Skip to main content

Bośnia i Hercegowina: Mostar i okolice – co warto zobaczyć?

Zwykle turyści trafiają do Mostaru podczas jednodniowej wycieczki z Chorwacji lub podczas objazdówki po Bałkanach. Ci, którzy podróżują samodzielnie zwykle odwiedzają poza Mostarem jeszcze Blagaj i Počitelj. Mało kto jednak dociera nad przepiękne wodospady Kravica czy do Parku Przyrody Blidinije, który kryje cuda jakich nie powstydziłaby się Islandia. O ile jednak Blagaj i Počitelj są dostępne dzięki połączeniom autobusowym z Mostaru o tyle, żeby odwiedzić Kravica i Park będziecie musieli wynająć auto, co w Bośni i Hercegowinie jest banalnie proste, tanie a kierowcy jeżdżą kulturalniej niż w Polsce. To co, jedziemy?

Stary (nowy) Most w Mostarze

Pierwsze popołudnie po przyjeździe do Mostaru spędzamy głownie gapiąc się na Stary Most – główną atrakcję miasta z przeciwległego mostu, nieopodal naszego Hostelu Sanja (choć kto kiedykolwiek spał w hostelu uznał by ten przybytek raczej za apartamenty!)

Oczywiście niesprawiedliwością byłoby powiedzieć, że most to jedyna atrakcja, ale na pewno największa. Warto zejść na dół, na małą plażę po lewej stronie rzeki (patrząc na most) i przyjrzeć się konstrukcji z tej perspektywy, która tak naprawdę stara nie jest. Oryginalny most z XV wieku został całkowicie zniszczony w listopadzie 1993 roku podczas wojny na Bałkanach przez wojska chorwackie. Następnie w latach 1999 – 2003 został odbudowany, głownie dzięki funduszom zagranicznym i wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Wracając na górę warto rzucić okiem po lewej stronie na Krzywy Most, który wygląda jak miniatura Starego Mostu, ponoć był próbną budowlą przed powstaniem Starego Mostu. W Mostarze warto rzucić okiem na meczety, a na minaret jednego z nich – meczet Koski Mehmed-pašy – ponoć można wejść (odpłatnie, nie trafiłyśmy w godziny) i podziwiać panoramę miasta i oczywiście Stary Most na rzece Neretwa. Z grubsza życie toczy się wzdłuż rzeki a wąskie brukowane uliczki w ciągu dnia wypełniają się turystami na wycieczkach z Chorwacji, by wieczorem znacząco opustoszeć.

Wynajem auta w Bośni i Hercegowinie

Następnego dnia postanowiłyśmy zwiedzić okolicę. Z wynajęciem auta od początku miałyśmy duże wątpliwości, w pierwszej wersji planowałyśmy wynajem na cały tydzień, bo połączenia autobusowe miały być marne (nie były), ale we wszystkich wypożyczalniach online wymagali min. 1 roku posiadania prawa jazdy, a mnie wciąż brakowało 3 miesięcy do pełnego roku. Najczęściej jednak wymagali dwóch lat. Stwierdziłyśmy w końcu, że pewnie damy rade publicznym transportem (jak zwykle), a auto wynajmiemy w Mostarze, bo tam w okolicy jest sporo do zobaczenia i bez auta się nie obejdzie. A jeśli będą obstawać przy prawie jazdy min. 1-2 lata to wtedy Ania, która ma prawko od 15 lat, ale jeżdżenie w obcym kraju wynajętym autem nie jest na szczycie jej listy marzeń, w ostateczności poprowadzi. Ja natomiast rwę się do jazdy zawsze i wszędzie!

W biurze Carrus w lobby hotelu Bristol w Mostarze okazało się na szczęście, że nikogo nie interesuje jak długo mam prawo jazdy, cała procedura zajęła nam 15 minut i po zapłaceniu 35€ za cały dzień dostałyśmy kluczyki do ręki. Co więcej mam pewność, że to żaden kłopot to moje prawko, bo po drodze zatrzymał nas patrol policyjny (rutynowo) i panowie nie zgłaszali żadnych uwag do mojego prawa jazdy (międzynarodowe prawko też nie jest wymagane).

Wodospady Kravica

Opuszczenie Mostaru zajęło nam tylko chwilę, uzbrojone w mapę papierową i dwa telefony z mapami offline ruszyłyśmy krętymi serpentynami (hej! Do tej pory było dość płasto i raczej prosto!) w stronę wodospadów Kravica. Wybrałyśmy trasę przez Čitluk, Ljubuški i Taskerę, która liczyła ok. 53km i po nieco ponad godzinie dotarłyśmy na spory parking nad wodospadami. Jeszcze do niedawna opłatę wnosiło się tylko za parking, dziś już obowiązują bilety wstępu 4KM za osobę dorosłą + 2KM za auto. W zamian otrzymuje się bilety z numerami, więc można być pewnym, że pieniądze z biletów trafiają gdzie trzeba (tak z resztą było wszędzie w BiH).

