Skip to main content

Dolny Śląsk – tygodniowy road trip po najciekawszym regionie Polski

Dopiero za trzecim razem udało mi się wyjechać na Dolny Śląsk. Pierwszy raz miałam się tam wybrać w październiku 2020, ale weszła na grubo druga fala koronawirusa. Potem postanowiłam jechać tam na wiosnę 2021, to  akurat przyszła trzecia fala pandemii. W końcu w czerwcu sytuacja zaczęła się stabilizować i w sumie z tygodniowym raptem wyprzedzeniem postanowiłam, że tym razem ten wyjazd musi dość do skutku. Plan gotowy od miesięcy plus spontaniczny, warto podkreślić, że pierwszy od wybuchu pandemii, wyjazd zagraniczny do Czech, to musiało się udać! Jak tytuł posta wskazuje, na Dolny Śląsk pojechałam samochodem, uwielbiam road tripy, tę swobodę przemieszczania się i niezależność. Dodatkowo na Dolnym Śląsku wszędzie jest dość blisko, więc pojedyncze odcinki zwykle nie przekraczały godziny jazdy. Czy mi się podobało? Jeszcze jak! Według mnie Dolny Śląsk jest najciekawszym regionem w Polsce (z tych, które do tej pory odwiedziłam). Zatrzęsienie pałaców, zamków, kościołów, opactw, naturalnych atrakcji, skałek, gór, dawnych wulkanów, jeziorek. Naprawdę jest w czym wybierać i chyba nikt nie mógłby się tu nudzić. Ja na pewno nie! I już planuje kolejny wyjazd na Dolny Śląsk.

Trasa road tripu po Dolnym Śląsku

Atrakcje, jakie wybrałam, skupiały się wokół Jeleniej Góry, Wałbrzycha i Kotliny Kłodzkiej, z finałem już w opolskim, w Pałacu w Mosznej. Trasa 9-dniowego tripa samochodem wyglądała następująco: Warszawa – Lubiąż (Opactwo Cystersów) – Jawor (Kościół Pokoju) – Małe Organy Myśliborskie – Organy Wielisławskie- Skalny Most w Rudawskim Parku Krajobrazowym – Perła Zachodu – Zamek Księcia Henryka w Marczycach – Świątynia Wang w Karpaczu – Szczawno-Zdrój – Zamek Książ w Wałbrzychu – Stara Kopalnia w Wałbrzychu – Skalne Miasto w Czechach – Podziemne Miasto Osówka – Wambierzyce (74 kaplic i Sanktuarium) – Kudowa-Zdrój – Błędne Skały – Duszniki-Zdrój (Muzeum Papiernictwa) – Zamek Leśna Skała w Szczytnej – Kłodzko – Międzygórze – Bystrzyca Kłodzka – Szczeliniec Wielki – Złoty Jar – Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim – Pałac w Mosznej – Warszawa. W dziewięć dni zrobiłam samochodem 1621 km, w nogach średnio 11 km dziennie. Intensywnie, a i tak nie zobaczyłam wszystkiego. Bo trzeba Wam wiedzieć, że Dolny Śląsk to chyba do tej pory najciekawszy region Polski, jaki odwiedziłam.

Gdzie spać na Dolnym Śląsku

Willa Nova – Jawor

Zatrzymałam się w Jaworze, bo po wyjeździe z Warszawy przed 6 rano i przejechaniu około 440 km nie bardzo miałam już silę jechać dalej. Willa Nova to jedna co prawda z niewielu opcji w Jaworze, ale za to strzał w dziesiątkę szczególnie w upalne dni, bo pokoje mają klimatyzację. A początek mojego wyjazdu był naprawdę piekielnie upalny. Przestronny apartament miał na wyposażeniu duże podwójne łóżko, TV, zestaw do kawy i herbaty. Łazienka również przestronna zawierała wszystko co niezbędne. Parkowanie bezpłatne od ulicy, sporo miejsc. Obiekt położony nad restauracją, przylegający do osiedla, zaledwie kilka minut spacerem od Kościoła Pokoju i kawałek dalej od Starówki. Za 1 noc zapłaciłam 156,4 zł. Doskonała opcja na restart po długiej podróży.

Bukowy Dworek – Szczawno-Zdrój

Na kolejne 3 noce moją bazą został Bukowy Dworek położony kilka minut od głównego deptaka Szczawna-Zdroju. Bukowy Dworek mieści się na tyłach hotelu Camelot, mają wspólną recepcję oraz salę śniadaniową w Camelocie. Dla gości dostępnych jest mnóstwo miejsc parkingowych. Pokoje w Bukowym Dworku mieszczą się na pierwszym piętrze, prowadzą do nic kręte schody w górę, a potem kilka w dół. Pokoje są przestronne, z łazienką, TV. Wi Fi nie bardzo chciało śmigać, często zrywało. Nie było również czajnika, jedynie kubki (ja na szczęście wożę ze sobą mały czajniczek turystyczny, więc byłam uratowana). Pokój nie miał klimatyzacji, ale dzięki grubym murom pokój praktycznie w ogóle się nie nagrzewał, nawet w upalne dni. Śniadania w formie stołu szwedzkiego z zachowaniem wszystkich zasad reżimu sanitarnego, smaczne i świeże produkty, duży wybór. Za 3 noce ze śniadaniem zapłaciłam 420 zł.

Pokoje Gościnne Topola – Kudowa-Zdrój

Na kolejne 3 noce na bazę wypadową wybrałam Kudowę-Zdrój i położone nieco poza centrum miejscowości Pokoje Gościnne Topola, rodzinnie prowadzony obiekt z przemiłą właścicielką. Przestronny apartament z prywatną łazienką, wszystko nowe i czyste, bardzo wygodne łóżko, w pokoju dodatkowo czajnik, lodówka, deska do krojenia, choć na korytarzu jest też wspólna, w pełni wyposażona kuchnia i przestrzeń do zjedzenia wygodnie posiłków. Miejsce parkingowe w cenie, tuż obok budynku. Co centrum Kudowy ok. 1,5 km co stanowiło przyjemny wieczorny spacer przez Park Zdrojowy. Za 3 noce zapłaciłam 361 zł.

