Skip to main content

Tunezja: leniwe wakacje w cieniu palm

Zacznijmy od tego, że kto mnie słyszał jeszcze dwa lata temu nie uwierzyłby, że JA chcę do północnoafrykańskiego kraju. Odmawiałam konsekwentnie, od Maroka, przez Tunezję aż po sam nieszczęsny Egipt. Do tego ostatniego nadal się nie wybieram. Jakiś czas temu jednak zupełnie przypadkiem przewertowałam przewodniki o Maroku i Tunezji i nagle zaczęłam patrzeć na nie zupełnie inaczej.
Po drugie zawsze, z uporem maniaka, odmawiałam masowej turystyki. Żadnych charterów, żadnych wspólnych transferów. Żadnych wycieczek. Wszystko sama, po mojemu. Cóż jednak, ostatnie miesiące były wymagające i nawet ja dojrzałam do urlopu, że tak powiem leniwego. Nabyłam więc drogą kupna pakiet tygodniowych wakacji w Tunezji, w dodatku w ramach last minute, co jak na mnie jest naprawdę sporą nowością.

Tajlandia: Chiang Mai i okolice po raz pierwszy

Z Bangkoku do Chaing Mai lecimy Thai Airways, jednym z kilku lotów dziennie na tej trasie. Samolot taki jak na long haulach, wypełniony po brzegi. Podróżują ci Tajowie, że hej! Do Chiang Mai trafiłam w ramach tzw. post touru po targach turystycznych IT&CMA w Bangkoku. Z Polski są tylko dwie dziewczyny, czyli ja i koleżanka, cała reszta to totalnie międzynarodowa zbieranina: Amerykanie, Francuzi, Włosi, Hindusi, Japończycy… Trochę nas tam było! Chiang Mai oznacza dokładnie ‘nowe miasto’. Czytaj więcej

Tajlandia: Bangkok vol. 2

Do Bangkoku w tym roku wybrałam się przy okazji targów turystycznych IT&CMA. Okazja była tym większa, że zwracano nam koszty biletu lotniczego, co nie jest bez znaczenia, szczególnie w dobie kryzysu 🙂 Wiedziałam, że pewnie na miejscu spotkam jakieś znajome twarze, ale okazało się, że nastąpi to nawet szybciej, bo już na Okęciu spotkałam kumpla, który leciał dokładnie tak jak ja. Podróż samotną, nie żeby narzekała, mogłam pożegnać. Wracając do podróży: lot Austrian Airlines – w porządku, samolot w przyzwoitym stanie, tylko obsługa trochę kulała.

Hiszpania: boska Andaluzja

W piątek, 05.06 wyruszamy do Málagi superszybkim pociągiem AVE z mojego ukochanego Dworca Atocha. Pierwszy raz mam okazję podróżować słynnymi szybkimi kolejami (no może z wyjątkiem pociągu na trasie Rzym – Fiumicino), o których w Polsce myślę możemy jeszcze długo marzyć. Odprawa w terminalu przypomina nieco odprawę na lotnisku – każdy bagaż musi zostać prześwietlony i dalej, czyli do ‘poczekalni’, o peronach nie wspominając, nikt, kto nie ma biletu nie wejdzie. Na każdy peron przygotowane są gate’y (jak na lotnisku), przy których sprawdzane są bilety. Dopiero wtedy możemy dostać się na peron. Czytaj więcej