Wodospady mierzą ok. 25 m wysokości i rozciągają się na długość mniej więcej 100 m. Idąc od strony parkingu (jedyna droga) najpierw podziwiać je można z góry a następnie schodząc co raz niżej już z poziomu wody. W upalny dzień chłodek, jaki niesie bryza jest niezwykle kojący, choć aparatowi nie bardzo się podoba, że krople wody paćkają mu ciągle obiektyw.

Park Przyrody Hutovo Blato

Podczas naszej wycieczki samochodowej dość często padało, głównie z moich ust “O zobacz, tu coś fajnie wygląda” – i tam wtedy jechałyśmy. Kiedy więc na mapie dojrzałam Park Przyrody Hutovo Blato z dwoma wielkimi jeziorami od razu wiedziałam, że musimy tam podjechać. Okolica zupełnie pozbawiona ludzi, o turystach nie wspominając a widoki przepiękne! Ach, jak miło byłoby takim rowerem wodnym popływać po jeziorze!

Počitelj mignięty 

Nas jednak goni trochę czas, bo w planie jeszcze kolejne ciekawe miejsca. Pierwsze z nich Počitelj wstyd przyznać… przejeżdżamy! Miasto jest tak małe, że zanim zdążyłyśmy się zorientować, że to TO, gnałyśmy już dalej bez możliwości nawrotki. Gdybyśmy jednak się tam zatrzymały to nasz plan ukształtował Paweł na swoim blogu tym wpisem: http://www.osmol.pl/2014/08/pocitelj-bosnia-i-hercegowina a chodziło głownie o podziwianie tego widoku:

Klasztor derwiszów w Blagaj

Rozpędzone jak burza pilnujemy się nieco zbliżając się do Blagaj, bo tego już przegapić nie możemy. Na szczęście nie da się go tak łatwo przejechać, parkujemy elegancko auto na przygotowanym parkingu (2KM za auto, nie liczył nikt czasu) i podążamy za innymi przyjezdnymi. Wszyscy idziemy w kierunku Blagaj Tekke (Tekija u Blagaju) czyli klasztoru derwiszów położonego pod wielką skałą tuż przy jaskini, z której wypływa rzeka Buna. Jeśli podobnie jak ja nie potrzebujecie wchodzić do klasztoru zaoszczędzicie 4KM. Najlepiej widać go z drugiej strony rzeki, choć nie łatwo się tam dostać. Po dojściu do ostatniego mostku przechodzicie na drugą stronę rzeki i tam należy przez ostatnią restauracje mniej więcej po środku i kierować się do góry (obok wyjścia kuchni i zaplecza restauracji), a potem kierować się już wydeptaną ścieżką. Ta opcja jest darmowa, a dostarcza najlepszych widoków (woda naprawdę ma taki kolor!). Ponieważ ten skrót sprzedał nam kelner owej restauracji poczułyśmy, że obiadem właśnie w niej możemy się zrewanżować (być może na to liczył?). Ponadto była dość niedroga jak na takie miejsce i niezwykle malowniczo położona nad samą wodą, dlatego przyjemnie było tu spędzić prawie godzinkę.

Nieznany skarb BiH

W Blagaj zakończyłyśmy nasz pierwotny plan wycieczki a tu dopiero 14:00 godzina, auto przecież nie może się zmarnować! Znowu popatrzyłam na mapę i nieopodal Jablanicy położonej na północ od Mostaru (mijaliśmy ją i jej piękne jezioro autobusem w drodze z Sarajewa) zauważyłam błękitno-zielone jeziorko i po raz drugi tego dnia powiedziałam “Zobacz jakie ładne, jedźmy tam!”. Jak powiedziałam tak poczyniłyśmy, o miejscu docelowym nie wiedziałam nic, tym bardziej, że jest parkiem przyrody – to doczytałam dopiero wieczorem w hostelu. A więc jedziemy przez Mostar, następnie znana nam już nieco drogą wzdłuż pięknej rzeki Neretwa. Zatrzymujemy się nawet kilka razy, by zrobić zdjęcia.

To właśnie tu zatrzymuje nas policja do rutynowej kontroli, dowiadując się jednak, że auto jest z wypożyczalni a my chcemy rozmawiać po angielsku nie zatrzymują nas dłużej. W Jablanicy odbiłyśmy w lewo i tu zaczęła się przygoda. Droga właściwie puściuteńka, wąska i coraz bardziej kręta. Dodatkowo burza (a te codziennie prawie nawiedzały nas podczas pobytu w BiH), która kręciła się za nami w końcu nas dopadła. Zrobiło się momentalnie zimno i ciemno, wciąż stromo i kręto, bo jedziemy coraz wyżej i wyżej. Widoki nie powiem, obłędne, ale kiedy droga z asfaltowej zmienia się w szutrową nawet ja nabieram podejrzeń, czy to aby był dobry pomysł. Dojeżdżamy w końcu na szczyt wzniesienia, po którym się wdrapywałyśmy, deszcz ustał a na postoju zauważyłyśmy ludzi. Postanowiłyśmy się zatrzymać i chwilę odetchnąć, przy okazji konwersując z nowo poznanym panem Vinko i jego rodziną. Najlepszy w tym postoju był jednak widok, choć kilka metrów dalej dopiero zaczął się obłęd!