Zamek Moszna (Pałac w Mosznej)

Wymyśliłam sobie, że na ostatnią noc zamelduje się w pokoju hotelowym Zamku Moszna. Cena za noc ze śniadaniem i parkingiem – 150 zł, więc zupełnie przyzwoita. Po przyjeździe zaskoczyły mnie rusztowania, bowiem pałac jest w trakcie renowacji, która potrwa jeszcze cały 2022 rok. Na szczęście okazało się, że mój pokój jest zlokalizowany od drugiej strony, gdzie (jeszcze) nie ma rusztowań i w ogóle ta najbardziej atrakcyjna strona zamku, widoczna na wszystkich zdjęciach jest dobrze widoczna. Na stronie bookingu na jednym ze 152 zdjęć faktycznie wspomniano o remoncie, ale nic o rusztowaniach. Można się rozczarować, więc przed rezerwacją dobrze dopytajcie gdzie są rusztowania na czas Waszego przyjazdu. Choć czy warto się tu zatrzymać to inna kwestia, bo jak dla mnie to nie ma tu trochę co robić. Restauracja hotelowa serwuje smaczne i ciekawe dania, w tym dla wegetarian, śniadanie było ok. Natomiast czy sam nocleg w zamku jest konieczny, żeby go zobaczyć? Dziś mam wątpliwości, bo można tu przyjść normalnie w ciągu dnia, pozwiedzać i już. W nocy zamek jest niepodświetlony, nikt z obsługi nie nosił maseczki, w ogóle obsługa była słabo zainteresowana gośćmi. Panie przygotowujące śniadanie (mieszkałam 2 pokoje od sali śniadaniowej) o 7 rano w  niedzielę jakby w ogóle nie miały pojęcia, że za ścianą są goście i może nie mają ochoty się zrywać o świcie, rozmawiały ze sobą na pełny regulator. Brakuje tu jakiegoś zaaranżowania przestrzeni, może leżaki, hamaki dla gości? Po brutalnej pobudce i szybkim śniadaniu nie miałam powodu, żeby siedzieć tam do wykwaterowania i zdecydowałam się na wczesny powrót do Warszawy.

Atrakcje Dolnego Śląska

Był to mój pierwszy wyjazd na Dolny Śląsk, dlatego skupiłam się na głównych i bardziej znanych atrakcjach. Osobiście lubię łączyć zarówno zwiedzanie zabytków jak i naturalne atrakcje, chodzenie po górach. Miałam ogólny plan i mniej więcej wiedziałam co danego dnia chciałabym robić, bilety wstępu, tam gdzie było to możliwe, starałam się kupować z wyprzedzeniem – zwykle jednodniowym. Opisywane atrakcje przedstawiam w kolejności chronologicznej.

Opactwo Cystersów w Lubiążu

Zaczęłam eksplorować Dolny Śląsk od niewielkiej wsi Lubiąż, za to kryjącej wielkie zabytki. Cysterski zespół klasztorny jest jednym z największych tego typu obiektów w Europie i faktycznie, pierwsze co rzuca się w oczy to monumentalne rozmiary opactwa. W skład tej ogromnej budowli wchodzą bazylika z XIV wieku (zbudowana na ruinach innej z XII wieku), klasztor i pałac opatów, w bezpośrednim sąsiedztwie znajdują się pomocniczy kościół św. Jakuba oraz pomieszczenia gospodarcze. Patrząc na cały kompleks w sumie tylko niewielka część została zachowana lub odrestaurowana, jak można sobie wyobrazić – są to olbrzymie koszty. Podczas zwiedzania z przewodnikiem zwiedzamy wspaniale zachowaną Salę Książęcą, podobnie Refektarz klasztorny oraz zupełnie ogołoconą bazylikę NMP. Poruszając się między bazyliką a refektarzem zajrzeć można do niewielu otwartych dawnych klasztornych cel. Najpiękniej prezentuje się Sala Książęca, jednak nie zdradzę Wam jak do tego doszło, a historia jest całkiem zabawna, więc koniecznie wybierzcie się na zwiedzanie.

 

Informacje praktyczne: bilet wstępu dla osoby dorosłej 20 zł, ulgowy 15 zł, parking całkiem spory, gratis. Zwiedzanie odbywa się tylko z przewodnikiem co godzinę o pełnej godzinie, kasa czynna jest również tylko wtedy. Za bilety można płacić tylko gotówką! Zwiedzanie trwa ok. 45 min.

Strona: www.fundacjalubiaz.org.pl

Kościół Pokoju w Jaworze

Przyciągnął mnie tutaj absolutnie fantastyczny wygląd kościoła nie tylko z zewnątrz, ale przede wszystkim na to, jak urządzony i udekorowany jest wewnątrz. Podczas zwiedzania z głośników przewodnik opowiada o historii kościoła i jego poszczególnych elementach. Kościół Pokoju swoją nazwę zawdzięcza zawarciu pokoju westfalskiego, który kończył wojnę trzydziestoletnią w XVII wieku pomiędzy protestanckimi krajami wchodzącymi w skład I Rzeszy oraz jej sojuszników (państwa Skandynawii) a katolicką dynastią Habsburgów. Tym ostatnim niekoniecznie ta wojna wyszła na zdrowie i w końcu Habsburgowie naciskani przez protestancką Szwecję, zgodzili się wybudować na swoich terenach 3 kościoły śląskim luteranom: w Jaworze, Świdnicy i Głogowie (tego już nie ma, bo spłonął doszczętnie w XVIII wieku), ale pod kilkoma warunkami, m.in. by były zbudowane z nietrwałych materiałów. Dlatego też kościół w Jaworze ma konstrukcję szachulcową, czyli mamy drewniany stelaż który wypełnia glina wymieszana czym popadnie: trocinami, łodygami, wiórami itp. Wnętrza zachwycają barokowym wystrojem, podziwiać tu można też obrazy prezentujące Stary i Nowy testament oraz zamkowej pejzaże. Kościół w Jaworze wraz z tym w Świdnicy należą do największych o tym typie konstrukcji na świecie, został też wpisany na listę UNESCO. W maju odbywają się tu Koncerty pokoju, a regularnie oczywiście odbywają się tu śluby. Nawet podczas moich odwiedzin trwały przygotowania do ceremonii po południu.

Informacje praktyczne: bilet wstępu dla osoby dorosłej 12 zł, parking dostępny przed wjazdem do parku, na terenie którego mieści się kościół, ale bardzo mały. Można próbować szczęścia od tyłu kościoła, i przejść przez park.

