Skip to main content

Korea Południowa – informacje praktyczne

Korea Południowa wciąż jest nieco owiana tajemnicami i mało znana wśród polskich turystów. Mnie przyciągnęła jako alternatywa dla Japonii, by wybrać się na podziwianie kwitnących wiśni. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, ponieważ Korea oferuje tak samo przepiękne widoki z wiśniami uginającymi się od kwiatów co Japonia, a jest znacznie tańsza i dzięki temu, że wciąż mało popularna, zdecydownie mniej zatłoczona. Przez dwa tygodnie na palcach dwóch dłoni mogłabym zliczyć innych napotkanych turystów z Zachodu. Oczywiście wyjazd do Korei to nie tylko polowanie na kwitnące drzewa wiśni, ale również wspaniałe, nierzadko wpisane na Listę UNESCO, zabytki, bogata kultura, nowoczesne miasta i ciekawa kuchnia. Można tu przyjechać o każdej porze roku i cieszyć się różnorodnymi atrakcjami. Korea Południowa to wspaniały kraj, który w swojej historii wiele przeszedł, i udowodnił, że jest w stanie pokonać wszystkie przeciwności. W ciągu ostaniach 30 lat z kraju na skraju ubóstwa, Korea stała się najszybciej rozwijającą się gospodarką światową. Warto tu przyjechać chociaż raz w życiu.

Gdzie leży Korea Południowa?

Korea Południowa leży w Azji Wschodniej, w południowej części Półwyspu Koreańskiego nad Morzem Japońskim na wschodzie, i Morzem Żółtym na zachodzie. Zajmuje mniej więcej 1/3 powierzchni Polski (nieco ponad 100 000 km²). Korea Południowa powstała po zakończeniu II Wojny Światowej, kiedy Rosjanie zostali na północy, a Amerykanie na południu. Podział Półwyspu Koreańskiego nastąpił na wysokości 38. równoleżnika i tak jest do dziś. Korea Południowa to górzysto-wyżynny kraj, gdzie w nielicznych dolinach powstały miasta.

Pogoda w Korei – kiedy jechać?

W Korei podobnie jak w Polsce, występują cztery wyraźne pory roku, o temperaturach zbliżonych do południowej Europy. Zatem w zależności od potrzeb, można wybrać się do Korei o każdej porze roku. Ja zdecydowałam się na wczesną wiosnę i podziwianie kwitnących wiśni, a żeby trafić w odpowiedni moment, analizowałam mapy pogodowe i daty festiwali organizowanych z tej okazji z poprzednich lat. Udało się trafić idealnie: od 31 marca do 13 kwietnia. Trasę podróży ułożyłam z południa na północ, aby podążać za postępującym ociepleniem i kwitnieniem tych niesamowitych drzew.

Lato jest w Korei Południowej ciepłe (do 25-27°C) i wilgotne, bywa też deszczowe, a pod koniec sezonu docierają do półwyspu tajfuny. Jesień podobna jest do tej w Japonii i trochę w Polsce. Kolorowe liście drzew dekorują krajobraz, a temperatury dość długo są przyjemne. Zimą temperatury na północy spadają do -4°C, na południu jest kilka stopni więcej.

Jak tanio dolecieć do Korei Południowej?

O ile nie zależy Wam na bardzo konkretnym terminie, jak to było w moim przypadku, opcji przelotu do Korei Południowej jest wiele i można to zrobić za rozsądne pieniądze. Bilety do Seulu i z powrotem, z przesiadką potrafią kosztować już 1800 – 2200 zł, oczywiście z bagażem. Przewoźnicy operujący na trasach do Seulu to Turkish Airlines, Finnair, KLM, Air China, Aerofłot. Bezpośrednie loty oferuje nasz rodzimy przewoźnik LOT, ceny zaczynają się od 2700-2800 zł w obie strony, z bagażem. Może się to wydawać znacznie więcej, ale niekiedy przesiadki są długie, trzeba wziąć hotel, wizę i na koniec dnia w sumie koszty mogą wyjść podobnie. Dobrze więc przeanalizujcie ofertę lotów i wybierzcie optymalne rozwiązanie dla siebie.

Wiza i przekraczanie granicy

Polacy podróżujący do Korei Południowej nie muszą posiadać wizy, wystarczy paszport ważny min. 6 miesięcy od daty powrotu do kraju, a pozwolenie na wjazd otrzymacie na lotnisku w Seulu.

Przejazd z/na lotnisko w Seulu

W znakomitej większości przypadków swoje pierwsze kroki w Korei postawicie na międzynarodowym lotnisku w Incheon, położonym 52 km na zachód od Seulu. Lotnisko łączy z główną stacją kolejową w Seulu metro. Do wyboru są dwa rodzaje połączeń: All stop train, który zatrzymuje się na wszystkich przystankach po drodze, a podróż zajmuje 66 minut, oraz bezpośrednie połączenie Airport Railroad, dzięki któremu tę samą trasę pokonujemy w 43 minuty. Oczywiście All stop train jest tańszy (₩4150) od połączenia bezpośredniego (₩8000).

