Skip to main content

Kowno na weekend – informacje praktyczne

Leżąca po sąsiedzku Litwa jak dotąd pozostawała dla mnie nieodkryta, kiedy więc nadarzyła się okazja, by pewien wrześniowy weekend spędzić właśnie w Kownie, drugim największym mieście kraju, nie zastanawiałam się długo. Urlopu do końca roku pozostało niewiele, trzeba więc było korzystać z każdej okazji do podróży, która mieściła się w ramach wolnego weekendu. Kowno to nieduże, urocze miasto, które można spokojnie przejść pieszo, które kryje w sobie wiele genialnych murali, klasycznych zabytków i wiele więcej! Dodatkowo miałam niesamowite szczęście do pogody, która była jak na zamówienie. Każdy włącznie ze mną by zaskoczony tym obrotem spraw, bo prognoza wskazywała zupełnie coś innego. Jak zaplanować fajny weekend w Kownie i co zobaczyć? Zapraszam na mini-przewodnik!

Czytaj więcej

Jaskinie Szkocjańskie – najpiękniejsze jaskinie w Słowenii

Gdy sięgam pamięcią wstecz, nigdy chyba nie byłam jakąś szczególną fanką zwiedzania jaskiń. Pojawiały się one w moich podróżniczych planach, np. w Wietnamie czy na Lanzarote, jednak raczej ciężko mnie nazwać zagorzałym grotołazem i oddaną fanką tematu. Zupełnie jednak przypadkiem w Słowenii miałam okazję odwiedzić aż trzy różne jaskinie i nie sposób było ich nie docenić! Pierwszą była Kriżna Jama, najbardziej naturalna jaskinia, bez sztucznego oświetlenia, którą w dodatku miałyśmy z Ewą z Daleko niedaleko okazję zwiedzać tylko we dwie z przewodnikiem. Stanąć w jaskini w całkowitej ciemności to niesamowite przeżycie. Postojna, najsłynniejsza jaskinia w Słowenii, przytłoczyła mnie przede wszystkim ilością turystów (a to i tak był ledwo co początek sezonu!), choć nie można jej odmówić zachwycających stalaktytów, stalagmitów, w dodatku tak pięknie oświetlonych. Jednak Jaskinie Szkocjańskie to zdecydowanie najpiękniejsze i najbardziej klimatyczne ze wszystkich. Każdy, kto jest fanem Hobbita i Władcy Pierścieni, zrozumie co mam na myśli, kiedy porównam Jaskinie Szkocjańskie do Moiry, podziemnego miasta krasnoludów. Zbierałam szczękę z podłogi. Nie macie jeszcze Szkocjańskich w planie zwiedzania Słowenii? Czas to uzupełnić!
Czytaj więcej

Kijów na weekend – informacje praktyczne

Pomysł by długi, sierpniowy weekend spędzić w Kijowie, pojawił się wraz z nowym połączeniem tanich linii. Choć wielu znajomych często podróżowało do Kijowa, mnie wcześniej to miasto zupełnie nie pociągało. Z prostej przyczyny: z niewiedzy. Na pewno też Ukraina w ostatnich latach kojarzyła się bardziej z Pomarańczową Rewolucją i zamieszkami niż turystyczna destynacją. Tymczasem wieczne miasto, jak nazywają je sami mieszkańcy Kijowa, to wspaniała nowoczesna metropolia z niesamowitą historią sięgającą V wieku! Tak, tak! To fantastyczne miasto położone na siedmiu wzgórzach, okazało się bardzo fajnym, ciepłym miejscem, o fantastycznym klimacie, w dodatku niezwykle atrakcyjnym cenowo. Jak zaplanować weekend w Kijowie? I czy tam jest na pewno bezpiecznie? Sprawdźcie, jakie jest Miasto Złotych Kopuł.

Czytaj więcej

Wycieczka do Czarnobyla – zwiedzanie Strefy Wykluczenia

Wiele osób, którym opowiadałam o moich planach na długi sierpniowy weekend, łapało się za głowę. O ile jeszcze zwiedzanie Kijowa, po szybkim wyjaśnieniu, że nie ma tam wojny, spotykało się ze zrozumieniem, o tyle zwiedzanie Czarnobyla (co nie jest do końca właściwym określeniem, ale o tym za chwilę) wzbudzało spore zdziwienie. Być może to faktycznie dziwny pomysł na weekend. W 1986 roku, kiedy w elektrowni w Czarnobylu wybuchł reaktor numer 4, na zawsze zmieniając świat, i nie ma w tym słowa przesady, miałam 2 lata. Całe moje dzieciństwo skażone było katastrofą w Czarnobylu, piłam płyn Lugola (w teorii miał uchronić tarczycę przed wchłonięciem radioaktywnego izotopu jodu), obejrzałam masę filmów dokumentalnych na ten temat, aż wreszcie nadarzyła się okazja, by zobaczyć Strefę Wykluczenia na własne oczy. To 30-kilometrowa, zamknięta strefa wokół terenów najbardziej dotkniętych skutkami katastrofy, zwana również Zoną. Czy zwiedzanie okolic elektrowni jądrowej jest bezpieczne? Jak zorganizować taki wyjazd? Sprawdźcie!

Czytaj więcej

Nie musisz niczego rzucać, żeby podróżować … serio!

Po przeczytaniu kolejnego artykułu o tym, jaka to praca w korpo jest be, jak również na fali nurtu “rzuć pracę w korpo, jedź dookoła świata” postanowiłam zabrać w końcu głos. Jestem zdania, że każdy powinien podróżować, żyć, pracować tak, jak mu odpowiada. Żaden sposób nie jest lepszy, jednak niestety w ostatnich latach modne jest podejście, że praca na etacie to zło, korpo to już w ogóle szczyt dna i najlepiej rzucić to wszystko w cholerę i jechać przed siebie. Jednak te same osoby, które ten nurt kultywują zapominają bardzo często wspomnieć o kulisach swoich decyzji, przygotowań lub faktycznego życia w drodze. A do szerszej publiczności dociera już tylko przekaz “Rzuciłam/em pracę i wyjechałem, jest cudownie.” I pewnie, nie przeczę, że tak może być, jednak to się nie dzieje z dnia na dzień! I trzeba mieć trochę szczęścia. Siedzisz na fejsie w swojej korpo i czytasz kolejny tekst o tym, że praca na etacie to wyrok? Bo świat czeka na Ciebie z otwartymi ramionami a Ty łosiu siedzisz i pracujesz, jak jakiś frajer niemalże? Frustrujesz się, że nie jesteś bohaterką Jedz, módl się i kochaj tudzież Diane Lane z Pod słońcem Toskanii? Mam dla Ciebie super wiadomość! Nie musisz rzucać pracy (ani niczego innego), żeby podróżować! Skąd taka odważna, w dobie social mediów, teza? Otóż, od ponad dekady pracuję na etacie i podróżuje, jednocześnie rozwijam się zawodowo i zobaczyłam już kawał świata. Nie wierzysz mi? Przekonaj się! Czytaj więcej