Skip to main content

Malta: rajd po Gozo

Azure Window na Gozo, które niestety w 2017 roku uległo zniszczeniu, to chyba, po panoramie Valletty, drugi najbardziej charakterystyczny widoczek z Malty i oczywiście był to obowiązkowy punkt każdego odwiedzającego wyspę. Nie inaczej było z nami, z tym, że widząc ofertę zorganizowanej wycieczki z bogatym programem za 18€ postanowiłyśmy wybrać się dla odmiany z przewodnikiem. A jak to się stało, że skończyłyśmy same sobie sterem, żeglarzem i okrętem? Zapraszam na rajd po Gozo.

Przeprawa z Malty na Gozo

Wysepka Gozo położona jest 6 km od Malty i ma ok. 67 km². Prom z Cirkewwa Ferry Terminal na północy Malty płynie ok. 25 minut do Mġarr na Gozo. Mechanizm jest dość ciekawy, mianowicie w Cirkewwa wsiadamy na prom nic nie płacąc, płyniemy na Gozo, tam przy wysiadaniu nadal nic nie płacimy. Szalejemy po wyspie i dopiero przy rejsie powrotnym kupujemy bilet za 4,65€, który pokrywa trasę w obie strony.

Nasza wycieczka zaczyna się o 7:50, kiedy to szalony kierowca z firmy Sunscope podjeżdża po nas pod hotel i zabiera do Cirkewwa. Pomimo łamania absolutnie wszystkich ograniczeń prędkości droga do portu zajmuje nam prawie godzinę. W terminalu oczekiwanie w dłuuugiej kolejce osładza śmigające, darmowe WiFi. Po dopłynięciu do Mġarr o dziwo bez trudu w tym dzikim tłumie pasażerów znajdujemy nasz autobus. Może dlatego, że takiego totalnego trupa ciężko przegapić 🙂 Ale nic to, lokalny koloryt – jest fajnie. Z kolanami za uszami staram się zmieścić w tym relikcie motoryzacji.

Azure Window – podejście #1

Pierwsze miejsce na naszej trasie to Dwejra i dwie jej największe atrakcje Azure Window i Inland Sea. Jedziemy od razu do tego drugiego i wskakujemy na łódeczkę, która w ok. 15 min za 4€ zabiera nas na krótki rejs. Zatoka jest połączona z morzem za pomocą wąskiego prześwitu między skalnymi urwiskami. Całość powstała kilka milionów lat temu, jako wynik zapadnięcia się dwóch jaskiń zbudowanych z wapienia. Jest to również niezwykle popularne miejsce do nurkowania, z uwagi na kapitalnie czystą wodę.

W połowie rejsu podpływamy od drugiej strony Azure Window, jest pod słońce, ale nie martwię się, bo przecież zaraz obejrzymy je z właściwej strony. I tu się okazuje zonk, ponieważ program jest tak napięty, że pan przewodnik nie przewiduje kolejnego, choćby photo stopu, od właściwej strony Azure Window. Dostaję lekkiej piany i daję drapaka, mam 3 min do odjazdu, może się uda. Niestety na wygrzebanie się spod góry i dobiegnięcie to TEGO punktu widokowego potrzebuje przynajmniej 10 min w jedną stronę. Z fochem wracam do busa i jedziemy dalej. Biję się z myślami co tu zrobić, czy wrócić tu jutro czy jak? W związku z tym kolejny postój przy sanktuarium Matki Bożej z Ta’Pinu nie cieszy mnie ani nie interesuje wcale. A w sumie szkoda, bo to jedno z najważniejszych miejsc w kraju, uznawane za miejsce cudownych uzdrowień stanowi dziś ważny cel pielgrzymkowy.

Victoria czy Rabat?

Kolejny przystanek na trasie to stolica Victoria albo Rabat – jak kto woli 🙂 Dostajemy tu kolejne szalone 30 min, ale trochę udaje się zobaczyć. Od czasów panowania Arabów do 1897 miasto nosiło nazwę Rabat (z arabskiego „przedmieście”). Nazwę zmieniono dla uczczenia diamentowego jubileuszu (60 lat) panowania królowej Wiktorii na wniosek biskupa Gozo Pietro Pace (za wikipedią). Urokliwe wąskie uliczki, jasny kamień to elementy, które już znamy z Valletty czy Vittoriosy, ale jest tu również górująca nad miastem cytadela wzniesiona w średniowieczu przez Aragończyków i rozbudowana przez joannitów na początku XVII wieku.

Wycieczkowa dezercja

Zaczyna się robić nawet sympatycznie na naszej wycieczce kiedy okazuje się, że pan kierowca zmienił autobus i nie raczył przenieść Agi plecaka z pierwszego siedzenia. Teraz to już dostaje szału, ale trzeba jechać w kolejne miejsce, plecak ma dojechać. Calypso Cave jakoś szczególnie nas nie powala, ale kolejne miejsce w okolicach Ramla Bay to już kompletne rozczarowanie. Mamy tu zostać na obiad i kąpiel na 2 godziny (!) podczas gdy niczym się to nie różni od zalanych betonem zatoczek na Malcie. Ani nam się śni siedzieć tu tyle czasu!

Azure Window – podejście #2

Kierowca i tak jedzie do Victorii po plecak Agi, więc zabieramy się z nim, żeby jednak zobaczyć Azure Window jak należy. Z Victorii z dworca autobusowego odjeżdżamy 311 bezpośrednio do Dwejry i Azure Window. I to dosłownie, bo autobus zatrzymuje się tuż przy parkingu przez największą atrakcją Gozo. Za to lubię tu transport publiczny – wszędzie można dojechać bezpośrednio. Co prawda jest ok 14:00 i żar z nieba leje się niesamowity, ale cieszymy się, że udało nam się tu dotrzeć na własnych warunkach i możemy podziwiać Błękitne okno w pełnej okazałości.

Powrót na Maltę

Po 40 minutach wracamy tym samym autobusem do Victorii a tam przesiadamy się w 323 do Mġarr – wszystko udaje nam się zrobić na jednym bilecie, choć przekraczamy trochę przepisowe 120 min, ale kierowca nie robi z tego problemu. Ok. 15:45 dojeżdżamy do portu i postanawiamy skoczyć na jakiś obiad. Choć najbliższa terminalowi knajpka nie wygląda bardzo zachęcająco, to jedzenie okazuje się przepyszne. Najedzone, zadowolone jednak z wycieczki idziemy po bilet na prom i wracamy na Maltę.

Tu jednak nie koniec atrakcji, bo zamiast busa z szalonym kierowcom wracamy do hotelu… autobusem HopOn-HopOff, który objeżdża absolutnie wszystko w drodze do Valletty. Przynajmniej mamy objazdowe zwiedzanie za darmo.

Dzień był szalony, skończył się jednak dobrze, no, może nie dla mojej nogi, która po całym dniu latania odmówiła posłuszeństwa, ale na szczęście obeszło się bez szpitala na koniec pobytu na Malcie.

A Wam jak się podoba Malta i wypad na Gozo? Planujesz się wybrać? A może ta przygoda już za Tobą? Daj znać w komentarzu! A jeśli spodobał Ci się ten wpis i uznasz go za wartościowy, będzie mi miło, jeżeli podzielisz się nim z innymi korzystając z kolorowych przycisków poniżej. Dziękuję!

Zapraszam Cię również na mój fan page na Facebooku Kto podróżuje ten żyje dwa razy, skąd dowiesz się gdzie aktualnie jestem i dokąd się wybieram. Do zobaczenia!

8 komentarze to “Malta: rajd po Gozo”

  1. Widzę, że niezależnie od sposobu zwiedzania dużo czasu na jedno z najpiękniejszych miejsc nie przeznaczają. My co prawda podjechaliśmy od właściwej strony, ale 15 albo 20 minut to stanowczo za mało. Mija mi pierwszą niechęć do Malty i powoli zaczynam rozważać powrót na trochę innych zasadach.

  2. I wszystko się dobrze skończyło :-). Istnieje chyba jakiś duch opiekuńczy dla szaleńców i powsinogów ;-), bo doświadczyłam… jak nie wyjdzie plan A, wprowadza się plan B, małe miejscowe biura bardzo przydatne. Zdrowia życzę, mam nadzieję, że z nogą kłopotów nie będzie…

  3. Pamiętam, że także odwiedzałem Gozo przy okazji swojego pobytu na Malcie. Ale było to naprawdę dość dawno więc nie za dużo już pamiętam. Na Gozo płynąłem promem i spędzałem tam cały dzień. Bardzo tam malowniczo jak z resztą na samej Malcie. Oprócz tego uczestniczyłem w rejsie katamaranem i miałem okazję zobaczyć Comino. Tak się złożyło, że już niedługo wybieram się na Maltę ponownie. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.