Strona: kosciolpokojujawor.pl

Małe Organy Myśliborskie

Około 10 minut jazdy od Jawora skręcamy w lewo i droga zmienia się w taką polną wyłożoną kamieniami i moje auto chcąc nie chcąc staje się terenowe. Tak przejedziemy ok. 3 km, im dalej tym gorzej, ale szkoda się wycofać jak już się tyle wytrząsało. Kiedy mapa mówi jesteś na miejscu to nadal jestem na środku tej uroczej drogi, jedyne miejsce gdzie mogę zostawić auto to taka rest area z drewnianymi ławkami i miejsce na ognisko. Nie ma rady, choć jak czytałam jak tu dojechać przed wyjazdem, to byłam pewna, że padły słowa parking, WC itp. I faktycznie po sprawdzeniu na mapie to wszystko jest, tylko od drugiej strony:

W każdym razie zostawiam auto i idę za znakami, w sumie dojście z tego punktu do organów zajmuje mi może 10 minut z przystankami na zdjęcia, bo całkiem sielskie mam po drodze panoramki. Mimo, że jest 7 rano to upocona jestem na maksa, a podejście do organów wcale nie jest jakieś wymagające. Małe Organy Myśliborskie leżą na terenie Parku Krajobrazowego Chełmy i stanowią pomnik przyrody nieożywionej. Tak w dużym uproszczeniu to bazaltowy czop wulkanu z widocznymi ciosami słupowymi, który przypomina nieco kościelne organy.

Informacje praktyczne: darmowa atrakcja, zweryfikujcie dojazd na mapach google, bo ja mam ustawione najkrótszą drogę i dlatego mnie tak przeczołgało. Pod kątem światła do zdjęć rano to dobra pora, słońce pięknie oświetla organy.

Organy Wielisławskie

Wspominałam już, że Dolny Śląsk to kraina wygasłych wulkanów? Prosto z Małych Organów Myśliborskich jadę do następnych, Wielisławskich. Tutaj droga dojazdowa jest już nieco lepsza, nie grozi mi urwanie kół, a pod samymi organami jest miejsce do zaparkowania wraz z częścią wypoczynkową. Sprawy mają się podobnie jak u poprzednika, organy (ryolity) wyłaniają się w formie słupów na zboczach wzniesienia Wielisławki (372 m n.p.m).

Informacje praktyczne: darmowa atrakcja, jest parking i miejsce do biwakowania. Pod kątem światła do zdjęć lepiej byłoby się tu wybrać popołudniu, rano organy są pod słońce.

Skalny Most w Rudawskim Parku Krajobrazowym

To miejsce wypatrzyłam na mapie zaledwie dzień wcześniej, a że Rudawski Park Krajobrazowy był na trasie do Karpacza, postanowiłam włączyć Skalny Most do planu. Dojechałam na koniec wioski, na Parking na Przełęczy Mniszkowskiej i stamtąd nie tym szlakiem co trzeba (zupełnie nieświadomie) podążyłam w stronę Skalnego Mostu. Potem by naprawić swój błąd musiałam zmienić szlak na taki, który prawie pionowo schodził w dół. Wszystko po to, żeby Skalny Most zastać totalnie pod słońce, co wykluczało naprawdę piękne zdjęcie (lepiej się tu pojawić popołudniu). Jednak czego nie można mu odmówić to bardzo oryginalnej konstrukcji. Szlaków w Rudawskim Parku Krajobrazowym jest wiele i generalnie całkiem fajnie się tutaj spaceruje, pod warunkiem wybrania odpowiednich szlaków. Zobaczcie ile formacji skalnych i punktów widokowych jest tu tylko w najbliższym otoczeniu Skalnego Mostu:

Informacje praktyczne: Parking na Przełęczy Mniszkowskiej tak na 5-7 aut maksymalnie, wstęp darmowy.

Perła Zachodu

Po tym nieplanowanym świadomie trekkingu (jak mam to w zwyczaju robić), udałam się w nagrodę na dobre ciasteczko z widokiem do Perły Zachodu, kultowego schroniska – dziś gościńca – w Dolinie Bobru. Można stąd podziwiać Elektrownię Wodną Bobrowice i spokojne wody Jeziora Modrego. Przejście mostkiem poniżej gościńca pozwala wybrać na spacer w cieniu drzew (przydadzą się dobre buty, bo jest tu sporo skałek do pokonania, szczególnie na początku).

Informacje praktyczne: bezpłatny parking, można płacić kartą i wziąć pieczątkę PTTK (więc pamiętamy o książeczce PTTK).

Strona: www.perlazachodu.eu

Zamek Księcia Henryka w Marczycach

Tego dnia mało mi było przypadkowych trekkingów w upale, więc postanowiłam podjechać spontaniczne w jeszcze jedno miejsce znalezione na mapie. Trochę zmyliła mnie bliskość jeziorka, raczej zamiast kolejnej wspinaczki miałam w głowie pomoczyć nogi w zimnej wodzie, ale wyszło jak wyszło. Niemniej zameczek prezentuje się całkiem sympatycznie, rozpościera się stąd przyjemna panorama okolicy i panoramy Karkonoszy (od Śnieżki do Śnieżnych kotłów), a za 5 zł od osoby dorosłej możecie jeszcze dodatkowo wspiąć się na wieżę. Do zamku prowadzi szlak krótszy, ale stromy, lub dłuższy, ale bardziej płaski.

Informacje praktyczne: wstęp na wieżę 5 zł, parking: duży po prawej stronie drogi dojazdowej – zero cienia, drugi wyżej, malutki na kilka aut, ale pod drzewami. Opłaca się być cierpliwym w duży upał.

