówno dzięki bogatej siatce połączeń autobusowych, jak i kolejowych. Autobusy są punktualne (różnice 2-3 minuty to żadne opóźnienia) i często kursują, szczególnie na najpopularniejszych trasach. Bilet kupuje się albo u kierowcy (jeśli wsiadamy tam, gdzie nie ma dworca; płatność tylko gotówką), albo na dworcu. W Lublanie przed dworcem autobusowym stoi automat, w którym można sprawdzić połączenia i ceny. Uwaga! Automat nie tylko nie przyjmuje płatności kartą (jak głosi przyklejona na nim kartka), ale zasadniczo nie służy do kupowania biletów, dlatego będzie pokazywał niedostateczną liczbę miejsc w autobusie, niezależnie od wybranego połączenia. Zaoszczędziłam Wam właśnie mikro zawału, nie ma za co. Jeśli już wiecie, którym autobusem chcecie jechać, zapraszam do przemiłej Pani w kasie (gdzie można płacić kartą). Przykładowe ceny biletów autobusowych z mojej trasy:

  • Lublana – Ribčev Laz (przystanek docelowy dla jez. Bohinj): 7,9 €
  • Ukanc (przystanek pod szczytem Vogel, na drugim końcu jez. Bohinj) – Bled: 4,1 €
  • Bled – Lublana: 6,3 €

Pociągi w Słowenii

Są nieco tańsze od autobusów (oczywiście zależy od rodzaju, tak jak w Polsce są pociągi szybkie, jak IC i EC oraz odpowiedniki TLK – oznaczone LP lub LPV), szczególnie jeśli akurat traficie na weekend, bo wtedy można kupić bilet weekendowy, czyli przejazd w obie strony z dużą zniżką. Przykładowo, nasza wycieczka pociągiem z Lublany do Most na Soči w jedną stronę kosztowałaby 7,7 €, czyli w obie już 15,4 €. A z biletem Turist vikend wyszło tylko 10,78 €. Oczywiście taki bilet obowiązuje na najtańsze połączenia oznaczone LP i LPV, ale możecie wsiąść również w IC/EC i dopłacić różnicę. Tak wracałyśmy do Lublany z Most na Soči z przesiadką w Jesenice: na pociąg bez dopłaty przyszłoby nam czekać prawie godzinę, w wsiadając do EC, musiałyśmy dopłacić tylko 1,8 € – co nadal się opłacało i pozwoliło zaoszczędzić sporo czasu. Wyszukiwarka połączeń wraz z cenami dostępna jest w języku angielskim na stronie słoweńskich kolei (klik).

Gdzie spać w Słowenii?

Lublana – Hostel Tresor był moim pierwszym noclegiem w Lublanie. Fantastycznie położony, jakieś 2 minuty wolnym spacerem od Trzech Mostów, w okolicy sklepy i wszystko inne. Z hostelu na Zamek z buta jest 20 minut, genialna lokalizacja. Zatrzymałam się w 6-osobowym pokoju żeńskim w cenie 19 € za łóżko. Pokoje przestronne, łóżka piętrowe. Jedyny minus to (przynajmniej w pokoju 101) wszystkie kontakty przy jednym łóżku, co samo w sobie było niekorzystne, w dodatku dwa z czterech się zepsuły. Jednak wszystko da się przeżyć! Bardzo miła obsługa, przyjemne śniadanie za 3€. Są też większe dormitoria oraz pokoje dwuosobowe, wszystkie ze wspólnymi łazienkami. WiFi śmigające w pokojach i pomieszczeniach wspólnych. Ogólnie bardzo przyjemne miejsce.

Lublana – Hostel Celica Art: od kiedy tylko Słowenia i Lublana pojawiła się w moim podróżniczym planie, wiedziałam, że muszę się zatrzymać w tym hostelu. Budynek to dawne więzienie a pokoje to najprawdziwsze cele! W dodatku są one jak pudełko czekoladek, jak mawiał Forest Gump, nigdy nie wiesz, co się trafi, bo każda cela jest inaczej urządzona. Cele są 2-i 3-osobowe, pokoje 4- lub 5-osobowe a dormitoria 7- lub 12-osobowe, cele mają wspólną łaziankę, pokoje i dormitoria – prywatną. Na parterze znajduje się restauracja serwująca śniadania i obiady (te tylko w tygodniu) oraz bar z napojami i przekąskami, na 2. piętrze natomiast jest ogólnodostępna kuchnia. Hostel Celica Art mieści się 6 minut pieszo od dworca autobusowo-kolejowego oraz około 10-15 minut spaceru od Trzech Mostów – centralnego punktu historycznej Lublany. Cena za osobę w celi 2 osobowej od 24 €, łóżko w dormitorium od 18 €. WiFi śmiga w pokojach (choć czasem bywa przeciążone) i pomieszczeniach wspólnych.