Waluta, wymiana pieniędzy i karty

Padły pierwsze kwoty, a więc czas przedstawić Wam walutę Republiki Korei, czyli wona południowokoreańskiego, w skrócie KRW, o symbolu ₩. 1000 KRW to około 3,3 PLN. Pieniądze można wymienić w nielicznych w Korei kantorach, które jednak oczywiście znajdziecie na lotnisku w terminalu 1 po przylocie, oraz w podziemiach Seul Station. Kurs wymiany USD, bo te najbardziej opłaca się zabrać, na lotnisku wynosił 1 USD = 1085 KRW, na stacji kolejowej w Seulu 1 USD =1119 KRW. Gotówkę można też wypłacić z bankomatu, ale nie wszystkie jednak obsługują zagraniczne karty. By wypłacić pieniądze z pomocą karty swojego banku lub karty Revolut, musicie namierzyć bankomat międzynarodowego banku (np. Citibanku) lub taki, który oznaczony jest Global ATM. Znajdziecie je na lotnisku i na Seul Station oraz na kilku większych stacjach metra w Seulu, np. City Hall. Radzę więc wziąć od razu więcej gotówki, szczególnie, że każda wypłata, niezależnie od kwoty, banku i rodzaju konta obciążona jest opłatą ₩3600. Choć właściwie wszędzie można płacić kartą, to w przypadku komunikacji miejskiej niezbędna będzie gotówka. Może się też zdarzyć, mnie przytrafiło się raz, że w restauracji żadna z moich kart nie zadziałała i bez gotówki nie udałoby się nam zapłacić. Dlatego miejcie zawsze trochę gotówki przy sobie. Karta Revolut wśród swojej bogatej oferty walut nie ma jeszcze południowokoreańskiego wona, jednak wygoda doładowania i wciąż preferencyjny kurs dolara, pozwalają swobodnie korzystać z Revoluta w Korei Południowej.

Czas w Korei Południowej

Wyjeżdżając do Korei, przesuwamy zegarki do przodu o 6 godzin, jeśli w Polsce mamy jeszcze czas zimowy i 7 godzin do przodu po przejściu w Polsce na czas letni.

Gdzie spać w Korei Południowej?

Oferta noclegowa w Korei Południowej jest bardzo szeroka, a na Booking.com znajdziecie spory wybór hoteli, hosteli i pensjonatów w każdym większym koreańskim mieście. W dodatku rezerwacje w większości przypadków mają opcję anulacji do kilku dni przed przyjazdem. Zależy od terminu i zasad obiektu. Nie ma szczególnych warunków, jeśli chodzi o noclegi w Korei, w większości przypadków obiekty oferują śniadanie, jednak będzie to najczęściej tost z dżemem i kawa. Czarnej herbaty się tu nie praktykuje, więc jeśli potrzebujecie jej rano lub wieczorem, polecam zabrać torebki ze sobą. Wszystkie podatki zawarte są już w cenie pokoju.

Gdzie spać w Seulu?

Gdybym miała dać Wam jedną radę na temat noclegów w Seulu, to polecałabym wybierać takie, które są blisko stacji metra. W tym 11-milionowym mieście zapomnijcie o zwiedzaniu wyłącznie pieszo, bo nawet wspomagając się metrem, będziecie robić dziennie po 10-15 kilometrów piechotą. Pierwszą noc spędziłam w Bong House nieopodal stacji metra Hyehwa, po przylocie każdy kawałek normalnego łóżka byłby dobry. Hostel był położony w okolicy pełnej knajpek, sklepików i rozrywek przez płot z Pałacem Changgyeonggung. Sam pokój był dość prosty, akurat na jedną noc, bo dłużej byłoby tu raczej niezbyt wygodnie. Zaletą tego miejsca była wspólna kuchnia, śmigający internet oraz cena: ok. 119 zł za pokój 2-osobowy za noc z teoretycznym śniadaniem. Minusem była wielkość pokoju, w praktyce nieistniejące śniadanie oraz cienkie ściany, przez które idealnie było słychać rozmowy innych gości.

Drugi hotel w Seulu: Maui Dongdaemun**, w którym spałam ostatnie 4 noce, mieścił się nieopodal stacji metra Dongmyo, na trasie linii metra nr 1. Tutaj niestety okolica mocno przemysłowa (tekstylia, elementy metalowe, warsztaty), ale kilka knajp i sklepów też się znalazło. Sam hotel pozostawiał nieco do życzenia (mogło być czyściej, recepcja mogłaby działać 24/7, a Wi-Fi mogłoby być mocniejsze), ale w ogólnym rozrachunku nie było źle. Śniadanie składało się oczywiście z tostów z dżemem, w hotelu była winda i nielimitowana liczba małych ręczników. Cena za noc: 180 zł/pokój 2-osobowy ze śniadaniem.

Gdzie spać w Busan?

W Busan zdecydowałyśmy się na nocleg w Hotelu Angel ***, który oferował pokoje w tradycyjnym, koreańskim stylu. W wolnym tłumaczeniu – spanie na podłodze. Podobnie jak w Japonii, tradycyjne koreańskie mieszkania nie mają znanych nam łóżek, życie dzieje się na podłodze, a miejsce do spania rozkłada się tylko przed snem. Tradycyjny koreański pokój to jeden lub dwa cienkie futony (materace do spania), które w wydaniu koreańskim były niczym grubsza kołdra i naprawdę dały nam się we znaki. Podgrzewana podłoga jednak nieco niwelowała trudy spania na podłodze. Hotel był super położony, w handlowej dzielnicy Seomyeon, blisko stacji metra o tej samej nazwie, około 15 minut od dworca kolejowego w Busan. W cenie pobytu było śniadanie w wersji tosty z dżemem i słodkie bułeczki, plus pyszny sok. Herbata standardowo – nie istnieje. Cena za noc: 190 zł za pokój 2-osobowy ze śniadaniem.