Strona: www.zamekksieciahenryka.pl

Świątynia Wang w Karpaczu

Plan na Dolny Śląsk nie był by pełen bez tego miejsca. Odkąd w 2019 roku zaznajomiłam się z kościołami klepkowymi, tzw. starvkirke w Norwegii i dowiedziałam się, że jedyny poza Norwegią stoi w Polsce, musiałam go zobaczyć. Główną atrakcją, moim zdaniem, tego typu obiektów jest fakt, że budowano je bez użycia gwoździ, jedynie drewniane złącza ciesielskie! Dodatkowo w Norwegii często te kościoły są czarne, co dodaje im tajemniczości i surowości. Świątynia Wang w Karpaczu nie jest czarna, jest brązowa i została oryginalnie wybudowana na przełomie XII i XIII wieku, jednak sześć wieków później kościół stał się zbyt mały dla lokalnej społeczności. Wybudowanie nowego nie było prostą sprawą, bo trzeba było mieć na to pieniądze, a że obecny kościół nadawał się jak sądzono do sprzedania, rozbiórki i postawienia w innym miejscu, tak też właśnie uczyniono. Pewien norweski malarz Dahl namówił na zakup pruskiego króla, z tym że zakup miał być na potrzeby muzeum w Berlinie. I tak Świątynia Wang trafiła w kawałkach najpierw do Szczecina a potem do Berlina, jednak pewna zaprzyjaźniona z królem hrabina szepnęła mu, że świątynia lepiej by się sprawdziła na Śląsku, bo gmina Karpacz Górny w ogóle kościoła nie ma. W teorii wszystko brzmi super, jednak realia były takie, że ostatecznie oryginalne elementy słabo się już nadawały do ponownego wykorzystania a w ogóle jak pakowano kościół do podróży, to tak 3/4 elementów zaginęło w akcji, dlatego też w trakcie odbudowy kościół został nieco zmieniony względem oryginalnego projektu. Na przykościelnym cmentarzu spoczywa wiele znamienitych postaci znanych w regionie, w tym m.in. Tadeusz Różewicz.

Podejście pod Świątynię Wang stanowi jednocześnie początek szlaku np. na Śnieżkę, już na starcie jest więc stromo, ale nie ma strachu – po drodze kramy z kiczowatymi pamiątkami pozwalają niepostrzeżenie robić przerwy co kilka metrów.

Informacje praktyczne: bilet wstępu kosztuje 10 zł dla osoby dorosłej, do kupienia w sklepiku z pamiątkami, można płacić kartą. Dodatkowo płatne jest robienie zdjęć – 5 zł, tylko gotówką. Do kościoła wchodzi się turami i o obiekcie opowiada  głośników audio przewodnik. Parking w Karpaczu to rzecz straszna, tzn.: wszystkie są płatne milion monet, te na wysokości ulicy słabo dostępne – widziałam jeden, reszta znajduje się w dole po morderczych pagórkach. Cena za dzień np. 20 zł, ale ja się przyjedzie koło 13/14 to potrafią policzyć mniej.

Strona: www.wang.com.pl

Szczawno-Zdrój

Uzdrowiskowy charakter Dolnego Śląska najlepiej docenić w takich miastach, jak to. Wybrałam Szczawno-Zdrój na bazę wypadową ze względu na położenie (wszędzie stąd blisko) i sanatoryjny charakter miasteczka. Za dużo do zwiedzania może tu nie ma, ale na uwagę zasługują przede wszystkim miejsca związane z uzdrowiskową funkcją miasta, jak Hala Spacerowa z przylegającym parkiem, Pijalnia Wód czy budynek Urzędu Miejskiego. Spokojnie znajdziecie tu fajny nocleg, jak i dobrze zjecie.

Zamek Książ w Wałbrzychu

Zamek Książ to absolutny must see w czasie pobytu na Dolnym Śląsku. Jego lokalizacja zachwyca, wnętrza są piękne i bogate urządzone, a trasy zwiedzania zarówno po zamku jak i podziemne – doskonale przygotowane. Zamek Książ to trzeci co do wielkości zamek w Polsce (po Malborku i Zamku Królewskim w Warszawie). Na kartach historii zamek w tym miejscu pojawia się w XIII wieku jako warownia. Wnętrza zamku są pięknie urządzone, wg mnie najpiękniejsza jest Komnata Maximiliana, ale zachwycają również Zielony Salon czy Salon Barokowy. Na zewnątrz można zwiedzać niewielkie, ale imponujące ogrody zamkowe. Zwiedzanie z audio przewodnikiem trwa około 2 godzin, w tym zwiedzanie ogrodów, do których warto pobrać wcześniej apkę (audio przewodnik otrzymujemy tylko na czas zwiedzania wnętrz, można mieć swoje słuchawki, a ogrody można na podobnej zasadzie tylko właśnie z pobraną wcześniej apką).

W podziemiach zamku do zwiedzania dostępne są drążone w czasie II wojny światowej przez hitlerowców tunele, na tzw. Podziemnej trasie turystycznej. To wciąż jedno z bardziej tajemniczych miejsc w Polsce, do dziś nie ma pełnych informacji do czego hitlerowcy mieli wykorzystać zamkowe podziemia. Zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem. Nie jestem jednak pewna, że starczy wszystkim możliwości percepcyjnych, żeby zrobić obie trasy (po zamku i podziemiach) jednego dnia, na pewno temat do przemyślenia. Ja na podziemną trasę jeszcze wrócę przy kolejnej wizycie.

Informacje praktyczne: bilety do zamku można kupić online, jako że jest to must see bilety warto kupować z wyprzedzeniem. Parking kosztuje 20 zł (tylko gotówką) i znajduje się tuż przed wejściem na teren zamku. Punkt widokowy znajduje się ok. 15 min spaceru od zamku (wszystko jest oznaczone drogowskazami). W ramach podstawowego biletu dostępny jest wstęp do Palmiarni (trzeba raczej do niej podjechać autem niż pokonywać drogę piesze), natomiast w upalny dzień odpuściłam wizytę w tym „akwarium”, na szczęście bilet ważny jest aż 12 miesięcy!

Strona: www.ksiaz.walbrzych.pl/turystyka/zwiedzanie

Stara Kopalnia w Wałbrzychu

Do Starej Kopalni w Wałbrzychu wybrałam się dość spontanicznie, szukając nieco ochłody od dobijających tego dnia upałów. Zwiedzanie trwa prawie 2 godziny i prowadzone jest przez byłych górników i pracowników aktywnej niegdyś w tym miejscu kopalni. Dzięki temu zwiedzanie jest naprawdę interesujące, można powiedzieć z pierwszej ręki i barwne historie pozwalają choć odrobinę poczuć, jak potwornie ciężka jest praca górnika. Zwiedzanie podzielone jest na 4 części: najpierw zwiedza się część w pewnym sensie muzealną, z eksponatami i wizualizacjami, później pomieszczenia mocno techniczne, następnie schodzi się pod powierzchnię, gdzie panuje stale, niezależnie od temperatury na zewnątrz, przyjemne 10 stopni (weźcie ze sobą bluzę!). Ostatnim miejscem jest wieża widokowa, skąd rozpościera się panorama gór otaczających Wałbrzych oraz tereny kopalni, które można z góry podziwiać. Na pewno jest to atrakcja dla ciekawych tematu, ja mam za sobą wizytę w Kopalni w Zabrzu i w Muzeum Śląskim w Kopalni Katowice, dlatego wizyta w Starej Kopalni bardzo mnie zainteresowała.