Bled – Rooms Jerman: szukając noclegu w Bledzie, kierowałam się głównie bliskością jeziora i punktu widokowego. Miasto i dworzec położone są na wzniesieniu, jednak widokowo ta perspektywa nie powala, dlatego szukałam czegoś niżej. Okazało się, że pod tym kątem pokój z łazienką w Jerman był strzałem w dziesiątkę. Ładny, czysty pensjonat, ledwie 150 metrów od przystanku autobusowego Bled Mlino (tu wysiądziecie jadąc z lub do Lublany) to idealne miejsce, by zatrzymać się w Bledzie. W dodatku przyjmie Was przemiła właścicielka. WiFi śmiga w pokoju jak szalone. Apartament na jedną noc kosztował 49 € za dwie osoby.

W każdym obiekcie, w którym się zatrzymacie w Słowenii, obowiązkowo trzeba zapłacić podatek miejski 1,27 € za osobę za noc.

Czego spróbować w Słowenii

Burek, czyli najpopularniejsza przekąska na Bałkanach, w Słowenii pod tą nazwą występuje zwinięty w rulon, a następnie w ślimaka (czasem tylko w rulon) placek z ciasta filo, wypełniony mięsem, białym serem, warzywami z sosem pomidorowym (nadzienie pizza) czy jabłkiem. Warto wiedzieć, że oryginalny burek to oznacza wersję mięsną, serowa to sirnica, z jabłkowymi czy pizzowymi burkami spotkałam się pierwszy raz. Burek to przekąska łatwo dostępna, często na ciepło i niedroga. Jest również dość tłusta i sycąca, idealna na śniadanie czy wczesny obiad… i każdy inny posiłek.

Kremna rezina (kremšnita) to regionalny specjał, który zjecie nie tylko w Słowenii, ale w ogóle na Bałkanach. O czym mowa? O pysznym, ogromnym i bardzo smacznym ciastku, podobnym do polskiej kremówki. Choć sama dawno jej w domu nie jadłam, kremna rezina wydała mi się dużo lżejsza i nie aż tak słodka jak jej polski odpowiednik. Szczególnie wypada ją zjeść w Bledzie, najlepiej w Vila Bled z widokiem na jezioro, choć to pracownik Hotelu Park, położonego w tym samym mieście, z pochodzenia Serb, pierwszy raz przygotował ją w 1953 roku. W jego kraju był to już znany przysmak, w Słowenii dopiero mieli oszaleć na jego punkcie.

Gibanica to kolejne ciacho, które polecają Wam przewodniki o Słowenii. Czy można aż tak oszaleć na jego punkcie, nie jestem pewna, choć jadłam je tylko raz. Wielu mówi, że to mieszanka szarlotki, makowca i sernika, ponieważ to narodowe ciacho Słowenii składa się z naprzemiennych warstw maku, słodkiego sera twarogowego, orzechów włoskich i kwaśnych jabłek. Pochodzi z regionu Prekmurje (pełna nazwa to prekmurska gibanica), nie wykluczone, że od Żydów zamieszkujących dawniej te tereny. Podaje się ją zwykle podczas świąt, wesel czy innych ważnych uroczystości. Pierwsza wzmianka o gibanicy pochodzi z 1828 roku, a jej nazwa wywodzi się od słowa gűba oznaczającego zagięcie lub fałdę. Na pewno jest bardzo sycąca, na szczęście nie tak słodka, jak można by się obawiać, doskonała do czerwonego wina, np. teran.

Wino teran pochodzi z płaskowyżu Kras, na którym uprawiane są winogrona refošk. Specyficzne podłoże Krasu, czyli czerwone gleby Terra Rossa, sprawia, że winogrona mają wyjątkowy smak. Posadzone na innym podłożu winogrona refošk, dają ponoć zupełnie inny smak i kolor. Wino ma delikatny smak, jakąś wybitną specjalistką nie jestem, po prostu mi smakowało. Spróbujcie sami i dajcie znać.

