Skip to main content

Wyspy Kanaryjskie: Teneryfa i La Gomera

Zawsze byłam konsekwentna, dlatego kiedy na horyzoncie pojawiła się możliwość pojechania na Teneryfę, kolejną z Wysp Kanaryjskich, wg wielu najpiękniejszą, nie wahałam się ani chwili. I muszę przyznać, że istotnie z dotychczas odwiedzonych Wysp Kanaryjskich to właśnie Teneryfa podobała mi się najbardziej. Oczywiście trzeba pamiętać, że są to wyspy wulkaniczne, dlatego o białym, drobnym piaseczku – przynajmniej tym naturalnym – generalnie można zapomnieć. Teneryfa – wsypa wiecznej wiosny, wspaniałych krajobrazów, krętych dróg i pysznej kuchni. To zdecydowanie propozycja dla aktywnych – nie można się tu nudzić!

Jak się dostać na Teneryfę?

Aktualnie (2017) na Teneryfę dostać się można z pomocą Ryanair’a z Warszawy (Modlin), Wrocławia oraz Krakowa. Ceny biletów z bagażem podręcznym zaczynają się od około 140€. Warto też polować na bilety czarterowe u znanych w Polsce touroperatorów, cena biletu w obie strony z bagażem rejestrowanym 20 kg i ubezpieczeniem mogą kosztować nawet 499 zł! Oczywiście można zdecydować się na cały pakiet wakacyjny z biurem podróży, co w zależności od wymagań może okazać się bardziej opłacalne, niż składanie wyjazdu na własną rękę.

Zwiedzanie Teneryfy

Objazd po wyspie dostarczył nam podobnych wrażeń jak objazd po Gran Canarii. Zakręty, zakręty i jeszcze raz zakręty. Jednak widoki – obłędne. Pico de Teide, genialne kaktusy i roślinność pustynno-wulkaniczna, po prostu bajka. Icod de los Vinos, Masca, piękne “wiszące ogrody” – Teneryfa ma naprawdę bardzo wiele do zaoferowania, szczególnie dla wielbicieli przyrody.

Pico del Teide

Czyli szczyt wulkanu o wysokości ponad 3700 m, dzięki czemu jest najwyższym szczytem w Hiszpanii i najwyższym szczytem na jakiejkolwiek atlantyckiej wyspie. Teren wokół ukształtowany został oczywiście przez działalność wulkanu – pokrywają go bazaltowe, pumeksowe i obsydianowe formacje skalne, a przez całą długość zbocza wulkanicznego stożka ciągną się zastygłe strumienie lawy. Co ciekawe wulkan zaliczany jest do czynnych, choć ostatnia erupcja nastąpiła w 1798 roku.

Do Parku Narodowego Teide można dojechać drogą publiczną z północy i południa. Raz dziennie kursują także publiczne autobusy. Kolej linowa Teleférico del Teide ma swój początek na wysokości 2356 m, a stacja końcowa znajduje się na wysokości 3555 m. Dostęp na szczyt Teide jest ograniczony, konieczne jest darmowe zezwolenie, które można otrzymać na stronie internetowej parku (za wikipedią).

Icod de los Vinos

Ta miejscowość to raj dla fanów wina, można wybrać się tu na zwiedzanie z degustacją. Ponadto znajduje się tu najstarsza na Teneryfie dracena, zwana Drzewem Smoczym.

Masca

Jedna z najpopularniejszych miejscowości na wyspie, a właściwie wioska, leży na wysokości 600 m n.p.m. w masywie górskim Teno i daje początek wąwozowi o tej samej nazwie, który biegnie do plaży położonej wśród klifów Los Gigantes. W latach 60. XX wieku można ją było zwiedzić docierając do niej na wynajętym osiołku (za wikipedią). Dziś można dotrzeć tam już normalną drogą, jednak przejazdy są regulowane czasowo, o ile dobrze pamiętam ruch w dół odbywa się tylko do 14:00 a ruch w górę od 14:00. Jest to konieczne z uwagi na duże autokary, które ledwo mieszczą się na zakrętach.

Los Gigantes

Nazwa tej nadmorskiej miejscowości na zachodzie wyspy wzięła się od Acantilados de los Gigantes (klify olbrzymów), ogromnych klifów, które osiągają wysokość od 300 do 600 metrów. Los Gigantes położone jest w miejscu spływania lawy z jednej z ostatnich erupcji, która wpływając do morza, osłoniła klify od osuwania się do oceanu (za wikipedią).

Wypad na La Gomerę

Najgorsze zakręty jednak okazały się być na jeep safari na La Gomerze, kolejnej z Wysp Kanaryjskich. Oddalona o ok. godzinę drogi promem La Gomera jest piękną, zieloną wyspą, z której wywodzi się język gwizdany. Niestety podziwianie jej z jeepów podczas jazdy po niezliczonej ilości zakrętów nie należy do przyjemnych. Po 7 godz. w 8 osobowym jeepie marzyłam tylko o tym, żeby wrócić na Teneryfę. La Gomera jest naprawdę piękna i niepowtarzalna, ale niech szlag trafi te jeepy.

Miejscowości na Teneryfie

Większość pobytu na wyspie spędziliśmy na południowym-zachodzie, w typowo wakacyjnych miejscowościach (których podobnie jak na Gran Canarii nie jestem w stanie spamiętać): Playa de la Americas, Los Christianos, Costa Adeje – prawdziwe kurorty, w pełnym tego słowa znaczeniu. Zdecydowanie nie moja bajka. Na koniec wyjazdu jednak udaliśmy się do Puetro de la Cruz, które jest zupełnie inne od południowo-zachodnich miejscowości. Klimat jest tu ostrzejszy, nieco chłodniejszy. Nie ma klasycznych kurortów. Mnie Puerto de la Cruz bardziej przypominało miejscowości na południu Hiszpanii – Malagę czy Rondę. Zdecydowanie mój klimat!

Siam Park

Na koniec dwa parki, które z pewnością znajdą się w Waszym programie wyjazdu na Teneryfę: Siam Park i Loro Parque. Siam Park to miejsce absolutnie przedziwne, no bo kto przy zdrowych zmysłach buduje park wodny w stylu azjatyckim ze sztuczną plażą z piaskiem z Portugalii? Ale muszę przyznać, że inwestycja jest naprawdę imponująca i gdybym pozbawiła się lęku wysokości, to pewnie skorzystałabym z każdej atrakcji w postaci własciwie pionowych zjeżdżalni czy “dzikiej rzeki”. A tak z uwielbieniem oddałam się odpoczynkowi na wspomnianej sztucznej plaży i falom generowanym automatycznie co 20 min. Może nie do końca było jak w Tajlandii, ale przecież nie o to chodziło.

Loro Parque

Drugim parkiem tematycznym jest Loro Park, który na swoim terenie mieści setki gatunków zwierząt. To rodzaj bardzo nowoczesnego ZOO, kiedy zobaczyłam je po raz pierwszy, przyznaję, że byłam pod wrażeniem. Dziś wiem, że jest to kolejna atrakcja turystyczna, w której wykorzystuje się zwierzęta. Oczywiście największą uwagę przykuwają pokazy delfinów i orek, przyznaję, że te drugie właśnie wydały mi się najbardziej niesamowite. Niestety delfiny jak i orki cierpią w zbiornikach wodnych z powodu echolokacji, która jest dla nich męczarnią. Ptaki latające ‘wolno’, bez klatek, ale w ogromnej, osiatkowanej przestrzeni – to było w miarę przyzwoite. Biały tygrys, pingwinarium, rekinarium – coś niesamowitego, ale ma swoją cenę.
ZANIM ZDECYDUJESZ SIĘ WYBRAĆ DO LORO PARKU ZASTANÓW SIĘ NAD LOSEM ZWIERZĄT TAM WYSTĘPUJĄCYCH, WIĘCEJ: https://www.evitravel.pl/2016/06/zabiam-tygrysa.html
Spodobał Ci się wpis? Masz uwagi lub komentarze? Podyskutuj, polub, podziel się. Dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.