Informacje praktyczne: Bilet kosztował 30 zł (normalny), kupuje się na konkretną, pełną godzinę i można kupić go online. Parking na terenie Centrum Nauki i Sztuki Stara Kopalnia, bo tak w pełni nazywa się ten kompleks jest darmowych i całkiem spory. Znajduje się tu również hotel.

Strona: www.starakopalnia.pl

Skalne Miasto w Czechach

Kiedy przeczytałam, że do Czech Polacy mogą podróżować bez ograniczeń (byliśmy na tamten moment na zielonej liście w czeskim MSZ), a ze Szczawna Zdroju do Skalnego Miasta okazało się, że mam zaledwie 40 minut jazdy samochodem, nie zastanawiałam się ani chwili. Przetasowałam nieco plany na pobyt w Szczawnie Zdroju i następnego dnia śmigałam już do Czech. Bilet wstępu + na parking kupiłam online, na najwcześniejszą dostępną godzinę, na szybko wykupiłam ubezpieczenie (tak, nawet na te kilka raptem godzin! Całe 12,5 zł z dodatkowym AC, choć moje ubezpieczenie w Link 4 obowiązuje w całej Unii Europejskiej) i gotowe! Na parkingu stawiłam się o 7:30 jako pierwsza, a na teren Skalnego Miasta udało mi się wejść na kilka minut przed 8:00 (pani była tak miła by zeskanować mi bilet przed oficjalną godziną otwarcia). Wczesne wejście w połączeniu z początkowo średnią pogodą sprawiły, że praktycznie całą trasę miałam tylko dla siebie, dopiero w drodze powrotnej mijałam się co i raz z parą rodaków, ale staraliśmy się trzymać dystans, żeby sobie nie wchodzić w kadry.

Trasa jaką zwykle pokonuje się wchodząc do Skalnego Miasta w Adršpach prowadzi głównie szlakami: zielonym, kawałek żółtym (który łączy się ze szlakami pieszymi od strony Teplickich Skał i wsi Teplice nad Metuji, 4 km za Adršpach) i niebieskim wokół jeziora. Ja zrobiłam cały szlak zielony, zaczęłam się wspinać na żółty, ale tylko do pewnego momentu, bo po deszczu skały były niebezpieczne, a ja tam byłam jednak totalnie sama i głupio byłoby zrobić sobie krzywdę. Wróciłam zielonym (pętlą) nad jezioro, gdzie powędrowałam jeszcze dookoła niebieskim szlakiem.

Całość zajęła mi około 2,5 godziny z milionem przystanków na zdjęcia, gdy już zbliżałam się do jeziora po godzinie 10:00 tłumy, szczególnie szkolnych wycieczek, bo to był ostatni tydzień szkoły, zaczęły wlewać się na szlak. Jak pomyślałam o niektórych wąskich przejściach, przez które się przeciskałam i wyobraziłam sobie robienie tego w takim hałaśliwym tłumie, podziękowałam sobie w duchu, że jestem zboczona i na urlopie wstaje wcześnie rano i zawsze staram się być wszędzie pierwsza. Na zielonym szlaku zdarza się kilka wąskich przejść, takich na 50 cm maksimum, więc trzeba to brać pod uwagę, jest trochę wspinania się, trochę schodów góra-dół. Nie wymaga to wybitnej kondycji, ale trochę można się spocić.

Informacje praktyczne: bilet wstępu plus miejsce parkingowe można kupić online, razem 260 CZK (110 CZK wstęp dla dorosłego + 150 CZK za parking – auto osobowe), dopłatę 50 CZK za psa można również załatwić na etapie kupowania biletu online, generalnie online jest taniej, a na wczesne i późne godziny jest dodatkowy rabat. Wszystko potem działa na kod QR, także wszystko przebiega elegancko i płynnie. Na trasie zwiedzania nie ma toalet, ostatnie są przy parkingu lub przed samym wejściem w punkcie informacji. Jeśli chodzi o strój to nie wybrałabym się tu w klapeczkach, ba! Nawet w sandałach. Wg mnie najbardziej optymalny jest strój jak na górskie wycieczki, dobre buty (ja mam za kostkę), oddychająca koszulka i oczywiście w plecaku kurtka przeciwdeszczowa i coś cieplejszego. Przyda się repelent na komary i kleszcze. Pamiętajcie zabrać coś do picia i jakąś przekąskę na drogę!

Strona: www.adrspasskeskaly.cz/pl

Podziemne Miasto Osówka

Zaintrygowana podziemiami w Zamku Książ, które wykorzystywali hitlerowcy w czasie II wojny światowej postanowiłam zgłębić nieco temat i pomogła mi w tym wizyta w Podziemnym Mieście Osówka. To tutaj Niemcy realizowali bardzo tajemniczy i do dziś nieznany w pełni projekt Riese (Olbrzym), niestety jakiekolwiek materiały na ten temat zostały pod koniec wojny przez hitlerowców, więc dziś wielu rzeczy po prostu możemy się tylko domyślać. Niezaprzeczalnie jednak na pewno cele powstania Olbrzyma były militarno-strategiczne, mogłaby być tu planowana kwatera Hitlera albo podziemna fabryka zbrojeniowa. Pomagają wizualizacje w podziemnych korytarzach, doświadczony przewodnik i … liczne teorie spiskowe. Podziemne Miasto Osówka to tylko kropla w morzu podziemnych korytarzy, które Niemcy budowali a raczej drążyli w latach 1943-45, wiele z nich wciąż udaje się odkryć w licznych lasach na wzgórzach Dolnego Śląska.

Zwiedzanie trasy turystycznej odbywa się tylko z przewodnikiem i trwa prawie 2 godziny. W tunelach panuje przyjemne 10 stopni, więc warto ubrać się cieplej, korytarze są słabo oświetlone, a podłogi podmokłe, więc konieczne będą porządne buty, które nie przemokną (żadne klapki czy sandały). Dostępna jest również ekstremalna trasa zwiedzania, przyznaję, że nazwa mnie trochę przestraszyła, ale chyba kolejnym razem bym już spróbowała. W końcu w Słowenii pływałam już kajakiem w starej kopalni, więc co to dla mnie?

Informacje praktyczne: bilety na trasę turystyczną można kupić w kasie czynnej przynajmniej od 9:30 (info mówi, że od 10:00, ale byłam o 9:30 już mogłam bilet kupić), pierwsza grupa wchodzi najwcześniej o 10:30. Zwiedzanie odbywa się w kaskach, maseczkach i rękawiczkach ochronnych (w czasie pandemii). W okolicy znajdują się podobne miejsca jak Podziemny Kompleks Włodarzy czy Rzeczka w Walimiu.

Strona: www.osowka.pl

Kalwaria i Sanktuarium w Wambierzycach

W maleńkich Wambierzycach czeka bardzo dużo atrakcji. Poczynając od imponującej bazyliki przy głównym placu, z kolei na wzgórzu na przeciwko czekają aż 74 kaplice składające się na Kalwarię Wambierzycką. Dodatkowo nieco dalej na wzniesieniu znaleźć można 4 potężne dzwony, dary dawnych, niemieckich mieszkańców miasta. Panorama, która się stąd rozpościera, jest imponująca, bowiem Wambierzyce znajdują się między trzema wzgórzami, u podnóża Gór Stołowych.

Informacje praktyczne: Parking bezpłatny znajduje się 600 m od centrum, można tu nie tylko wygodnie zostawić auto, ale również skorzystać z bezpłatnej toalety. Wstęp zarówno do sanktuarium jak i na teren Kalwarii jest bezpłatny.

Kudowa-Zdrój

W tej okolicy najbardziej interesowała mnie turystyka górska, a Kudowa-Zdrój ze względu na położenie w dolinie na pograniczu Gór Stołowych i Pogórza Orlickiego – 10 km od Błędnych Skał i 21 od Szczelińca Wielkiego – nadawała się idealnie na bazę wypadową. Dodatkowo miejscowość oferuje wiele opcji jeśli chodzi o restauracje czy sklepy a Park Zdrojowy daje miłe schronienie w upalne dni. Warto zajrzeć do Pijalni Wód Leczniczych czy do Kaplicy Czaszek z XVIII wieku, w której znajdują się tysiące czaszek upamiętniające ofiary wojen toczonych na tych ziemiach (prawdopodobnie wojny 30-letniej) oraz epidemii cholery z XVII i XVIII wieku.

Błędne Skały

Na hasło Dolny Śląsk wielu pomyśli Błędne skały i słusznie, bo to jedna z najbardziej niesamowitych atrakcji regionu. Dużo osób porównywało Błędne Skały do Skalnego Miasta w Czechach, natomiast osobiście uważam, że tych dwóch miejsc tak do końca porównać się nie da. Skalne Miasto to ogromny teren, formacje skalne w większości podziwia się z daleka (poza kilkoma momentami przeciskania się między skałami), i są one wysoko nad głowami. Błędne Skały to natomiast ciasny labirynt między skałami, gdzie rzadko widać niebo. Postanowiłam skorzystać z górnego parkingu (więcej info niżej), który otwierają od 8:00, podobnie jak trasę zwiedzania labiryntu (godziny otwarcia różnią się w zależności od sezonu) i po pokonaniu kilku srogich serpentyn na górę znalazłam się na parkingu ponad chmurami. Stąd już kilka kroków do wejścia na ścieżkę, która jest jednokierunkowa. Oczywiście jak to ja byłam pierwsza, okazałam w kasie mój bilet kupiony online dzień wcześniej i mogłam zacząć eksplorować skalne korytarze. Poprzedniego dnia padało, więc było sporo kałuży i trzeba było uważać na każdy krok. Przez labirynt wiodą drewniane kładki a o jakiś czas pojawiają się tabliczki z opisem, co dana skałka autorowi przypomina, najpopularniejsza jest Kurza Stopka. Przejście labiryntu zajęło mi około 30 minut, po wyjściu z niego jest miejsce gdzie można odpocząć lub udać się na trasę (czerwony szlak) na Szczeliniec Wielki. Ja jednak wróciłam pętlą do punktu startowego i na parking. Całość zajęła mi niecałe 1,5 godziny, choć przyznaję, że miałam zarówno dobre tempo jak i brak innych turystów sprawiał, że nikt mnie nie spowalniał czy poganiał. Były naprawdę ciasne momenty, kiedy widziałam, że korpus mi się nie zmieści musiałam jakoś przeczołgać się na kolanach dołem, niektóre szczeliny miały może góra 50 cm szerokości. Raz zarobiłam w głowę, bo myślałam, że skała pod którą przechodzę już się skończyła, innym razem utknął mi w sumie mały plecak. Także weźcie to wszystko pod uwagę wybierając się do Błędnych Skał. Z ciekawostek wyczytałam, że kręcono tu zdjęcia do filmu Opowieści z Narnii: Książę Kaspian.

Informacje praktyczne: Dostępne są 2 parkingu: jeden na dole, darmowy, całkiem spory z toaletami (toi-toi), i drugi na górze, płatny 30 zł za dzień (tylko gotówka, płaci się na dole). Z dolnego parkingu do początku trasy zwiedzania Błędnych Skał jest ok 75 minut drogi pod górę. Z górnego parkingu kilkaset metrów. Z uwagi na super wąską drogę na górę można wjechać tylko o pełnej godzinie przez 15 minut, a zjechać o każdej w pół do, również przez 15 minut. Godziny otwarcia górnego parkingu i wejścia na szlak są uzależnione od sezonu, trzeba to sobie zawsze dobrze sprawdzić (zakładka Zasady Udostępniania na poniższej stronie). Ubrać należy się tak jak się ubieramy latem z góry, dobre buty, coś na głowę. Bilety można kupić online z dopłatą 0,60 groszy i okazać w kasie, lub na miejscu w kasie za 12 zł (karta/gotówka). Na trasie nie ma toalet, więc trzeba skorzystać z tych przy parkingach (aktualnie – czerwiec 2021) toaleta przy górnym parkingu była nieczynna).

Strona: www.pngs.com.pl/pl/turystyka/

Muzeum Papiernictwa w Dusznikach-Zdroju

Dolny Śląsk nie przestaje mnie zaskakiwać, bo w sumie każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jeśli nie zamki czy górskie szlaki, to ciekawe muzea. Przyciągnęła mnie tu przede wszystkim zabudowa – XVI/XVII młyn papierniczy to unikatowa zabudowa i zabytek techniki, w dodatku – poza funkcją muzealną – wciąż wyrabia się tu tradycyjnie papier czerpany. Zwiedzanie odbywa się z audio przewodnikiem i muszę przyznać, że jest bardzo ciekawie przygotowane ekspozycje, wszak papiernictwo na Dolnym Śląsku ma bogatą historię sięgającą schyłku średniowiecza. Ciekawostką jest słoniowy papier, który wyrabiany jest tu we współpracy z wrocławskim zoo. Domyślacie się już z czego powstaje? Nie będę Wam jednak psuła niespodzianki. Zwiedzanie zajmuje około 1,5 godziny,  na koniec warto zajrzeć do sklepiku z pamiątkami, można tam dostać różnorodne artykuły papiernicze produkowane na miejscu.