Kraški pršut to doskonale znana Wam zapewne z innych krajów, jak Włochy czy Chorwacja, szynka długo dojrzewająca, suszona na słońcu i wietrze, a czasem dodatkowo wędzona.

Aktualne ceny w Słowenii

O ile za noclegi ciężko zejść poniżej 20-25 € za osobę za noc, o tyle jedzenie – nawet w hostelach – jest już całkiem przystępne cenowo. Przykładowo obiad w Celica Art można zjeść już za 4 €. Na mieście sytuacja wygląda już bardzo różnie, zależy od lokalu i miejsca.

  • Burek sprzedawany jest zwykle na wagę, od 0,89 € do 1,5 € (tak średnio), wszędobylskie pizze kosztują od 4-5 €, porcja lazanii 5-7 €. Burgery w Noble Burek w Lublanie (jednym z popularniejszych fast foodów) kosztują 2,5 €, podobnie kebab z kurczakiem.
  • Lokalne napoje w restauracjach są w dość przystępnych cenach, piwo Laško 0,33 l – 2,5 €, 0,5 l – 2,7 €. Wino Teran w markecie Mercator miedzy 3,5 € a 5 € za 0,75 l lub 1 l – zależy od promocji.
  • Ceny paliwa na czas naszego wyjazdu: 1 litr benzyny 95 kosztował 1,308 €, a oleju napędowego 1,195 €

Godziny otwarcia sklepów: w Słowenii bardzo szanują swój czas, szczególnie w święta, o czym mogłam się przekonać, przylatując w niedzielę, przed 2 dniami wolnymi z rzędu (czyli 1.05 i 2.05). Z marketów poza wymienionym Mercatorem są jeszcze Lidl czy SPAR, jednak najwięcej w miastach znajdziecie tych pierwszych. Miejskie często czynne są tylko do 18:00, zawsze jednak znajdzie się taki, który będzie czynny w święta i niedzielę do 22:00.

Co robić w Słowenii?

Temat rzeka! O tym, co robić w Słowenii powstanie kilka oddzielnych postów, jednak teraz na szybko zaznaczam Wam najciekawsze atrakcje. W Słowenii nie sposób się nudzić, każdy znajdzie coś dla siebie: amatorzy sportów, szukający adrenaliny, rodziny z dzieciakami, pasjonaci architektury i zwiedzania miast. Również każdy, kto lubi dobrze pojeść i wypić dobre wino. Co więcej, choć akurat ja byłam latem, wiele z tych atrakcji dostępnych jest również w sezonie zimowym, ponieważ Słowenia jest zdecydowanie kierunkiem całorocznym.

Wypad do Bledu

Jeden z punktów obowiązkowych w planie każdego, kto odwiedza Słowenię. Proponuje jednak nie przelatywać przez Bled niczym burza, tylko zatrzymać się tam na choćby jedną noc. Wieczorem miasto i okolice jeziora pustoszeją, a i piękne zdjęcia zachodu i wschodu słońca można zrobić. Gorąco polecam spacer wokół jeziora oraz wejście na przynajmniej jeden punkt widokowy, np. taki z ławeczką. Po wysiłku nagrodzić się należy kremną reziną z widokiem na jezioro w Vili Bled, ewentualnie pyszną kolacją z deserem w restauracji Sova. Czytaj więcej!

Rejs po jeziorze Bohinj i wjazd na Vogel

Jak już jesteście w Bledzie albo macie plan się tam wybrać, to polecam wyskoczyć jeszcze kawałek dalej (autobusem, pociągiem lub samochodem – wszystkim tam dojedziecie – nad jezioro Bohinj. Tam weźmiecie łódkę z napędem elektrycznym (w końcu to teren Parku Narodowego Triglav), którą dopłyniecie do Ukanc, skąd już tylko 500 metrów do stacji kolejki górskiej na górujący nad okolicą szczyt Vogel, nieco ponad 1500 m. Przy pięknej pogodzie widoki murowane. Wszystko to do ogarnięcia w mniej niż pół dnia. Łódka w jedna stronę to wydatek 9 €, wjazd na Vogel 15 € w obie strony. Tak, jak by ktoś miał tam wejść z buta.  Przeczytaj więcej!

