Skip to main content

Hiszpania: z rewizytą w Madrycie

Do Madrytu – mojego ukochanego miasta w Hiszpanii – przybyłam po raz drugi po ponad rocznej przerwie. Prawnie nic się nie zmieniło. To jedno z tych miast, gdzie czuje się jak w domu, jak u siebie, a łatwość komunikacji zarówno tej związanej z przemieszczaniem się jak i tej międzyludzkiej sprawia, że nie chce się stad wyjeżdżać. Za nic! Zakwaterowanie jesteśmy w tej samej dzielnicy, co ostatnio, nieopodal Plaza España, skąd już tylko kilka kroków do Pałacu Królewskiego.
W Madrycie na łażenie po mieście i zwiedzanie mam bardzo niewiele czasu – wiadomo interesy – jednak udaje mi się uciec z jednej mniej ważnej prezentacji i przejść się starymi szlakami, nacieszyć się słońcem i ludźmi. Czytaj więcej

Turcja: Stambuł – miasto kotów i meczetów

O podróży do Turcji marzyłam od dawna, nie interesowały mnie jednak południowe rejony, kurorty i plaże, a właśnie Stambuł – ogromny i niesamowity. Droga z lotniska zajmuje od 40 min do godz i 40 minut, z uwagi na gigantyczne korki, jakie toczą miasto każdego dnia. Stambuł jest głośny, jest brudny, jest wielki, ale …  mnie oczywiście bardzo się podobał. Moimi ulubionymi miejscami zostały na pewno Błękitny Meczet, Cypel Pałacowy i Wielki Bazar. Stambuł ma cudowną atmosferę i wspaniałych ludzi. I choć większość czasu spędza się w korkach, choć nie tyle co w Bangkoku, to i tak warto tu przyjechać!  Czytaj więcej

Tajlandia – Bangkok po raz pierwszy

Do Bangkoku lecimy Bangkok Airways, samolotem, który.. no cóż lata świetności to miał zdecydowanie za sobą. Mały, ciasny ATR jakoś nie napawał mnie zaufaniem, więc postanowiłam lot przespać. Lądujemy na znajomym już nam lotnisku Suvarnabhumi i po około 20 minutowym oczekiwaniu na autokar – wieczne korki w Bangkoku – zmierzamy do Hotelu Hilton, położonego tuż nad rzeką Chao Praya w dzielnicy Klongsan. Rzadko kiedy, jeśli w ogóle, można poczuć się w hotelu jak w domu. Cóż w Hiltonie w Bangkoku muszę przyznać, że poczułam się jak u siebie. To dziwne uczucie, ale kiedy masz wszystko pod ręką, zupełnie jak w domu, od razu czujesz się swobodniej. I ten widok – panorama Bangkoku z 23 piętra – po prostu boska. Czytaj więcej

Kambodża – Siem Reap i Angkor Wat

12 października wyruszyliśmy z Wietnamu do Kambodży, samolotem wątpliwej jakości i na pewno dość wiekowym pokonaliśmy niewielką na szczęście odległość z Sajgonu do Siem Reap. Już na lotnisku poczuliśmy, że jesteśmy w zupełnie innym kraju: skromne, niewielkie lotnisko w absolutnie azjatyckim stylu: posągi Buddy na każdym kroku, brak rękawa, schodków, schuttle busów do terminali itd. Bosko! Jesteśmy wreszcie w dziczy! Po dość sprawnie przeprowadzonych formalnościach wizowo – paszportowych nadszedł czas na pierwszy kontakt z Polską! Do tej pory co najwyżej można było mailować, bo na terenie Wietnamu nie działały polskie komórki. Pierwsze, zatem co każdy zrobił, to obdzwonił rodzinę i znajomych.
Czytaj więcej

Wietnam: Hanoi – Zatoka Ha Long – Ho Chi Ming

Naszą wyprawę do Azji Południowo-Wschodniej rozpoczęliśmy oczywiście od lotniska w Warszawie. Nie przestanie mnie zadziwiać, po co wybudowano II terminal skoro i tak większość odlotów odbywa się ze starej „jedynki”. Ale to mało ważne. Grupa stawiła się w komplecie, dosyć punktualnie, tak, że zgodnie z planem wyruszyliśmy do Hanoi via Frankfurt i Bangkok. Lot do Frankfurtu minął błyskawicznie, potem 5 godzin oczekiwania na lot do Bangkoku. Na podróż zabrałam książki, krzyżówki oraz wszelkie inne rozrywki, bez których jak sądziłam, nie przeżyję ponad 9 godzinnego lotu. Otóż błąd – po kolacji zasnęłam jak dziecko i obudziłam się ‘rano’, tuż przed śniadaniem. Godzinę później siedzieliśmy już w Bangkoku. Już tutaj odstawiłam klasyczną europejska kuchnię przestawiając się na tajskie przysmaki. Tom Yum Kung, czyli tajska ostra zupa krewetkowa za pierwszym razem wypaliła mi wnętrzności. Ostatniego dnia wyjazdu popijałam ją jak kompot. Do Hanoi dolecieliśmy wieczorem, 7 października. Odprawa wizowo – paszportowa poszła nad wyraz szybko i w ciągu 2 godzin od wylądowania byliśmy już w hotelu. InterContinental Hanoi Westlake to kwintesencja międzynarodowego luksusu i lokalnej architektury. Absolutnie obłędny hotel położony na jeziorze Tay Ho.

Czytaj więcej