Gdzie spać w Changwon?

Absolutnie najlepszy nocleg podczas całego wyjazdu miałam w Changwon, w pensjonacie Camino B&B u Pani Su. Pokój z prywatnym wejściem w pięknym domu na przedmieściach Changwon, z łazienką, podgrzewaną podłogą, normalnymi ręcznikami (!) oraz wspaniałym śniadaniem (chleb domowej roboty, do tego dżem z kiwi z przydomowego ogródka). W najbliżej okolicy głównie piękne domy i posiadłości, jakieś 10 minut spacerkiem restauracje, sklepy, centrum handlowe, świetne jadłodajnie serwujące gimbap, czyli koreańskie sushi. W promieniu 3-10 minut spacerem przystanki autobusowe bardzo wielu linii (na dworzec kolejowy, autobusowy, do centrum i do Jinhae na południe od Changwon). Zdecydowanie moje ulubione miejsce, w którym spałam podczas całego wyjazdu. No może tylko niska framuga drzwi wejściowych próbowała mnie dwukrotnie znokautować. Cena za noc: 181,5 zł za pokój 2-osobowy ze śniadaniem.

Gdzie spać w Gwangju?

Do Gwangju przyjechałyśmy zaledwie na dwie noce, a naszym celem i tak był wypad za miasto. W tym mieście chyba był najmniejszy wybór obiektów noclegowych i ostatecznie postawiłam na hostel Gwangju Backpackers oddalony autobusem o ok. 15 minut od dworca autobusowego i centrum. Pokój był może niewielki, ale oferował niezbędne ułatwienia, włącznie z małą, wiszącą szafką. Śniadanie oferowane w cenie noclegu było na zasadzie self made i było raczej symboliczne. W najbliższej okolicy bazarek, sporo sklepów. Cena za noc: 115 zł za pokój 2-osobowy ze śniadaniem. Aktualnie jednak hostel nie jest już dostępny na Booking.com.

Podróżowanie po Korei Południowej

Transport w Korei Południowej jest bardzo rozwinięty i zasadniczo wszędzie można dostać się pociągiem lub autobusem. Podróżowanie między miastami jest szybkie, dość sprawne a cenowo zbliżone do podróży po Polsce. Nieodzownym przy planowaniu podróżowania po mieście czy między miastami będzie koreańska aplikacja Naver Map: dokładnie zaplanuje Wam trasę, wraz z cenami przejazdów, wyjściami z metra (a to jest super ważna informacja), i co najważniejsze, lokalizację przystanków np. autobusowych. Dodatkowo wybrana trasa otwiera się również po przejściu w offline. Super sprawa, a każdym mieście się sprawdziła idealnie (dosłownie raz tylko źle wskazała przystanek w Changwon). Więcej informacji na temat podróżowania po Korei Południowej znajdziecie na stronie Koreańskiej Informacji Turystycznej.

Szybkie pociągi w Korei Południowej

Pociągi w Korei Południowej są dość szybkie i relatywnie drogie, jednak jest to inna klasa pociągów niż w Japonii. Jeżdżą punktualnie, oferują Wi-Fi i całkiem wygodne fotele. Z miejscem na bagaż bywa różnie, zależy od wagonu. Ceny biletów i godziny przejazdów można sprawdzić online lub w automatach na dworcach, jednak kupno biletów – jeśli chcemy płacić zagraniczną kartą – możliwe jest tylko w kasach. W sumie podczas całej podróży pociągiem jechałam tylko 2 razy: na trasie Seul – Busan  (2h 40 min., 197 zł/₩60 000), oraz Changwon – Seul (3h 30 min., 175 zł/₩53 000).

Czy Korail Pass się opłaca?

Koreańskie koleje KTX oferują Korail Pass, która obejmuje przejazdy pociągami w atrakcyjnych cenach w podanych przedziałach czasowych. W naszym wypadku, przy zaledwie dwóch przejazdach, Korail Pass zupełnie nie miała racji bytu, niemniej jeśli planujecie więcej przejazdów, to możecie rozważyć taką opcję. Poniżej znajdziecie więcej informacji, co ciekawe już przy dwóch osobach można otrzymać jeszcze niższe ceny, jak przy grupie. Osobiście przy planowaniu wyjazdu nie przydała mi się ta opcja, również na forach można przeczytać sporo negatywnych opinii pod kątem mizernych oszczędności. Więcej informacji znajdziecie na stornie Koreańskiej Organizacji Turystycznej, dokładnie przeliczcie sobie, co Wam się bardziej opłaca.

Autobusy dalekobieżne w Korei Południowej

Autobusy są stosunkowo niedrogie, a dzięki rozbudowanej sieci autostrad błyskawicznie pokonują odległości między miastami. Wystarczy stawić się na dworcu i wybierać z dostępnych opcji. Autobusy potrafią się trafić bardzo luksusowe niczym Pierwsza klasa w samolocie. Raz trafiłyśmy na wypasiony autobus: kapsuły z rozkładanymi zupełnie fotelami zajmowały tyle miejsca, że cały autobus mieścił ledwie 21 miejsc. I wcale nie był bardzo drogi, za podróż 3,5 godziny w takich warunkach z Busan do Gwangju zapłaciłyśmy ok. 105 zł (niecałe ₩32000). Z Gwangju do Changwon liczyłyśmy na podobne warunki, ale niestety było już “oczko niżej”, 28 miejsc a fotele rozkładały się tylko “dość” a nie “prawie full”.

Komunikacja miejska w Korei Południowej

Za bilety komunikacji miejskiej zapłacicie tylko gotówką. Automaty na jednorazowe przejazdy oraz do doładowania karty wielorazowego użytku T-Money przyjmują tylko gotówkę. Dodatkowo automaty na jednorazowe przejazdy przyjmują tylko niskie nominały, do ₩1000, ale bez stresu – jeśli macie grubsze, na stacji metra zawsze znajdzie się rozmieniarka pieniędzy. Niemniej kartą za komunikację nie zapłacicie. Było to dla mnie pewne zaskoczenie, bo Koreę postrzegałam jako hiper nowoczesny kraj, gdzie płacenie kartą będzie możliwe wszędzie (skoro w PL można kupić bilet płacąc BLIK-iem w jakdojade?).

W autobusach są specjalne maszynki na pieniądze za bilety – jeśli kupujemy jednorazowe przejazdy. Czasem po prostu wrzuca się odliczoną kwotę, czasem wkłada poszczególne banknoty i ewentualnie czeka na resztę. Autobusami można również jeździć, mając doładowaną kartę miejską, wtedy przejazdy są o ok. ₩100 tańsze. Informacje o cenach podane są dość jasno, chyba tylko w Changwon do dziś nie wiem czy bilet kosztował ₩1300 czy ₩1800, bo płaciłam obie ceny.

W Seulu podstawowa stawka za przejazd autobusem lub metrem kosztuje ₩1250, jeśli używamy przedpłaconej karty (T-money) i ₩1350 jeśli kupujemy bilet jednorazowy. Dodatkowo za każde 5 km doliczane jest ₩100, które dopłaca się, opuszczając autobus lub metro, poprzez przyłożenie karty do kasownika. Jeśli mamy bilet jednorazowy, w metrze za dodatkowe kilometry dopłacimy w specjalnym automacie, oczywiście tylko na gotówkę.

Generalnie korzystanie z komunikacji miejskiej w Korei Południowej jest stosunkowo łatwe, ważniejsze z punktu widzenia turysty przystanki autobusowe mają również zapowiedź po angielsku. Autobusy nie mają stricte rozkładów, na przystankach są elektroniczne tablice, które po prostu pokazują, kiedy spodziewać się kolejnych autobusów danej linii (jest to sprężone z ich GPS), na przystankach bez monitorów podane są informacje, co ile mniej więcej kursują dane linie.

Metro w Seulu czy Busanie jest dziecinnie proste, jak tylko się załapie zasady. Dobrze mieć przy sobie mapkę metra w telefonie, by móc się upewnić co do właściwego kierunku. Przez dwa tygodnie nie pomyliłyśmy drogi ani razu. Apka Naver Map jest nieoceniona również przy określaniu właściwego wyjścia z metra, a tych potrafi być nawet 16! Komunikacja autobusowa również dzięki Naver Map nie powinna Wam sprawić żadnych trudności.

Kwitnienie wiśni w Korei Południowej

Japonię odwiedziłam jesienią, jednak to wiosna jest dla tego kraju absolutnym szczytem sezonu i popularności z uwagi na hanami i kwitnące wiśnie. Ceny wszystkiego szybują wtedy w górę, a i tak poziom bazowy nie jest najniższy. Kiedy zastanawiałam się, jak zobaczyć japońską sakurę i jednocześnie nie zbankrutować, z nieba spadła mi Korea Południowa. Zasadniczo prawie ta sama szerokość geograficzna, wiśnie mają w takich samych ilościach, a wciąż niewielu zagranicznych turystów zdaje sobie z tego sprawę. Pomysł padł jeszcze w 2017 roku, wtedy zaczęłam badać, kiedy najlepiej wyjechać do Korei, by trafić na szczyt kwitnienia wiśni. W 2018 roku nie udało się wyjechać, jednak dzięki temu mogłam zweryfikować czy estymacje, jakie poczyniłam w 2017 się sprawdzą. Ogromnym źródłem informacji były dla mnie:

Kwitnieniu wiśni w Korei towarzyszą festiwale, podobnie jak w Japonii, które odbywają się w kulminacyjnych momentach kwitnienia. Pierwsze zaczynają się na wyspie Czedżu (Jeju) na południu kraju i posuwają się na północ wraz z ocieplającym się klimatem, niosącym wiosnę. Planując więc trasę wyjazdu, zakładałam przemieszczanie się z południa na północ i trafiłam idealnie. Ostateczny plan wyglądał następująco: Seul – Busan – Gyeongju – Busan – Gwangju – Changwon – Jinhae – Changwon – Seul.

Jestem zadowolona z zaplanowanej trasy i wybranej pory, choć gdybym dziś miała nanieść poprawki, to w Gyeongju zostałabym na 2 dni, a nie tylko w ramach 1-dniowej wycieczki z Busan, a zamiast jechać z Busan do Gwangju i później do Changwon i Jinhae,  zrobiłabym to w odwrotnej kolejności. Te dwa dni pod kątem kwitnących wiśni mogłyby zrobić różnicę. Poza tym jest to fajny plan pozwalający zobaczyć spory kawałek kraju.

Zwiedzanie Korei Południowej

Korea Południowa oferuje wiele różnorodnych atrakcji, obejmujących zabytki z listy UNESCO, piękno natury czy wielkie, imponujące miasta. Świątynie, parki narodowe, pałace, betonowe dżungle oraz oczywiście pięknie kwitnące wiśnie.

Atrakcje Seulu

Stolica Korei Południowej to mieszanka współczesnej metropolii z duchami przeszłości. Na pewno warto zobaczyć pałace: Gyeongbokgung, Changdeokgung włącznie z ogrodami, Changgyeonggung, Świątynię Jongmyo, tradycyjną dzielnicę Bukchon, przejść się nad strumieniem Cheonggyecheon, zajrzeć na plac pod Ratuszem (City Hall), wybrać się na lody do Bistopping i kremowe piwo do kawiarni 943 King’s Cross, spojrzeć na Lotte Tower z brzegu jeziora Seokchon, odwiedzić wioskę murali Ihwa, wspiąć się na dawne mury obronne miasta, zajrzeć do biblioteki Starefield w centrum handlowym Coex Mall, wpaść pod pomnik największego koreańskiego hitu Gangnam Style nieopodal. Choć zakupy zrobicie w Seulu absolutnie wszędzie, jednym z lepszych miejsc będzie Myeong-dong.

Atrakcje Busan

Inaczej zwane Pusan, to największe miasto portowe w Korei Południowej, dlatego na pewno warto wybrać się do portu i na targ rybny podziwiać te wszystkie stwory, które potem trafiają na stoły koreańskich domów i restauracji. Handlowa Fashion Street to idealne miejsce na zakupy, podobnie jak Seomyeon. Nieopodal portu znajdziecie też na wzgórzu Busan Tower oraz park Yongdusan. Mniej więcej godzinę zajmie Wam dojazd komunikacją miejską do Świątyni Yonggungsa malowniczo położonej na skalnych urwiskach. W Busan drapacze chmur stoją tuż przy plażach co robi niesamowite wrażenie, w mieście są dwie plaże, na które warto się wybrać: Haeundae i Gwangalli. Wizyta w Busan nie będzie kompletna bez odwiedzenia Gamcheon Cultural Village, dawnych slumsów, które postanowiono pokolorować i przerobić – z sukcesem – na atrakcję turystyczną.

Atrakcje Gyeongju

Niecałą godzinę drogi autobusem z Busan leży Gyeongju, gdzie jeśli możecie, polecam spędzić nawet 2 dni, bo jest tu co oglądać. Jedną z największych, oryginalnych atrakcji są królewskie grobowce Daereungwon, w formie potężnych kopców, obserwatorium Cheomseongdae, Pałac Donggung nad stawem Wolji. Mostem Woljeonggyo dojdziecie do tradycyjnej wioski Gyochon Hanok Village, gdzie można podziwiać piękną, klasyczną koreańską zabudowę. W niewielkiej odległości od centrum Gyeongu znajduje się malowniczo położone jezioro Bumen, a jeszcze dalej wspaniała Świątynia Bulguksa.

Atrakcje Changwon

W moim planie podróży oba te miejsca znalazły się z uwagi na kultowe miejsca do podziwiania kwitnących wiśni, jednak okazało się, że poza wiosennymi festiwalami w Jinhae, Changwon również jest ciekawym miastem. Polecam odwiedzić tradycyjny Dom z Changwon, rodzaj skansenu, gdzie obejrzeć można tradycyjną zabudowę koreańskiego domostwa. Na uwagę zasługuje również Pomnik Wojny Koreańskiej zbudowany w komunistycznym stylu oraz park Samdong. Na południe od centrum miasta mieści się Changdong Art Village z muralami i rzeźbami, a na południu Jinhae – słynący z festiwalu kwitnienia wiśni przy Moście Romansu (Moście Miłości).

Atrakcje Gwangju

Gwangju to miasto o wielkim znaczeniu historycznym i krwawych losach brutalnie tłumionych studenckich protestów przeciwko dyktaturze kolejnych koreańskich przywódców. Choć samo miasto turystycznie nie ma wiele do zaoferowania, poza znamienitym Centrum Kulturowym Azji, to niecałą godzinę jazdy miejskim autobusem na północ, w Damyang znajduje się bardzo fajny las bambusowy Junkonwon (Jungnongwong), który polecam odwiedzić

Bilety wstępu w Korei Południowej

Bardzo pozytywnym zaskoczeniem były niskie ceny biletów wstępu. Średnio kosztują ₩2000-3000 i można za nie płacić kartą zagranicznego banku. Pałace wpisane na listę UNESCO w Seulu kosztują ₩1000-3000 od osoby, raz w Świątyni Jongmyo w Seulu wejście kosztowało tylko ₩1000, jednak możliwe było tylko w obecności przewodnika. Seul dodatkowo oferuje jeden wspólny bilet do kilku największych atrakcji, w cenie ₩10 000 jest wstęp do 4 pałaców: Gyeongbokgung, Deoksugung, Changdeokgung włącznie z ogrodami, Changgyeonggung oraz Świątyni Jongmyo, dzięki czemu zaoszczędzić można ₩4000. Więcej informacji tutaj.