Park Przyrody Blidinje

Po przejechaniu pod wielkim napisem Park Przyrody Blidinje nagle zaczął się asfalt, droga wyprostowała a burza ustąpiła słońcu. To było jak wjazd do innego świata! Park powstał w 1995 roku w celu ochrony przyrody i zwierząt tam występujących a także niezwykłego krajobrazu. Zimą można tu jeździć na nartach , Risovac stanowi centrum sportowo-rekreacyjne z 3 wyciągami narciarskimi.
W końcu dojeżdżamy do jeziorka o tej samej nazwie co park, które wypatrzyłam na mapie a które wcale takie małe nie jest, choć niezwykle płytkie (średnia głębokość 0,5 m). To największe naturalne górskie jezioro w BiH Od wjazdu do parku (a jest to jedyna droga) minął nas dosłownie jeden samochód, jesteśmy tu zupełnie same. Niesamowity spokój jaki płynie z otaczającego nas krajobrazu jest aż niepokojący.

Powrót do Mostaru i rzut oka na mapę trasy

Do Mostaru postanawiamy nie wracać tą samą drogą i wybieramy płaskie i szerokie jezdnie przed nami, co jednak zajmuje trochę czasu – ok. 2h później jesteśmy dopiero w mieście jadąc już bez przystanków na zwiedzanie – jedynie na tankowanie. Kobitka z wypożyczalni słysząc nasze plany powiedziała, że wystarczy jak dolejemy benzyny za 10€, jednak nie przewidziała naszych eksploracyjnych planów, więc zalałyśmy w końcu za 20€ i wyszło akurat. Po 9h za kierownicą z krótkimi w sumie przerwami i pokonaniu ponad 300 km dopiero po odstawieniu auta poczułam jak bardzo to był męczący dzień. Dzięki temu też utwierdziłam się w przekonaniu, że odstąpienie od pomysłu wynajęcia auta na cały wyjazd było decyzją słuszną. Kiedy jest jeden chętny kierowca ciężko by coś zobaczył jadąc w skupieniu po obcym terenie. Poniżej mapa z zaznaczonymi miejscami, które tego dnia odwiedziłyśmy:
Spodobał Ci się wpis? Wybierasz się do Bośni i Hercegowiny? Masz uwagi lub komentarze? Podyskutuj, polub, podziel się. Dziękuję!

26 myśli na temat “Bośnia i Hercegowina: Mostar i okolice – co warto zobaczyć?

  1. Cudne fotki! Wybieram się z koleżanką do BiH na weekend majowy (bardzo tanie bilety z Budapesztu!) i chyba właśnie nakreśliłaś nam plan wycieczki 🙂 Uwielbiam takie klimaty 🙂

    1. Sporo? To był najtańszy wynajem auta w mojej karierze. Jestem przyzwyczajona do cen w Europie na poziomie 40-45€ za dzień (Lanzarote: 45 EUR + ubezpieczenie 3 EUR/dziennie, Maroko: 41 EUR + paliwo). Auto widzisz na zdjęciu – raczej nie sądzę, by skoda fabia z silnikiem 1.1 była autem z wyższej półki 🙂 W wypożyczalni Hundai'a chcieli 45€ za dzień. Poza tym pamiętaj, że brałyśmy auto tylko na jeden dzień, wtedy cena jest zawsze wyższa niż przy dłuższym wynajmie, ale generalnie takie są ceny.

  2. Mam pytanie czy do BiH i Czarnogóry mozna wjechac na dowod czy wymagany jest paszport??
    Ps.swietny blog na pewno skorzystam z twoich rad:)

  3. Tajemniczo na tych Twoich fotografiach i bardzo zachecajaco:-)juz teraz mialabym chec pogubic sie na bosniackich drogach:-) Asia

  4. Uwielbiam te rejony. Przejechałam Bałkany autostopem. Bośnia i Hercegowina genialna. Patrząc na Twoje zdjęcia mam ochotę się spakować z znów się tam wybrać. Przepięknie uchwyciłaś te chmury, cudowne klimaty

  5. Strasznie sie denerwuje czytając i oglądając te zdjęcia 🙁 Jadę za miesiąc na Balkany i nie starczy mi czasu na takie zajebiste miejsce abuuuuu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *