Skip to main content

Tajlandia: Bangkok vol. 2

Do Bangkoku w tym roku wybrałam się przy okazji targów turystycznych IT&CMA. Okazja była tym większa, że zwracano nam koszty biletu lotniczego, co nie jest bez znaczenia, szczególnie w dobie kryzysu 🙂 Wiedziałam, że pewnie na miejscu spotkam jakieś znajome twarze, ale okazało się, że nastąpi to nawet szybciej, bo już na Okęciu spotkałam kumpla, który leciał dokładnie tak jak ja. Podróż samotną, nie żeby narzekała, mogłam pożegnać. Wracając do podróży: lot Austrian Airlines – w porządku, samolot w przyzwoitym stanie, tylko obsługa trochę kulała.

Hiszpania: boska Andaluzja

W piątek, 05.06 wyruszamy do Málagi superszybkim pociągiem AVE z mojego ukochanego Dworca Atocha. Pierwszy raz mam okazję podróżować słynnymi szybkimi kolejami (no może z wyjątkiem pociągu na trasie Rzym – Fiumicino), o których w Polsce myślę możemy jeszcze długo marzyć. Odprawa w terminalu przypomina nieco odprawę na lotnisku – każdy bagaż musi zostać prześwietlony i dalej, czyli do ‘poczekalni’, o peronach nie wspominając, nikt, kto nie ma biletu nie wejdzie. Na każdy peron przygotowane są gate’y (jak na lotnisku), przy których sprawdzane są bilety. Dopiero wtedy możemy dostać się na peron. Czytaj więcej

Hiszpania: z rewizytą w Madrycie

Do Madrytu – mojego ukochanego miasta w Hiszpanii – przybyłam po raz drugi po ponad rocznej przerwie. Prawnie nic się nie zmieniło. To jedno z tych miast, gdzie czuje się jak w domu, jak u siebie, a łatwość komunikacji zarówno tej związanej z przemieszczaniem się jak i tej międzyludzkiej sprawia, że nie chce się stad wyjeżdżać. Za nic! Zakwaterowanie jesteśmy w tej samej dzielnicy, co ostatnio, nieopodal Plaza España, skąd już tylko kilka kroków do Pałacu Królewskiego.
W Madrycie na łażenie po mieście i zwiedzanie mam bardzo niewiele czasu – wiadomo interesy – jednak udaje mi się uciec z jednej mniej ważnej prezentacji i przejść się starymi szlakami, nacieszyć się słońcem i ludźmi. Czytaj więcej

Turcja: Stambuł – miasto kotów i meczetów

O podróży do Turcji marzyłam od dawna, nie interesowały mnie jednak południowe rejony, kurorty i plaże, a właśnie Stambuł – ogromny i niesamowity. Droga z lotniska zajmuje od 40 min do godz i 40 minut, z uwagi na gigantyczne korki, jakie toczą miasto każdego dnia. Stambuł jest głośny, jest brudny, jest wielki, ale …  mnie oczywiście bardzo się podobał. Moimi ulubionymi miejscami zostały na pewno Błękitny Meczet, Cypel Pałacowy i Wielki Bazar. Stambuł ma cudowną atmosferę i wspaniałych ludzi. I choć większość czasu spędza się w korkach, choć nie tyle co w Bangkoku, to i tak warto tu przyjechać!  Czytaj więcej

Tajlandia – Bangkok po raz pierwszy

Do Bangkoku lecimy Bangkok Airways, samolotem, który.. no cóż lata świetności to miał zdecydowanie za sobą. Mały, ciasny ATR jakoś nie napawał mnie zaufaniem, więc postanowiłam lot przespać. Lądujemy na znajomym już nam lotnisku Suvarnabhumi i po około 20 minutowym oczekiwaniu na autokar – wieczne korki w Bangkoku – zmierzamy do Hotelu Hilton, położonego tuż nad rzeką Chao Praya w dzielnicy Klongsan. Rzadko kiedy, jeśli w ogóle, można poczuć się w hotelu jak w domu. Cóż w Hiltonie w Bangkoku muszę przyznać, że poczułam się jak u siebie. To dziwne uczucie, ale kiedy masz wszystko pod ręką, zupełnie jak w domu, od razu czujesz się swobodniej. I ten widok – panorama Bangkoku z 23 piętra – po prostu boska. Czytaj więcej