Skip to main content

Hiszpania: Madryt – moje ulubione hiszpańskie miasto

Do Madrytu poleciałam po raz pierwszy Iberią – jest to linia, która absolutnie wiedzie prym jeśli chodzi o obsługę pasażerów i serwis pokładowy. Wraz z pozostałymi uczestnikami Fam Tripu dotarliśmy do stolicy Hiszpanii pod wieczór, także tego wieczora niewiele udało nam się już zobaczyć, poza scenami nocnymi w drodze na kolację.
Hotel Husa Princessa, w którym byliśmy zakwaterowani była położony niemalże w samym centrum, skąd blisko było praktycznie wszędzie, Do tego w sąsiedztwie znajdowało się kilka różnych sklepów hiszpańskiej sieci El Corte Ingles, gdzie można kupić … właściwie wszystko:)
Madryt tylko na pierwszy rzut oka jest podobny do Barcelony. Wystarczy jednak przyjrzeć się bliżej, by odkryć znaczące różnice. Madryt jest miastem, które tak mnie urzekło, że jest to miejsce gdzie mogłabym chyba zamieszkać na stałe.
Główny plac – Puerta del Sol – to miejsce spotkań oraz centrum rozrywkowe miasta. Znajduje się tu również pomnik – symbol Madrytu – niedźwiadek wspinający się na mącznicę. To tu również już 2 dnia zostałam okradziona, jednak historia ma swoje pozytywne zakończenie, ponieważ udało mi się złapać złodziejkę – Romkę i odzyskać wszystkie pieniądze. Także ku przestrodze – nigdy ale to nigdy pod żadnym pozorem nie pozwól się zaczepić przez takich ludzi. W ułamku sekundy, tak jak w moim przypadku zostałam pozbawiona wszystkich, ale to absolutnie wszystkich pieniędzy. I choć wszystko skończyło się dobrze, zdecydowanie jest to niepotrzebny stres. Później byłam świadkiem jeszcze jednego takiego zajścia, zatem można rzec, iż nie okradziono mnie przypadkiem. Do końca wyjazdu nie spuszczałam torebki z oczu – dosłownie.
Będąc w Madrycie koniecznie trzeba udać się na kolację tapas – tour the tapas, jak organizatorzy naszego wieczoru nazwali tą imprezę, obejmowało 2 lokale, absolutnie tradycyjne (w jednym nie wolno było nawet robić zdjęć) i klasyczne. Wedle zasady jedz tam gdzie jedzą miejscowi mieliśmy okazję poznać tzw. lokalsów i prawdziwe hiszpańskie tapas. Poznałam również wspaniały trunek – brandy Jerez, która idealnie dopełnia takiego posiłku. Wędzony tuńczyk natomiast stał się moją ulubioną przekąską.

Po tour the tapas mieliśmy okazję poznać madryckie metro, i tu warto wspomnieć – bardzo „przyjazne” dla obcokrajowców – nie można się zgubić:)

Jedną z większych atrakcji wyjazdu była wizyta w hangarach Iberii (sponsora wyjazdu) na lotnisku Barajas. Możliwość obejrzenia samolotów rozebranych na części tudzież właśnie poskładanych do kupy to coś, czego na co dzień raczej się nie widzi. Nie za dobrze wpływa to jednak na wyobraźnię, kiedy widzi się jak niewiele materiału oddziela cie w samolocie od świata zewnętrznego.

Wybraliśmy się również za miasto do Alcada de Henares, małego miasteczka uniwersyteckiego, gdzie podano nam tradycyjny w tym regionie cocido madrileno, potrawę złożoną z warzyw, mięs i kaszy odlanej z rosołu (choć absolutnie nie przypomina on w smaku naszego rosołu). Samo danie również nie podbiło mojego podniebienia, ponieważ było mdłe i dość „trudne w obsłudze” – kiełbasy z grubą skórą itd.

Kolejną atrakcją wyjazdu było zwiedzanie stadionu Estadio Santiago Bernabéu oraz kolacja w restauracji z widokiem na murawę. Sam stadion zrobił na mnie duże wrażenie, choć spodziewałam się czegoś nieco bardziej spektakularnego. Natomiast kolacja w przeszklonej restauracji z widokiem na murawę była absolutnie fantastyczna, zarówno pod kątem kulinarnym jak i atmosfery i obsługi.

Przedostatniego dnia wybrałyśmy się z koleżanką na indywidualne zwiedzanie, podczas którego odwiedziłyśmy wspaniały Dworzec kolejowy Atocha, gdzie wewnątrz jest mały lasek tropikalny z palmami i żółwiami wodnymi oraz największą arenę do walki z bykami Plaza de Toros de las Ventas.

Powrót do Warszawy szykował ze sobą niespodzianki w postaci zaginionego MP3, ale tak to jest jak się przewozi takie rzeczy w bagażu głównym. Człowiek uczy się na błędach przez całe życie:)

I jak Ci się podoba Madryt? Wybierasz się niebawem do Hiszpanii? Masz pytania, na które nie ma odpowiedzi w tekście? Koniecznie daj znać w komentarzu! A jeśli spodobał Ci się ten wpis i uznasz go za wartościowy, będzie mi milo, jeżeli podzielisz się nim z innymi korzystając z kolorowych przycisków poniżej. Dziękuję!
Zapraszam Cie również na mój fan page na Facebooku Kto podróżuje ten żyje dwa razy, skąd dowiesz się gdzie aktualnie jestem i dokąd się wybieram. Do zobaczenia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.