Kajaki w starej kopalni

Jeśli szukacie aktywności z odrobiną adrenaliny (dla klaustrofobików) albo po prostu chcecie zrobić coś innego niż zwykle, to polecam gorąco pojechać do starej kopalni pod górą Peca na północnym zachodzie kraju, żeby popływać w niej kajakami! Naprawdę niesamowita przygoda, sam zjazd do kopalni i zejście do zalanych kanałów stanowi genialną atrakcję. O poruszaniu się pod ziemią kajakami nie wspominając! Jedna z najlepszych przygód w mojej podróżniczej karierze. Obiad też zjedliśmy pod ziemią, właściwie jeszcze trochę i mogłabym tam w ogóle zostać. Relacja już niebawem, tymczasem zajrzyjcie na ich stronę: Podzemlje Pece, około 4-godzinna przygoda w kopalni kosztuje 42 € od osoby. Przeczytaj relację z podziemnych kajaków!

Spanie na drzewie

Mimo najszczerszych chęci, z uwagi na bardzo niskie temperatury w nocy, musiałyśmy odpuścić, jednak Wam polecam w cieplejszych miesiącach spróbować, albo przynajmniej zapoznać się z tą opcją. Warianty są dwa, albo nocleg na łóżku zwisającym z drzewa, co najlepiej zobrazuje poniższe zdjęcie, albo po prostu piknik w ciągu dnia. Widokowo super sprawa, dodatkowo niezwykłe doznania nocą, bo w końcu to nawet nie namiot. Bardzo żałuje, ale temperatura w nocy na początku maja wynosiła między 1 a 3 stopnie na plusie, myślę, że nawet bielizna termoaktywna by nie pomogła. Regularny sezon zaczyna się od połowy maja. więcej informacji znajdziecie u nich na stronie Experience Treetops oraz na profilu na Facebooku Bivanje v krošnjah. Koszt noclegu przy 2 osobach z kolacją 50 €.

Słoweńskie klasyki: Zamek Predjama i Jaskinia Postojna

Punkty obowiązkowe i co więcej absolutnie warte zachodu, czyli znoszenia dzikiej hordy innych turystów, oraz ceny – łączony bilet do tych dwóch atrakcji kosztuje 31,9 €. Zamek obłędny jest nie tylko z zewnątrz, warto również zwiedzić go w środku i poznać jego fascynującą historię. Szczególnie, że zapewniany jest audio-przewodnik po polsku. Ta przyklejona do skały niejako wizytówka Słowenii jest jednym z najbardziej malowniczych i widowiskowych miejsc jakie widziałam. Cudownie jest po godzinie 18:00, kiedy Zamek jest już zamknięty a okolica pustoszeje, wtedy można w spokoju podziwiać to genialne miejsce. Zamek od największej jaskini w Słowenii dzieli jedynie 10 km. Jaskinia Postojna jest największą i najczęściej odwiedzaną jaskinią typu krasowego w Europie. Liczy około 20 km tras, z czego tylko 5,5 km, w dodatku pięknie oświetlone, udostępnione jest do zwiedzania turystom. Tu również dostępny jest audio-przewodnik po polsku.

W sezonie, kiedy dziennie do jaskini potrafi wejść nawet 7 tysięcy odwiedzających, zapewniany jest bezpłatny shuttle bus między Zamkiem a Jaskinią, żeby ułatwić zmotoryzowanym turystom życie. Jeśli jednak nie jesteście zmotoryzowani lub nie chcecie tracić czasu na szukanie miejsca, parkowanie i inne tego typu klimaty, które zdecydowanie psują zabawę polecam Wam wybrać się na pół-dniową wycieczkę z Roundabout Travel Slovenia, podczas której zawiozą Was wszędzie wygodnie minivanem a przewodnik opowie wiele ciekawych historii. Cena wycieczki 64 €. Przeczytaj więcej!

