Skip to main content

Wędrówki górskie po Tatrach dla zaawansowanych – czerwiec 2022

Mam duży respekt do gór, zawsze jestem tą pierwszą do odwrotu, ponadto wychodzę z złożenia, że będą zawsze stały, nigdzie się nie wybierają, więc i ja śpieszyć się na siłę do nich nie muszę. Dopiero podczas drugiego dużego pobytu w Tatrach (czerwiec 2022) wyszłam z progu 1700 m. Czułam, że po wędrówkach dla początkujących we wrześniu 2021 jestem gotowa na więcej, poznałam już trochę swoje ciało, możliwości, preferencje jakie szlaki wolę, jeśli oczywiście mam wybór. Ten wpis będzie więc poświęcony szlakom trudniejszym, wg mojej oceny raczej na kolejne niż pierwsze wyjścia, choć każdy ocenić powinien je sam. Ten wpis będzie aktualizowany na bieżąco, więc mam nadzieję, że znajdziesz tu wartościowe i aktualne informacje.

Czytaj więcej

Tatry: Grześ i Rakoń – zimowe wejście – styczeń 2022

O tym, że Grześ jest do poprawki wiedziałam już jak na niego lazłam we wrześniu. Szanse na widoczność zerowe, ale wtedy już byłam tak nakręcona na chodzenie, że lazłam nawet wiedząc, że nic nie zobaczę. Taka to proszę Państwa ewolucja człowieka o kondycji kartofla, który unikał wysiłku fizycznego jak tylko mógł, w górołaza co to idzie żeby iść, niekoniecznie coś zobaczyć. Strach się bać do czego człowiek jest zdolny jak tylko przestanie marudzić i ruszy cztery litery. Tak więc we wrześniu nie było mi dane podziwiać obłędnej panoramy Tatr Zachodnich, oczywiście poza tą w telefonie, którą sobie odpaliłam na chwilę na szczycie. Natomiast kiedy w styczniu szukałyśmy z moimi górskimi wariatkami celu, jakoś tak bez większego namysłu padło na Grzesia (1653 m n.p.m.) i dalej na Rakonia (1879 m n.p.m.). W bardzo pierwotnej wersji planu był też Wołowiec, niemniej zimą dzień krótki, tempo inne niż latem, dodatkowo jednak dość niebezpiecznie ślisko było na Przełęczy pod Wołowcem. Zatem zostałyśmy przy tych dwóch szczytach i o ile Grzesia to wciągnęłam już nosem, w tyle Rakoń dał mi skubaniec w kość. Z Grzesia wydaje się tak daleko i tak jest! Niemniej, widoki i panoramę jaką oferuje będę wspominać na długo. To jak, idziemy?

Czytaj więcej

Wędrówki górskie po Tatrach dla początkujących – wrzesień 2021

Tatry. Status związku: to skomplikowane. Kocham góry, uwielbiam na nie patrzeć, uwielbiam ten moment już na szczycie i satysfakcję, ale tak bardzo nie cierpię na nie wchodzić! I za każdym razem jest tak samo. Cierpienie – satysfakcja – entuzjazm na kolejną wyprawę i znowu cierpienie. Pociesza mnie jednak to, że nie jestem jedyna, wiele osób choćby spotkanych na szlaku wyrażało podobne opinie, więc jeśli marzą Ci się górskie wędrówki, ale boisz się, że nie podołasz, to niech że ja – człowiek o kondycji kartofla – będę najlepszym przykładem, że się da! Co więcej, przez dwa tygodnie w Tatrach miałam aż 10 dni chodzonych, wydreptałam w żółwim tempie ponad 150 km! I przeżyłam, zatem jest i dla Ciebie nadzieja. W Tatrach się zakochałam, mam nadzieję, że zakochasz się i Ty!

Czytaj więcej

Krokusy w Tatrach – fioletowe łąki pożądania

Szaleństwo, jakie zapanowało w tym roku w Tatrach z okazji kwitnięcia krokusów, w Dolinie Chochołowskiej osiągnęło absolutne apogeum. Myślę, że wielu rodaków odkryło, w jak pięknym kraju żyje i że mamy tak obłędne krajobrazy, których świat może nam zazdrościć. Co prawda to dzikie zainteresowanie groziło pewną dewastacją natury, na szczęście wolontariusze czuwali nad bezpieczeństwem tych, chronionych w końcu, kwiatów. Jedna jeśli wybrać mniej popularne miejsca na podziwianie kwitnących krokusów, można się nimi cieszyć niemalże w odosobnieniu. Ja wybrałam się w drugi weekend kwietnia (14-15.04.2018) wraz z moją przyjaciółką J. z Krakowa na Polanę Kalatówki z widokiem na Kasprowy Wierch. Jak się okazało, była to ostatnia szansa na podziwianie tych drobniutkich, fioletowych kwiatków. Czytaj więcej