Skip to main content

Malezja: Borneo – zwiedzamy stan Sabah

Przelot z Kuching do Kota Kinabalu, stolicy stanu Sabah zajmuje nieco ponad godzinę. Na lotnisku znowu metoda taxi na coupon, choć mimo ze lotnisko położone jest bliżej miasta, cena jest wyższa – 30 MYR. Kota Kinabalu nie ma już niestety tego uroku co spokojne Kuching. Jest tu masa domów handlowych, szerokich, głośnych ulic a ruch samochodów nie pozwala na tak swobodne poruszanie się. W samym mieście do zobaczenia jest niewiele, głownie z uwagi na to, że w czasie II Wojny Światowej całe miasto z wyjątkiem 2 budynków zostało zniszczone. Położone tuż nad Morzem Południowo-Chińskim ma bezpośredni dostęp do wspaniałych owoców morza, które wprost z kutrów trafiają na bazar a tam są obrabiane i sprzedawane surowe lub wieczorem z grilla. Za 10 MYR można sobie takie całkiem przyzwoitego szaszłyka z kalmarów nabyć. Dalej idąc na wschód mamy baza z przyprawami, warzywami i owocami a także z pamiątkami (które w Kota Kinabalu są raczej bardziej niż słabe).
Czytaj więcej

Malezja: Borneo – zwiedzamy stan Sarawak

Cudownymi i niezawodnymi liniami Air Asia docieramy wczesnym popołudniem do Kuching, stolicy stanu Sarawak, jednego z dwóch malezyjskich stanów na wyspie Borneo. Kuching w języku malajskim znaczy ‚kot’, w związku z tym mieście jest kilka, dość kiczowatych przyznaję, pomników kotów. Również w sklepach z pamiątkami prym wiodą drewniane kotki. Inna etymologia nazwy miasta podaje, że po chińsku ku ching znaczy ‚port’, jednak ta wersja widzę nie przyjęła się tak chętnie jak ‚kot’. A co można robić w Sarawak? Można wybrać się na spotkanie z orangutanami, trekking w namorzynowych lasach lub do tradycyjnych długich domów. To jak, jedziecie ze mną?

Malezja: Kuala Lumpur – Cameron Highlands – Kuala Selangor – Malakka

Kuala Lumpur to ogromna i piękna metropolia. Patrząc na sieć komunikacyjną, drogi, sky train ma się wrażenie, że Polska jest naprawdę daleko w tyle za resztą świata. Oba terminale lotniska Kuala Lumpur International Airport (KLIA i KLIA2) są doskonale skomunikowane dzięki kolejce KLIA Express z centralną stacją KL Sentral, gdzie przecinają się wszystkie linie metra, sky train i wszystkich innych kolejek. Bilety też są w bardzo przyjemnych cenach, zależą od odcinka jaki się chce przejechać (od 1 RM do 2,60 RM za jeden przejazd, bilet dzienny 10 RM).
Chinatown tak naprawdę nie jest duże, ot taki większy bazar, gdzie handel toczy się całą noc. Dopiero rano można „zobaczyć” dzielnicę, bo nie ma rozstawionych straganów. Mieszkamy w China Town Inn – bardzo przyjemnym hoteliku, w pokoju bez okien – co w przypadku mieszkania na bazarze – jest niezaprzeczalną zaletą.
Czytaj więcej