Zwiedzanie Lublany

Jeden cały dzień wystarczy Wam na zwiedzenie bardzo dokładnie większości wartych odwiedzenia zakątków stolicy Słowenii. Nie przesadzam! Lublana, nazywana smoczym miastem, jest bardzo kameralna a spacerowanie po niej to przyjemność, w każdej pogodzie. Warto wybrać się na taras widokowy na, swego czasu najwyższym, budynku w mieście Nebotičniku, gdzie podziwiając zachód słońca i wzgórze zamkowe można uraczyć się całkiem tanim drinkiem lub kieliszkiem wina. Na wzgórze zamkowe również warto się wdrapać, choć panorama wtedy jest już zupełnie inna. Na fanów street artu i ogólnie pojętej sztuki alternatywnej czeka ulica Metelkova. Koniecznie trzeba policzyć wszystkie smoki na Smoczym mieście, zajrzeć do całodobowego mlekomatu ze świeżym mlekiem czy zjeść po prostu burka na ławce, obserwując miasto. O Lublanie dokładniej przeczytasz już niebawem! Przeczytaj więcej!

Jaskinie Szkocjańskie – najpiękniejsze w Słowenii

Nagłówek trochę zdradza puentę, ale nie czarujmy się – choć Postojna jest imponująca, to w tym tłumie i oświetleniu, jadąc 4 km elektrycznym pociągiem, ciężko poczuć się jak w autentycznej jaskini. Dlatego koniecznie wybierzcie się, choćby dla porównania, do oddalonych od Lublany o 77 km Jaskiń Szkocjańskich. Dla mnie były największym zaskoczeniem podczas tej wyjazdu, i warte absolutnie 16 € za wstęp. Zespół krasowych jaskiń liczy sobie około 6 km, w środku nie wolno robić zdjęć, ponieważ jaskinia jest pod ochroną UNESCO. Jeśli oglądaliście Władce Pierścieni i fragment, kiedy bohaterowie wędrują przez Moirę, to już macie mniej więcej pojęcie, jak tam jest. Tu już mniej chodzi o stalaktyty czy stalagmity, bardziej o mroczne zakątki, bardzo wysokie komory oraz przełomy podziemnej rzeki. Poniższe zdjęcia dzięki uprzejmości władz Jaskiń Szkocjańskich. Więcej już wkrótce.

Wypad nad morze, czyli Piran

Już wspominałam, że Słowenię dość niesprawiedliwe potraktowano w kontekście dostępu do morza – linia brzegowa liczy niecałe 47 km (choć to wciąż dwa razy więcej niż dostało się Bośni i Hercegowinie). Nie rzutuje to jednak na piękno nadmorskich miasteczek jak Piran, gdzie przyjemnie spędzić popołudnie i zjeść dobry obiad, składając się z pysznych owoców morza. Są tacy, którzy twierdzą, że Piran wygląda jak Chorwacja. Odpowiadam im wtedy, że może to Chorwacja wygląda jak Piran? A poważnie, miasteczko jest śliczne, warto przyjechać tu na dobry obiad, pyszne lody (choć w Słowenii generalnie wiedzą, jak robić dobre lody), wejść na ruiny murów obronnych, by spojrzeć na miasto z góry i podziwiać najlepszą moim zdaniem panoramę.

Jeśli nie jesteście zmotoryzowani lub zależy Wam na czasie polecam Jaskinie Szkocjańskie połączyć z wizytą w Piranie (po drodze zaglądając do stadniny koni lipicańskich oraz na degustacje wina terna i szyneczki kraški pršut) podczas wycieczki Karst and Coast Mystery organizowanej przez Roundabout Travel Slovenia. Całodniowa wycieczka kosztuje 53 €, wstęp do Jaskiń Szkocjańskich (16 €) oraz degustacja (6 €) są dodatkowo płatne.

Wycieczka pociągiem do Mostu na Soči

No dobra, nie musi być obowiązkowo pociągiem, ale warto, ponieważ trasa z Lublany jest niezwykle widokowa. Rzeka Soča sama w sobie jest piękna, zarówno dzięki niezwykle intensywnemu, turkusowemu kolorowi wody jak i terenom, przez które przepływa. Kolor wody rzeka zawdzięcza wapieniom, i choć akurat w miejscowości Most na Soči mamy do czynienia ze sztucznym jeziorem, powstałym w wyniku utworzenia tamy kilkanaście kilometrów dalej, to kolor wody pozostaje równie hipnotyzujący. Pół-dniowa wycieczka będzie świetym pomysłem, można ją połączyć z wypadem nad jezioro Bohinj i Vogel – Most na Soči znajduje się około 60 km dalej. Jadąc pociągiem pokonacie ten odcinek znacznie szybciej, przez 6 km tunel pod górskimi szczytami. Więcej przeczytacie już niedługo!