Czego spróbować w Korei Południowej?

Przed wyjazdem pilnie wynotowałam, czego w Korei chciałabym spróbować, szczególnie dań bezmięsnych, bo mniej więcej od pół roku nie jem mięsa. Przygotowałam piękną listę, a potem nastąpiło starcie z rzeczywistością, a ta jest w Korei dla wegetarianina trudna. Koreańczycy to mięsożercy totalni. Pojęcia wegetarianizm czy weganizm w koreańskiej kuchni nie funkcjonują, na każdym kroku szyldy informują o daniach ze szczęśliwej (że mogła oddać życie dla tej restauracji) krowy/świni/kury* (*niepotrzebne skreślić). W telefonie prędko pojawił się zwrot po koreańsku “no meat”, ale wciąż nie było łatwo. Wiele dań tradycyjnej kuchni koreańskiej pozostało niestety nietkniętych. Niemniej koniec końców głodna w Korei Południowej nie chodziłam, szczególnie że dostępne się tu okazały znane mi z Japonii trójkąty z ryżu z nadzieniem np. z tuńczyka i majonezu – sagmak gimbap. Poza tym oczywiście klasyczny gimbap (kimbap), zwany też korean roll, czyli koreańskie sushi. Rolka w wersji podstawowej składa się z nori, ryżu, żółtej rzodkiewki, marchewki, jajka na twardo, czasem paluszka krabowego, czasem szynki SPAM, a czasem ma nadzienie z tuńczyka z majonezem (mój ulubiony). Jedna rolka spokojnie posłuży jednej osobie za danie obiadowe lub kolacyjne. Standardowo prawie do wszystkiego podane zostaną dodatki: kimchi, żółta rzodkiew w plastrach i niezbyt treściwa zupka o różnym poziomie ostrości.

Zupełnym przypadkiem szukając odmiennego od tostów z dżemem śniadania, odkryłam pyszne tosty w Isaac Toast. Mało tego, serwowali również herbatę Earl Grey, istny raj. W moim przypadku w grę wchodziły tylko tosty z kotletem krewetkowym, a poza nim w toście znalazły się: kapusta, jajko sadzone, ser żółty i szereg słodkich tostów. Niebo w gębie, spokojnie taki tost mógł zastąpić i śniadanie, i obiad i kolację. Warto również spróbować np. owoców morza w rybim cieście.

Smażony ryż z krewetkami również świetnie sprawił w ramach dania obiadowego, również dlatego, że łatwo go było zamówić. Od kiedy nauczyłyśmy się mówić krewetka szrimpu, nasze wędrówki po  koreańskich restauracjach stały się prostsze. W Changwon, nieopodal naszego pensjonatu, wybrałyśmy się do tradycyjnej koreańskiej restauracji (czyt. siedzisz na podłodze a stolik ma 30 cm wysokości) na popularne w tym regionie agujjim, czyli wyglądem przypominające paellę danie z kiełków soi, z rybą agwi, krewetkami i innymi owocami morza w czerwonym sosie. Danie jest lekko pikantne, serwowane z ryżem i klasycznymi dodatkami w kuchni koreańskiej: żółta rzodkiew, kimchi itp. Jeśli chodzi o ostatnią, to niestety zgodnie z oczekiwaniami, nie zaprzyjaźniłyśmy się. Zupełnie nie mój smak.

Jednym z naszych ulubionych dan stały się pączki z sałatką z białej kapusty, paluszków krabowych, ogórka i majonezu. Niestety, udało nam się ich spróbować tylko w Gwangju i do dziś nie namierzyłam ich koreańskiej nazwy. W Seulu i w Changwon pojawiły się pewne wariacje pączkowe, czyli takie samo ciasto, ale z nadzieniem: z kurczaka, warzywnym, serowym, ziemniaczanym serwowane na ciepło. Na moje nieszczęście swojego czasu Koreańczycy zakochali się w smażonym na głębokim oleju kurczaku a’la KFC, wkrótce dołączył do niego kurczak pieczony z rożna. Absolutne szaleństwo.

Korea to również słodycze, jej mieszkańcy pokochali francuskie ciasteczka maracon, podejrzewam, że powodem są ich słodkie kolory i urocze zdobienia. Jednym z bardziej znanych deserów jest bingsu, czyli najczęściej ogromny deser składający się z wiórków z mrożonego mleka, z kulką lodów na czubku i owocami lub czerwoną fasolą. Deser mrozi człowieka od wewnątrz błyskawicznie, w dodatku jest ogromny – myślę, że jedną porcją najadłaby się cała rodzina. Widziałam na szczęście też wersje dla jednej lub dwóch osób. W okresie kwitnienia wiśni we wszystkich sklepach typu Nice to CU, 7 Eleven czy GS25 pojawiły się artykuły zdobione kwiatami wiśni, głównie słodycze: słodki popcorn, chipsy o smaku masła i miodu czy kwiatowe żelki w bliżej nieokreślonym smaku. Do tego oczywiście gama słodkich, ultra słodkich lub słodkich i gazowanych napojów. Oczywiście trzeba było spróbować wszystkiego. Na straganach można skosztować gofrów ze słodkim kremem lub ciastek w kształcie rybki z nadzieniem jabłkowym (a spodziewałam się jak w Japonii czerwonej fasoli). Kawiarnie prześcigają się w fikuśnych napojach na bazie kawy lub mleka, z dodatkiem owoców. Nie sposób spróbować i opisać wszystko, co można w Korei zjeść lub wypić.

