Skip to main content

Beskid Żywiecki: Babia Góra – listopad 2021

Babia Góra nawet dla takiego początkującego, górskiego łazika jak ja, wydawała się górą gór. Tyle się o niej nasłuchałam, naczytałam, że kiedy w końcu postanowiłyśmy na nią iść z J., miałam trochę pietra, czy dam radę. Wejście już nie letnie, ale jeszcze nie zimowe na Babią Górę w pierwszy weekend listopada okazało się jednak znacznie łatwiejsze, niż przypuszczałam. Oczywiście to pewnie kwestia wyboru szlaku, zdaje sobie sprawę, że gdybyśmy poszły odwrotnie, to zmęczyłabym się bardziej, niemniej ja mam korzenie człowieka kartofla, leniwej buły, więc wybieram szlaki na moje możliwości. Babia Góra słynie z nieprzewidywalnej pogody, z tego, że lubi otulać się mglistą kołderką, a w naszym przypadku pogoda zapowiadała się idealnie, co jednak nie gwarantowało … zasadniczo niczego.

Wędrówki w górach – ważne informacje:

Jesienne trasy bywają podchwytliwe, szczególnie późno jesienne, którym w oczy zagląda już zima. Zimą zawsze jest trudniej i dłużej i powinniście o tym pamiętać, również spoglądając na znaki z oznaczeniem czasu przejścia. Kluczem jest możliwie wczesne wyjście, by wykorzystać jak najwięcej dnia, ale pamiętajcie, że zimą szlaki z zasady dostępne są od świtu do zmierzchu (świt to nie wschód słońca!).

Oczywiście przed wyjściem sprawdzamy prognozę pogody oraz komunikaty lawinowe a także zapoznajemy się z mapą przejścia i ewentualnymi drogami awaryjnymi (inne szlaki, niż ten, który mamy w planie), pomocne w tym będą:

  • do planowania tras nieoceniona jest aplikacja Mapa turystyczna (również dostępna pod adresem: https://mapa-turystyczna.pl) – pokazuje odległości, przewyższenia, trudności czy zamknięte szlaki, ilość punktów GOT (Górska Odznaka Turystyczna) PTTK;
  • na stronie www.bgpn.pl/aktualnosci sprawdzamy ostrzeżenia lawinowe i informacje, które szlaki są zamknięte i na jakich odcinkach;
  • warto zainstalować aplikację Ratunek, która w sytuacji awaryjnej pozwala bez trudu wezwać pomoc i wskazać lokalizację;
  • przed wyjściem w góry sprawdzamy pogodę, ja używam zwykle kilku aplikacji jednocześnie: IMGW, Pogoda&Radar, Meteo Tatry;
  • dodatkowo, jeśli idziecie w góry sami, zostaw bliskim i znajomym informacje dokąd idziecie oraz jednej osobie udostępnijcie swoją lokalizację np. przez apkę Life 360.

 

Pakując plecak ważne, by o każdej porze roku znalazły się w nim m.in.:

  • koce termiczne;
  • dodatkowe elementy odzieży, np, dodatkowa czapka czy opaska;
  • okulary przeciwsłoneczne;
  • termos z gorącą herbatą oraz jakieś elektrolity, nigdy sama woda;
  • coś do jedzenia – pożywnego, ale również zapas słodyczy, które dostarczą kalorii potrzebnych przy dużym wysiłku;
  • apteczkę z podstawowymi lekami, opatrunkami itd.;
  • poza tym standardowo: kijki, stuptuty krótkie lub długie, czołówka (jeśli rano jest jeszcze ciemno, lub jeśli nie zdążymy przed zmrokiem).

Szlak na Śnieżkę – opis trasy

Startujemy czerwonym szlakiem z Przełęczy Krowiarki równo o 5:00 rano, wszędzie jeszcze ciemno, więc czołówki są niezbędne. Temperatura bliska zera, więc po wyjściu z auta ubieramy co się da, by następnie po 15 minutach marszu już się rozbierać. Pierwszy odcinek do Sokolicy jest trochę upierdliwy, niby nie bardzo stromy, a jednak trudno mi złapać rytm. Ciemność dookoła chyba też nie pomaga. Świtać zaczyna kiedy powoli wyłaniamy się z lasu na Sokolicy (po ok. 1h 10 min), robi się coraz jaśniej, a przepiękny wschód za kilka minut to będzie niezapomniany spektakl.

Odcinek za Sokolicą do Kępy jest całkiem przyjemny, wśród kosówki polujemy na ujęcia wschodu słońca i o 6:50 ruszamy na kolejny odcinek w stronę Babiej Góry. Tutaj to już elegancki można powiedzieć spacer, a na horyzoncie wyłania się cel naszej wędrówki. Niestety już teraz jesteśmy raczej pewne, że na górze widoczność będzie zerowa, bowiem dostrzegamy całkiem pokaźny wał chmur. Zaczyna też konkretnie wiać, czuję jak jedna strona mojej twarzy zaczyna zamarzać. Niemniej to mnie zupełnie nie zniechęca, bo z tą górą po prostu muszę się zmierzyć, widoki, choć wiem, że piękne, są drugorzędną sprawą.
Ostatnie metry to trochę walka z wiatrem do spółki z rozczarowaniem, bo ze 2 raz ma się już nadzieję, że to tu, a to jednak wciąż nie ta kupa kamieni. Na szczycie melduje się 7:50, czyli wejście zajęło mi niecałe 3 godziny z milionem przystanków na zdjęcia czy złapanie oddechu. Na szczycie zgodnie z przewidywaniami, nie widać nic, wieje tak, że ciężko ustać, więc nie bawimy tu długo. Przegryzka, foteczka i spadamy w kierunku Schroniska Markowe Szczawiny.
Szlak na górze jest już ostro pokryty cienką warstwą śniegu i w pierwszym momencie trochę błądzimy, ale szybko udaje się złapać właściwą ścieżkę. Zejście do Przełęczy Barona jest dość strome, ale idzie się całkiem przyjemnie, szczególnie kiedy znika cienka warstwa przymrozku. Prawdziwy hardcore dla kolan to odcinek dalej, od Przełęczy Barona do Markowych Szczawin. Wg map zejście powinno zająć ok. 20 minut, u nas mimo sprawnego tempa zejście zajmuje ponad pół godziny. Myślę sobie, że za nic w świecie nikt by mnie na Babią Górę nie zaciągnął tą drogą w górę. Ja może świeżo odnalazłam pasję chodzenia po górach, ale też wybieram szlaki wg zasady: którym mniej stromo pod górę?
Schronisko jest bardzo fajne, przestronne, chociaż ich wersja szarlotki niestety nie przypadła mi do gustu. Babiej Góry wciąż nie widać. Pojawia się gdzieś około godziny później, kiedy wracamy niebieskim szlakiem do Przełęczy Krowiarki. Nie będę kłamać, parę brzydkich słów jej posłałam za to. Zdecydowanie do poprawki! Przed 12:00 jesteśmy z powrotem przy aucie, na parkingu i okolicznych poboczach nie ma już gdzie wcisnąć szpilki.

Info praktyczne:

  • parking przy Przełęczy Krowiarki nie jest duży, więc warto przyjechać tu bardzo wcześnie, postój kosztuje 15 zł za dzień;
  • wstęp do Babiogórskiego Parku Narodowego kosztuje 7 zł, bilet można kupić online: www.bgpn.pl/aktualnosci
  • w schronisku Markowe Szczawiny można płacić kartą;
  • jeśli nie chcecie się zrywać bladym świtem warto przenocować w najdłuższej polskiej wsi Zawoja (klik).

I jak Ci się podobało? Przekonałam Cię do górskich wędrówek? Uwierz mi, jeśli ja dałam radę, każdy sobie poradzi! Wybierasz się na Babią Górę a może już masz ją zaliczoną? Daj znać w komentarzu! A jeśli spodobał Ci się ten wpis i uznasz go za wartościowy, będzie mi miło, jeżeli podzielisz się nim z innymi korzystając z kolorowych przycisków poniżej. Dziękuję!

Zapraszam Cię również na mój fanpage na Facebooku Kto podróżuje ten żyje dwa razy, skąd dowiesz się gdzie aktualnie jestem i dokąd się wybieram. Do zobaczenia!

2 komentarze to “Beskid Żywiecki: Babia Góra – listopad 2021”

  1. Przepiękne krajobrazy, też byłam na Babiej Górze i zakochałam się w tamtejszych widokach. Ogólnie uważam, że nasz kraj jest cudowny i ludzie często go nie doceniają. Niedawno zatrzymałam się w hostelu Katowice i muszę przyznać, że to miasto także ma swój urok.

  2. Wow, dla samego wschodu słońca byłoby warto wybrać się na taką wycieczkę 🤩 Ja muszę kiedyś wypróbować biegi górskie, słyszałem, że jest to super przeżycie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.