Informacje praktyczne: bilet kosztuje 25 zł, można płacić kartą, nie znalazłam informacji, że można kupić je online. Jeśli chodzi o parkowanie, to stanęłam kawałek dalej pod szkołą, bo nie miałam pewności, czy można zaparkować przed budynkiem.

Strona: www.muzeumpapiernictwa.pl/zaplanuj-wizyte-w-muzeum/

Zamek Leśna Skała w Szczytnej

Tego zamku raczej nie da się porównać na przykład z Zamkiem Książ, ale jeśli będziecie akurat w okolicy warto tu podjechać dla ciekawych widoków. Zamek pochodzi z początków XIX wieku, ma charakter średniowiecznego zamku obronnego i reprezentuje styl neogotycki. Na szczególną uwagę zasługuje położenie, bowiem zamek został wkomponowany w zbocze skały, na Szczytniku (nie za wysokim 589 m n.p.m.) w Górach Stołowych. Rozpościera się stąd piękny widok na okolicę, krzyżuje się tu kilka fajnych pieszych szlaków a sam zamek można zwiedzać z przewodnikiem. Ja trochę poszłam na łatwiznę i wjechałam na samą górę, ale wycieczkę można poszerzyć o powolne wspinanie się na wspomniany Szczytnik. Ja pokręciłam się po skałkach w okolicy zamku, jest tam miedzy innymi mała kalwaria, oczywiście punkt widokowy, na zwiedzenie zamku nie starczyło mi czasu, ale z opinii w intrenecie wynika, że warto.

Informacje praktyczne: parking na górze jest bezpłatny dla zwiedzających zamek albo wędrujących po okolicznych trasach (w innym wypadku 10 zł w zamkowej kawiarence). Zwiedzanie zamku odbywa się tylko z przewodnikiem i kosztuje 25 zł dla osoby dorosłej. Godziny i dokładny cennik dostępny jest na stronie.

Strona: www.zamekszczytna.pl/cennik

Międzygórze – Gigant i Wodospad Wilczki

Dolny Śląsk jako tereny uzdrowiskowe znany był jeszcze za czasów, kiedy ziemie te należały do Niemiec. Dom Wypoczynkowy Gigant od dawna był na mojej liście miejsc do odwiedzenia. Został zbudowany w 1882 roku w Międzygórzu i przyczynił się bardzo do rozwoju miejscowości w ekskluzywny ośrodek sanatoryjny, kurort przedwojennych Niemiec. Dom wypoczynkowy działa do dziś, liczy 50 pokoi 2-osobowych, choć pobyt tu ponoć do ekskluzywnych już nie należy. Ale samo przeżycie może jest tego warte? Szła bym tym tropem, w każdym razie z zewnątrz prezentuje się imponująco, mimo upływu lat. W ogóle zabudowa Międzygórza zarówno ta oryginalna jak i odrestaurowana jest niezwykle klimatyczna. Drugą atrakcją miejscowości jest Wodospad Wilczki, gdzie rzeka Wilczka spada z uskoku tektonicznego z 22 metrów. Wokół wodospad poczyniono sporo inwestycji w ścieżki i miejsca do relaksu na łonie natury. Jeśli macie przywieźć jakieś pamiątki z Dolnego Śląska to warto kupić je w Galerii Kotlina przy jednym z dwóch skrzyżowań w Międzygórzu, gdzie znajdziecie ręcznie robione, oryginalne magnesy, ubrania i inne pamiątki z tego regionu, które będą ładne, praktyczne i prawdziwe a nie made in China.

Informacje praktyczne: auto zostawiłam na parkingu płatnym (3 zł za godzinę w automacie gotówką) po prawej stronie, prawie vis a vis Domu wypoczynkowego Gigant. Do Wodospadu Wilczki przeszłam się przez miasteczko.

Strona: www.miedzygorze.com.pl/atrakcje

Szczeliniec Wielki

Szczeliniec Wielki nie jest może jakąś imponującą górą pod katem wysokości, ale takie miejsca to ja mam w Tatrach czy Gorcach. Dolny Śląsk ma góry bardziej techniczne, niezbyt wysokie, Szczeliniec ma tylko 919 m n.p.m., a przewyższenie do pokonania to zaledwie nieco ponad 330 metrów. Za to widokowo wejście na Szczeliniec, a bardziej nawet zejście z niego trasą turystyczną są obłędne. Po zaparkowaniu w Karłowie do przejścia do wejścia na szlak na górę (dwukierunkowy) jest kilkaset metrów utwardzoną drogą, pośród sklepików i knajpek. Wejście na górę, do Schroniska na Szczelińcu zajmuje około 20 minut, droga wiedzie głównie po schodach albo po kładkach między skałkami. Pierwszy porządny punk widokowy jest tuż przy schronisku, i tutaj albo można zawrócić i wrócić tą samą drogą, albo iść dalej, do czego zachęcam, bo prawdziwa zabawa zaczyna zaraz za nim, tam, gdzie rozpoczyna się trasa turystyczna. Dopiero tu znajduje się kasa, gdzie po opłaceniu wstępu wchodzimy na szlak pełen atrakcji. Formacje skalne prowadzące przez strome w dół i w górę korytarze, ciasne przejścia, miejsca oznaczone jako Diabelska Kuchnia, Piekiełko czy Małpolud odpowiadają w stu procentach swoim opisom. Jeden z najciekawszych szlaków jakie pokonałam. Trasa turystyczna jest jednokierunkowa, pokonanie całości, od wejścia na szlak do schroniska, z milionem postojów na zdjęcia, zajęła mi 2,5 godziny, ze szlaku zeszłam o 10:30, kiedy wszyscy dopiero zbierali się do wejścia (w sobotę).

Informacje praktyczne: parking przy Szczelińcu kosztuje 15 zł za dzień i jest bardzo duży (na oko 150 aut wejdzie). Godziny otwarcia szlaku turystycznego (tego za schroniskiem) zmieniają się między sezonami, zawsze sprawdźcie przed wyjściem na szlak na stronie poniżej. Kijki moim zdaniem się tu nie przydadzą, będą raczej przeszkadzały, strój jak na turystykę górską przystało, dobre buty, oddychająca odzież i coś przeciwdeszczowego, bo w górach nigdy nic nie wiadomo.

Strona: www.pngs.com.pl/pl/turystyka/

Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim

Dolny Śląsk po emigracji rodziny Marianny Orańskiej z Belgii stał się domem niderlandzkiej księżniczki, a Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim odziedziczyła po rodzicach. Do Pałacu Marianny Orańskiej można wybrać się na zwiedzanie tylko z przewodnikiem i dzięki temu dowiedzieć się mnóstwa ciekawostek o samej Mariannie, zwanej na Dolnym Śląsku „dobrą panią” jak i o losach regionu i samego pałacu. Zbudowany został relatywnie niedawno, w XIX i reprezentuje styl neogotycki. W czasie II wojny światowej schronienie w pałacu znalazły dzieła sztuki zwożone z całego Śląska przez hitlerowców, a po wojnie wszystko zostało zdewastowane i finalnie podpalone przez Armię Czerwoną. Co ciekawe, „część marmurów z pałacu użyto przy budowie Sali Kongresowej w warszawskim Pałacu Kultury i Nauki” (za wikipedią). W latach 80. pałac trafił w prywatne ręce i był odrestaurowywany, później ponownie w ręce gminy w 2010 i  poddawany jest zakrojonej na szeroką skalę renowacji z funduszy unijnych. Bardzo Wam polecam wizytę tutaj, przewodnicy mają ogromną wiedzę a zwiedzanie jest naprawdę bardzo kompleksowe (trwa prawie 2 godziny!).

Informacje praktyczne: mapa poprowadziła mnie na bezpłatny parking miejski, ale spory kawałek od pałacu, płatny parking (automat) z toaletami znajduje się u podnóża pałacu. Bilety można kupić w budce tuż przed wejściem, za 2 godzinne zwiedzanie z przewodnikiem cena wynosi 25 zł dla osoby dorosłej (można płacić kartą).

Strona: www.palacmarianny.com.pl

Pałac w Mosznej (Zamek Moszna)

To już co prawda nie konkretnie Dolny Śląsk tylko Opolszczyzna, ale tuż za miedzą. Już coś takiego jak nazwa tego miejsca możne skonfundować! Oryginalnie, z niemieckiego to Schloss Moschen czyli Pałac a nie Zamek, chociaż potoczna nazwa Zamek Moszna zdążył już się świetnie zadomowić. Pałac to zlepek różnych stylów i zapędów architektonicznych kolejnych właścicieli, dlatego wygląda nieco jak architektoniczny potwór dr Frankensteina, jakby poskładany z różnych, pozbieranych części. Powstał w XVIII wieku jako barokowy pałac, później spłonął i został odbudowany w oryginalnym stylu, ale potem dobudowano neogotyckie skrzydło. I tak powstał ten mały potworek, którego zdjęcia zachwycają internautów. Zwiedzić można teren Pałacu z zewnątrz i ogrody lub na zwiedzanie komnat z audio przewodnikiem. O ile za wstęp na teren Pałacu nie trezba płacić jako gość hotelowy, o tyle zwiedzanie komnat nie jest już w cenie.

Wizyta w Pałacu była długo na mojej liście marzeń, do tego stopnia, że postanowiłam tu przenocować. Pierwszy szok przeżyłam wjeżdżając na teren bowiem zamek, który ujrzałam był otoczony rusztowaniem. Okazało się bowiem, że w latach 2021-2022 zamek jest poddawany renowacji. I faktycznie, na jednym ze 152 zdjęć na bookingu doczytałam się, że renowacja, że hałasy, ale poza tym pobytu nic nie zepsuje. Po zameldowaniu z okien mojego pokoju zauważyłam, że z TEJ strony nie ma rusztowań, więc szybko pobiegłam od strony parku na zdjęcia. I faktycznie, tu jeszcze rusztowania nie dotarły! Jeszcze.

Informacje praktyczne: zaparkować tutaj gdy nie jest się hotelowym gościem w weekend graniczy z cudem, wszystkie parkingi, zatoczki i poboczna drogi ciasno zastawione. Poza tym jarmark z ogólnie pojętym chińskim badziewiem. Jak możecie, unikajcie weekendów, oszaleć można.

Strona: www.mosznazamek.pl/zwiedzanie/cennik-zwiedzania

Ogólne informacje praktyczne

  • szlaki piesze i górskie na Dolnym Śląsku (i nie tylko)najlepiej planować z aplikacją Mapa Turystyczna, wszędzie tam gdzie Google traci zasięg, te mapy nie zawodzą pod kątem określenia położenia;
  • Dolny Śląsk to też bliskość granicy z Czechami, a to zachęca do odwiedzić południowych sąsiadów, ale pamiętajcie by w czasie pandemii sprawdzić aktualne obostrzenia i się ubezpieczyć lub/i mieć aktualną kartę EKUZ. Jeśli poruszacie się autem sprawdźcie też zakres swojego ubezpieczenia;
  • na opłaty parkingowe i niektóre bilety wstępu trzeba mieć gotówkę, więc warto zawsze coś w portfelu mieć na taką okazję.

Mapa

I jak Ci się podobało? Przekonałam Cie do odwiedzenia Dolnego Śląska? A może masz swoje ulubione, nie zawsze popularne, miejsce, które nie znalazło się w zestawieniu, a warto je dodać? Daj znać w komentarzu! A jeśli spodobał Ci się ten wpis i uznasz go za wartościowy, będzie mi miło, jeżeli podzielisz się nim z innymi korzystając z kolorowych przycisków poniżej. Dziękuję!

Zapraszam Cię również na mój fanpage na Facebooku Kto podróżuje ten żyje dwa razy, skąd dowiesz się gdzie aktualnie jestem i dokąd się wybieram. Do zobaczenia!

4 myśli na temat “Dolny Śląsk – tygodniowy road trip po najciekawszym regionie Polski

  1. Wielki szacun dla autora artykułu bo naprawdę się postarał i dokładnie wszystko opisał. Ja mam rodzinę na dolnym śląsku więc czasem ich odwiedzam i wtedy zwiedzam. A jest co zwiedzać!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.