Język i ludzie

Powiedzieć, że Koreańczycy zaskakują, to jak nie powiedzieć nic. Przez dwa tygodnie miałam okazję zetknąć się z nimi w różnych sytuacjach i muszę przyznać, że to tacy Azjaci ze słowiańską duszą. Trochę rebelianci (nikt im nie będzie mówił, po której stronie pasów czy schodów mają chodzić, albo że ten wagonik metra w godzinach szczytu jest przeznaczony tylko dla kobiet), niepokorne dusze. Podstawową barierą w kontaktach z Koreańczykami będzie brak angielskiego, co jednak trochę zaskakuje (choćby z powodów historycznych, Amerykanie okupowali Koreę Południową przez długie dziesięciolecia) w tak rozwiniętym kraju. Jeśli już ktoś mówi po angielsku to z bardzo silnym akcentem, co utrudnia zrozumienie. Ale to nikogo nie zniechęca, do akcji wkracza translator Google’a, kalambury czy telefon do przyjaciela. Głodna z żadnej restauracji z tego powodu nie wyszłam. Niestety w punktach styku z turystami – kasach przed zabytkami czy w informacjach turystycznych – sprawy z angielskim mają się raczej źle i jak dobrze pójdzie, to dostaniecie folder o danym miejscu po angielsku.

Kierowcy w Korei Południowej powinni dostać oddzielny rozdział, bo tak szalonych kierowców komunikacji miejskiej to nie ma nawet w Polsce. Hamowanie w miejscu na przystanku, ruszenie z kopyta, branie zakrętów niemalże na ręcznym to normalka. Nie polecam długich przejażdżek autobusem po obfitym obiedzie, również jazda z walizką będzie jazdą bez trzymanki (bo trzymasz bagaż, żeby nie zabił innych pasażerów, jednocześnie pilnując trasy na mapie w telefonie, nie masz już więc ręki, żeby trzymać się uchwytu).

Koreańczycy są zadziwiająco głośni, niepohamowani w wyrażaniu emocji, a jednocześnie dość infantylni biorąc pod uwagę ubiór czy używane gadżety. Maskotki przyczepione do plecaków i toreb nikogo nie dziwią, podobnie dorosły już chłopak tulący misia w metrze (w Warszawie znalazłby się pewnie taki, co by był ciekawy czy chłopak ma problem). Jak to chyba w każdym kraju, zdarzają się nieco szmyrgnięci staruszkowie w metrze, co człowieka za coś zrugają, ale ogólnie to częściej jednak spotykałam się z pozytywnymi reakcjami i pomocą, niż niechęcią.

Prąd i wtyczki

Na szczęście wtyczki i napięcie w Korei Południowej są dokładnie takie jak w Polsce, dlatego nie ma konieczności zabierania przejściówek i adapterów. Wszędzie również są przedłużacze, więc nawet taka złodziejka się raczej nie przyda. Kontakty dostępne są też w kawiarniach i restauracjach, autobusach dalekobieżnych czy pociągach KTX.

Bezpieczeństwo w Korei Południowej

Korea Południowa to bardzo bezpieczny kraj, poziom przestępczości pospolitej jest tu bardzo niski, a podróżujące samotnie kobiety nie mają się absolutnie czego obawiać. Koreańczycy to naród uczciwy, nie należy się obawiać, że ktoś nas oszuka czy zrobi krzywdę. To poza Japonią chyba najbezpieczniejszy kraj, po jakim miałam okazję podróżować.

Ubezpieczenie

Na każdy wyjazd bezwzględnie wykupuję ubezpieczenie podróżne, za 14 dni pakiet AXA Large (KL 30000 EUR, NW 4000 EUR, bagaż 400 EUR i OC 50000 EUR) wyniósł 58,04 zł z kodem zniżkowym (odkąd korzystam z AXA zawsze ten sam: 50222). Dane polisy i numer telefonu otrzymacie SMS-em, dzięki temu polisę będziecie mieli zawsze pod ręką. Oczywiście karta EKUZ nie działa w Korei Południowej.

Internet i telefon

Polskie sieci komórkowe bez problemu działają w Korei, jednak roaming jest dość drogi. W sieci Play połączenie do Polski kosztuje 8 zł za minutę, połączenia przychodzące to 4,92 zł za minutę. Koszt SMS to 2 zł, MMS 3 zł, a transmisja danych to 4,3 zł za 100 kB.

Wi-fi dostępne jest praktycznie wszędzie i nie wymaga haseł czy kodów. Publiczne sieci uptime oraz KT Free Wi-Fi nigdy  mnie nie zawiodły, choćby, żeby w Naver Map sprawdzić, jak gdzieś dojechać. Wi -Fi dostępne jest na stacjach metra, w pociągach KTX też działa elegancko. Kupowanie lokalnej karty z internetem (najtańsze od 40 USD) nie jest moim zdaniem konieczne.

Pamiątki z Korei Południowej

Korea Południowa to istna celebracja konsumpcjonizmu i zakupy są tu wpisane w codzienną rutynę, jak mycie zębów. Na szczęście jest tu przynajmniej tanio, więc można kupować dużo i często, ale nie zbankrutować. Na pewno natkniecie się na każdym kroku na sklepy japońskiej sieci Daiso: takie wszystko po 5 zł, mydło i powidło do domu, kosmetyki, zabawki, najbliżej Daiso do naszego Pepco; Artbox to połączenie znanego w Polsce flying tiger z Empikiem, czyli gadżety i artykuły około papiernicze, zasadniczo można bez nich żyć, ale po co? W temacie spożywczym mamy do wyboru sieci tzw. convienient stores, czyli GS25, 7Eleven oraz Nice to CU. Wiemy już gdzie kupować, pozostaje pytanie co?

  • urocze skarpetki – jedna z najpopularniejszych pamiątek z Korei, wzory i kolory są wprost nieograniczone, choć największą popularnością cieszą się te ze zwierzątkami, cena za parę to z reguły ₩1000;
  • metalowe zakładki do książek – muszę przyznać, że podbiły moje serce nie tylko oryginalnymi kształtami, ale również opisami wyjaśniającymi dokładnie, jaki element koreańskiej kultury przedstawia zakładka, cena za jedną zakładkę to ₩2000;
  • piklowana żółta rzodkiewka, po koreańsku danmuji, z którą spotkacie się przy każdym praktycznie daniu, super smaczna również może stanowić fajną pamiątkę, cena zależy od opakowania, małe kosztują ok. ₩1500-2000;
  • kosmetyki i maseczki z płachty – kremy ze śluzu ślimaka (Missha), kremy do rąk (polecam brzoskwiniowy w Daiso), kolorówka i oczywiście maseczki z płachty, również z wzorami zwierzęcych pyszczków to świetne i tanie pamiątki z Korei (maseczki kosztują między ₩500 a ₩1000);
  • etui na telefon – wzorów i kolorów znajdziecie setki na pierwszym lepszym straganie, tylko wybierać, ceny wahają się między ₩10 000 a ₩30 000;
  • tradycyjne drewniane maski – po koreańsku nazywane tal, wywodzą się z wiary w szamanów i mocy, jakie posiadają, ceny są różne, od ₩40 000 do ₩60 000;
  • wachlarze z materiału lub papieru, składane lub nie, z pięknymi wzorami, ceny zależą od rodzaju, od ok. ₩5000 do nawet ₩20 000;
  • drewniane pałeczki i łyżki, ceny zależą od materiału, z którego są wykonane od ₩2000 do ₩10 000;
  • śliwkowe wino, 40% – cena w supermarkecie ₩2000 za butelkę 0,5 l;
  • słodycze – jakie tylko jesteście sobie w stanie wymyślić!

Jednym zdaniem:

  • obowiązkową lekturą przed lub w trakcie wyjazdu niech zostanie Korea Południowa. Republika żywiołów Marcina Jacoby. Autor przez 18 lat podróżuje do Korei Południowej, ma również za żonę Koreankę, z którą … rozmawia po chińsku. Rzetelne spojrzenie nie tylko na współczesną Koreę, ale również historyczne wydarzenia, które ukształtowały kraj, jakim jest.
  • Jeśli chodzi o przewodnik to właściwie jedyny sensowny ten wydany po polsku przez wydawnictwo Pascala, choć nie jest niestety pozbawiony błędów czy niedociągnięć. Niemniej w myśl zasady lepsze to niż nic, można się dokształcić przed wyjazdem. Z uwagi na wagę książki nie polecam zabierać jej na wyjazd.
  • Korea Południowa zaskakuje, szczególnie turystę z Europy, dlatego polecam przed wyjazdem mój pierwszy tekst o tym kraju: 30 ciekawostek o Korei Południowej 30 ciekawostek o Korei Południowej
  • W koreańskich nazwach zapisanych w sposób czytelny dla zagranicznego turysty literę B często zastępuje P (Bulguksa/Pulguksa, Busan/Pusan), a literę G zastępuje K (Jungnongwong/Juknokwok, gimbap/kimbap).

Mapka podręczna

A Wam jak się podoba Korea Południowa? Prawda, że niesamowita? Planujesz się wybrać? A może ta przygoda już za Tobą? Daj znać w komentarzu! A jeśli spodobał Ci się ten wpis i uznasz go za wartościowy, będzie mi miło, jeżeli podzielisz się nim z innymi korzystając z kolorowych przycisków poniżej. Dziękuję!

Zapraszam Cię również na mój fan page na Facebooku Kto podróżuje ten żyje dwa razy, skąd dowiesz się gdzie aktualnie jestem i dokąd się wybieram. Do zobaczenia!

4 komentarze to “Korea Południowa – informacje praktyczne”

  1. Fajnie ,że dzielisz się w taki fantastyczny sposób informacjami .Naprawdę szacun i dzięki ! Bardzo rzetelnie opracowane i kosztowało sporo pracy .Zostanę na dłużej bo masz sporo innych ciekawych dla mnie kierunków

  2. Wspaniały artykuł. Właśnie zakochuje się w Korei Południowej i szukam takich informacji. Jeszcze muszę nauczyć się Koreańskiego i ruszam w podróż. Dziękuję za wiadomości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.