Križna Jama – ciemność widzę, ciemność!

Na liście miejsc do odwiedzenia pojawia się ostatnia, ale to była tak naprawdę pierwsza nasza przygoda z jaskiniami w Słowenii. Križna Jama znajduje się około 60 km na południe od Lublany i zalicza się do, jakże by inaczej, jaskiń krasowych. Liczy sobie ponad 8 km i kryje cudowne, podziemne jeziora. Nie ma w niej oświetlenia, jedyne źródło światła, to latarki, które weźmiecie ze sobą. Najlepiej wybrać się zimą, kiedy woda w jeziorach jest najczystsza i można podziwiać takie widoki, jak na reklamujących ją zdjęciach. Ponad godzinna wizyta w maju była również bardzo ciekawa, szczególnie jeśli ma się za przewodnika takich pasjonatów jak Igor. Wstęp na około godzinne zwiedzanie kosztuje 15 € przy większych grupach i 9 € przy 2 osobach. Na pasjonatów czekają również 4- i 7-godzinne trasy. Wszystkie szczegóły i rezerwacja na stronie jaskini. Najsensowniejszy dojazd swoim lub wynajętym samochodem.

Ubezpieczenie

Słowenia należy do Unii Europejskiej, przystąpiła z resztą w tym samym roku co Polska. Oznacza to, że jeśli macie Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego, to w razie nagłego wypadku i konieczności ratowania życia, jesteście traktowani jak obywatele Słowenii i leczeni bez dodatkowych kosztów. To jednak dotyczy naprawdę krytycznych sytuacji, na każdą inna okoliczność trzeba się ubezpieczyć dodatkowo. Komfortowy pakiet zawierający koszty leczenia, następstwa nieszczęśliwych wypadków oraz ubezpieczenie bagażu w HanseMerkur kosztuje zaledwie 5 zł dziennie. Nie dużo za święty spokój, prawda?

Jednym zdaniem

  • woda z kranu nadaje się do picia, w restauracji często dostaniecie ją nie pytani i jest darmowa;
  • kontakty nie tolerują złodziejek, to znaczy są tak wyprofilowane, że sprytny przedłużacz nie wejdzie;
  • dla mnie Słowenia to taka Norwegia południowej Europy: mieszkańcy uwielbiają uprawianie wędrówek i przybywanie na łonie natury, a do segregacji odpadów przywiązuje się tu ogromną wagę;
  • język słoweński ma wiele podobnych, jeśli nie takich samych słów (znaczących również to samo), co język polski, co znacznie ułatwia komunikację, większość mieszkańców mówi również bardzo dobrze po angielsku;
  • najbardziej aktualny i poświęcony wyłącznie Słowenii przewodnik ma w swojej ofercie wydawnictwo Bezdroża (tytuł Słoneczna strona, jest jednak on dość pobieżny, natomiast lepsze to niż cegła zawierająca wszystkie kraje na Bałkanach.

Wybieracie się do Słowenii w najbliższym czasie? Jaki macie plan? Macie jakiś ciekawy pomysł, który mnie umknął? Dajcie znać!

A jeśli uważacie, że powyższy wpis może się komuś przydać, podzielcie się ze znajomymi korzystając z kolorowych guziczków poniżej, pod podobnymi postami.

24 myśli na temat “Słowenia – informacje praktyczne 2017

  1. Triglavski Park Narodowy i Wąwóz Vintgar to miejsca, o których warto wspomnieć na pierwszym miejscu pisząc o Słowenii. Szkoda, że nie odwiedziłyscie tamtych terenów plus Wodospad Peričnik i Mojstrana <3 <3 Polecam na kolejną podróż 😉

    1. Na terenie Triglavskiego parku narodowego jest jezioro Bohinj oraz Vogel, także o nich wspominam. Na pierwszym jednak wymieniam te miejsca, które odwiedziłam. Wszystkiego za jednym razem zobaczyć się nie da, wiadomo, że trzeba wrócić 🙂

    1. O tak! I dla niego muszę do Słowenii wrócić, nie mogę sobie darować, że było za zimno by tam spać. Jeszcze na koniec wyjazdu to bym zapalenie płuc zaryzykowała, ale drugiej nocy? Rozsądek jednak wziął górę 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *