Skip to main content

Manifest do kobiet, dziewczyn, dziewczynek!

Z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet i trochę jeszcze na fali kosmicznej ilości energii jaką od Was dostałam tydzień temu podczas prezentacji na Trampki – II Spotkanie Podróżujących Kobiet w Gdańsku mam do Pań mały manifest. Często słyszę od dziewczyn słowa “zazdroszczę ci”, “ale ci fajnie”, “też bym tak chciała”, “może kiedyś”… Ja się Was pytam: KIEDY JAK NIE TERAZ?

O tym, jak to jest po raz 100 oderwać się od ziemi

Tak, wiem, pewnie jestem szurnięta, jednak latanie zawsze, niezależnie od temperatury moich uczuć do tego środka transportu, sprawiało, że czułam się, jakbym odrywała się nie tylko od ziemi, ale i od świata. Każdego roku latam sporo, rekord pobiłam chyba w 2010 roku kiedy podczas jednej wyprawy do Azji odbyłam 11 lotów, i dlatego jakieś 2 miesiące temu zaczęłam się zastanawiać ile to już razy mam za sobą. Okazało się, że lot na Sycylię (WAW – TPS) – Warszawa będzie moim 100 lotem!

Moje ulubione filmy z podróżami w tle

Mamy tu fanów kinematografii? Ja troszku jestem kinomanka, bardzo lubię filmy właściwie wszelakie, a szczególnie, jeśli tłem historii są jakieś niesamowite miejsca na świecie. Chciałabym się z Wami podzielić moimi ulubionymi filmami z motywem podróżniczym. Mam nadzieję, że podobnie jak dla mnie, okażą się dla Was inspiracją 🙂 Kolejność absolutnie przypadkowa, przed Wami kolejne zestawienie TOP 10!

Czytaj więcej

O tym, jak podróżowanie stało się moim sposobem na życie

Zanim podróżowanie i obracanie się w turystyce stało się sensem i celem mojej skromnej egzystencji, było po prostu inną formą spędzania wakacji. Zaczęło się od objazdówek autokarowych po Europie z Matką Rodzicielką, na które wysyłał nas Ojciec. Pierwszy raz wybrałyśmy się gdy miałam chyba 12 lat. Objazdówka po Austrii, przez Słowację, wjazd na Kitzsteinhorn, gdzie pierwszy raz widoki i przestrzeń przede mną po prostu mnie obezwładniły. Potem Zamki nad Loarą, również autokarem i obóz językowy w Londynie (kiedyś szczyt marzeń, dziś chyba już niemowlaki mówią po angielsku).
Wreszcie pierwsze wakacje samolotem na Korfu w Grecji, na rok przed maturą, pierwsza styczność z zawodem rezydenta i już wtedy wiedziałam, że moje życie będzie związane z turystyką. Oczywiście w pierwszym odruchu chciałam zostać właśnie rezydentką – jakież to wspaniałe, przez 5 miesięcy siedzieć sobie i pracować w Grecji. Pfff! Banał! 🙂 Potem matura z geografii i studia turystyczne (nie wiadomo po jaką cholerę, bo niczego się tam raczej nie nauczyłam). W międzyczasie trafiłam na praktyki do biura podróży, które zajmowało się wyłącznie turystyką biznesową (wyjazdy motywacyjne, kongresy, zagraniczne konferencje) i wsiąkłam w ten odłam branży bez reszty, zmieniając później tylko miejsca pracy. Do tej pory zdążyłam się już oczywiście pozbyć złudzeń dotyczących pracy rezydentki, a przynajmniej zdać sobie sprawę również z trudności oraz tego, że z moim charakterem raczej się do tego nie nadaję 🙂 Odkryłam jednak swoją w własną drogę i drepcze nią sobie do dziś.