Skip to main content

Gruzja: ile jest wina w Kachetii i zakochane Signagi

O Kachetii i Signagi (Sighnaghi) nasłuchałam się od Magdy z Migawki z podróży, która tam mieszka od dłuższego czasu tyle, że po dotarciu na miejsce czułam się niemalże jak u siebie. Góry, wino, miasto zakochanych – to wszystko idealnie opisuje to piękne miejsce po środku Kachetii. A jeśli już jesteśmy przy winie to region znany jest jako miejsce, skąd w ogóle wywodzi się ten trunek, bowiem to właśnie w Gruzji – co może być sporym zaskoczeniem – znaleziono go w kaukaskich grobowcach sprzed 7 tysięcy lat! Liczne winnice można tu zwiedzać całymi dniami. A jeśli nie jesteście fanami wina (którymi i tak pewnie w Gruzji zostaniecie), to polecam wybrać się na 3 dniowy trekking w parku Lagodekhi aż do jeziora Black Rocks, miejsca absolutnie powalającego! Ponoć kto nie zna Kachetii ten nie zna Gruzji, śpieszę więc Wam o niej opowiedzieć.

Jak się dostać do Signagi?

Z Tbilisi przenosimy się jeszcze bardziej na wschód, do Signagi po drodze odbijając do słynnego klasztoru wykutego w skale – Dawid Garedża, jednak o nim opowiem Wam innym razem. Marszrutki odjeżdżają z Tbilisi kilka razy dziennie (z dworca Samgori, 6 lari) i w ciągu 2h docierają do Signagi. Najpiękniejsza panorama miasta położonego na wzniesieniu (790 m n.p.m.) rozpościera się z krętej drogi tuż przed miastem. Jeśli nie wysiądziecie tam z marszrutki to polecam wybrać się tam na spacer.

Zwiedzanie Signagi

Miasto różni się od wszystkiego co do tej pory widziałam w Gruzji, nie ma ani nowoczesnej architektury ani walących się budynków, jest za to… małe, włoskie miasteczko. Tak, dobrze przeczytaliście. Ten wygląd Signagi zawdzięcza Saakaszwilemu, byłemu prezydentowi Gruzji, który chciał tu urządzić swoją rezydencję dlatego też praktycznie całe miasteczko przeszło renowację. Padło akurat na włoskie klimaty.
Oryginalne pozostały za to mury obronne miasta, które mają długość ok. 4,5 kilometra, z których rozpościera się obłędny wręcz widok na Dolinę Alazańską i dalej na Kaukaz. Któregoś dnia rano zarwałam się o 8:00, pobiegłam na jedną z baszt na murze i z nieukrywaną fascynacją obserwowałam chmury odpływające w dolinę i następnie ponownie się wznoszące. Mogłabym to obserwować godzinami.
Przy głównym placu stoi okazały Ratusz oraz kilka restauracji, gdzie można najeść się dobrze i do syta. Spędziłam w Signagi tylko 3 dni, ale miałam wrażenie, jakbym tam była tydzień. To miejsce ma w sobie coś, co powoduje, że czas płynie wolniej. Nie wiem czy to zasługa pysznego wina czy sennego nieco klimatu miasteczka, w każdym razie relaks macie tu gwarantowany. A dlaczego Signagi nazywane jest miastem zakochanych? Nie ma tu żadnej wzniosłej legendy, po prostu wiele par przybywa tu, by wziąć ślub.

Okolice Signagi – Lagodekhi

Nieopodal Signagi leży kolejne niewielkie miasteczko – Lagodekhi, z którego można rozpocząć trekkingową przygodę w przepięknym Parku Narodowym. Najkrótsza trasa ma tu ponad 10 km, najdłuższa aż 50 km, dlatego niezależnie od tego którą wybierzecie – przygotowanie kondycyjne musi być. Mnie tym razem nie udało się zrobić żadnej z tras, ale po wizycie w centrum informacyjnym parku już wiem po co kiedyś wrócę do Gruzji – na 3 dniowy trekking w stronę północnej granicy Gruzji by zobaczyć Jezioro Czarnych Skał. Prawda, że obłędny widok?

Deviant Art by HANNIBAL003

Samo Lagodekhi jest niewielkim miasteczkiem, bardzo spokojnym i na wskroś gruzińskim. Na lokalnym targu kupuję świeżutkie czurczchele, które smakują wspaniale!

Gruzińskie wino

 Wracając do wina, zwiedzając Kachetię warto odwiedzić przynajmniej jedną winnice, gdzie pracownicy odsłonią przed Wami większość tajemnic gruzińskiego wina. Jak wspomniałam na początku historia wina w Gruzji sięga 7 tysięcy lat, co więcej wiele wskazuje na to, że słowo wino powstało od gruzińskiego słowa g’vino. W Europie wciąż jeszcze gruzińskie wina są najbardziej znane raczej koneserom, jednak przyznać trzeba, że Francja czy Hiszpania mają na tym polu solidnego konkurenta. Próżno szukać drugiego takiego miejsca, gdzie do wina wciąż używa się tradycyjnych metod i narzędzi. Na terenie Kachetii rośnie 526 różnych gatunków winogron, z których większość wykorzystuje się do produkcji wina. Według pradawnych sposobów winogrona przechowuje się w ogromnych glinianych naczyniach qvuevri, które umieszczone są całkowicie w ziemi, gdzie wino ma idealne warunki do fermentacji przez średnio 3-4  miesiące w temperaturze średnio 14 stopni.

Winiarnia Numisi

Najbardziej znane wina Kachetii to wino półsłodkie koloru ciemnorubinowego – Kindzmarauli oraz również czerwone Saperavi, którego nazwa oznacza “barwnik” lub “kolor”. Możecie je kupić w sklepach lub – i to chyba najlepsza opcja – skosztować u swoich gospodarzy w guest housie, bowiem wino w Kachetii produkuje każdy!
Ja wybrałam się do dwóch winiarni, pierwszej dość standardowej Numisi, gdzie skosztowaliśmy wina czerwonego, białego oraz domowej czaczy (zwiedzanie i degustacja 5 lari).

Winiarnia Khareba

Tę winiarnię wybraliśmy głównie z uwagi na na jej położenie (zwiedzanie 3 lari), bowiem wino leżakuje tu w wydrążonych w skałach Kaukazu tunelach! Liczą one łącznie niecałe 8 kilometrów i zostały otwarte w 1962 roku w celu przechowywania wina z okazji Światowego Kongresu Wina. Temperatura 12-14 stopni, wilgotność na poziomie 70% – toż to idealne warunki dla gruzińskiego wina! Początkowo tunele należały do rządu i przechowywano w nich całe wino Kachetii, obecnie tunele należą do winiarni Khareba. Podczas zwiedzania można spróbować win spośród ponad 30 różnych odmian, jak również obserwować destylację czaczy oraz wyroby tradycyjne jak pieczywo, czurczchele i wiele innych.

Gruzińskie toasty

Kiedy już mamy wino to z reguły wznosimy toasty, a te w Gruzji to prawdziwy majstersztyk i cała sztuka. Generalnie Gruzini lubią biesiadować, tu nie zjada się kolacji i spać, tu przy najróżniejszych przysmakach, o których kiedyś powstanie oddzielny post siedzi się, rozmawia, bawi i wznosi toasty właśnie. Najważniejszą rolę w trakcie biesiady (supry po gruzińsku) i toastów odgrywa tamada, ktoś w rodzaju wodzireja, mężczyzna, który dba o porządek biesiady, zwykle gospodarz supry lub najbardziej wygadany jej uczestnik. W Gruzji nie mówi się na zdrowie i chlup, toast musi być wzniosły, mówić o wdzięczności za rzeczy ważne, uczczeniu okazji przy której spotkali się wszyscy przy stole, czasem jest to wiersz. Zwykle jest to niemalże swego rodzaju opowieść, którą tamada kończy słowem gaumardżos, po którym można wypić zawartość kieliszka. Toasty wznosi się tylko winem, czaczą lub koniakiem, piwem czy innymi napitkami – nigdy.

Praktycznie

Kachetia to poza oczywiście domem wina również niezwykle malownicza okolica, przemierzając ją między uprawami winoroślami podziwiać można właściwie cały czas góry, pod warunkiem, że mamy naprawdę ładną pogodę. Na zwiedzanie możecie się wybrać wynajętym samochodem albo z małą wycieczką, którą na pewno zorganizuje Wam właściciel hostelu czy apartamentów, w których się zatrzymacie. Uczciwa cena przy 5 osobach to 25 lari za osobę.

Spodobał Ci się wpis? Masz uwagi lub komentarze? Podyskutuj, polub, podziel się. Dziękuję!

A jeśli szukacie specjalistki od tego regionu to polecam Wam Magdę Konik, która jest absolutnie zakochana w Gruzji i dzięki której Wasz wypad do Gruzji będzie niezapomniany. Możecie ją łapać przez jej stronę www.migawkiwpodrozy.com lub na Facebooku: https://facebook.com/migawkizpodrozy

15 myśli na temat “Gruzja: ile jest wina w Kachetii i zakochane Signagi

  1. Kurcze, takie ciekawe skróty upewniają mnie w mojej fobii poznawania świata. W mojej głowie jest lista na kolejną długą podróż z wszystkimi krajami bałkańskimi i Gruzja jest obowiązkowo. pozdr, Asia

  2. Z miłości do wina muszę tam pojechać!!! niestety był to jedyny region jaki opuściliśmy podczas naszego pobytu ze względu na moja ciążę. Gruzini są bardzo przyjacielscy i otwarci i chyba to w Gruzji podoba mi się najbardziej.

    1. Witaj, planujemy podróż jesienią do Gruzji. Czy mogę liczyć na kilka wskazówek od Ciebie na priv? Będę wdzięczna.

  3. wygląda na to, że nie znam Gruzji, bo w Kachetii mnie jeszcze nie było. ale mi zrobiłaś smak na ten trekking 50 km, zastanawiam się tylko, czy można to zrobić samemu (tzn. w towarzystwie kogoś, kto nie jest przewodnikiem)?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.