Skip to main content

Armenia: top 10 ormiańskich klasztorów

O tym, że Armenia klasztorami stoi odwiedzający ją po raz pierwszy, dowiadują się niemalże od razu. Na hasło Armenia w Googlach wyskakują słynne panoramy z Chor Wirap albo Tatewem w roli głównej. Szczerze Wam zupełnie powiem, że myślałam, że po pierwszych 3-4 klasztorach będę miała syndrom kolejnej świątyni, który tak często ostatnio mi się zdarzał w Tajlandii. Albo syndrom gruziński, gdzie wszystkie klasztory wyglądają tak samo. W Armenii jednak, ku mojemu zaskoczeniu, nie dość, że nie miałam ich dosyć, to jeszcze bardzo długo nie mogłam się zdecydować, który podobał mi się najbardziej! Po tygodniu jednak nie miałam już wątpliwości, który jest najpiękniejszy! Sprawdźcie ze mną!
Czytaj więcej

Armenia: zakochaj się w Erywaniu! Mini-przewodnik

Nie umiem powiedzieć, skąd bierze się ten rewelacyjny klimat Erywania. Ani nie ma tu pięknych, zabytkowych atrakcji, ani nowoczesnych super wieżowców. Ulice są zatłoczone, a klaksonom nie ma końca, bo Ormianie lubią sobie potrąbić. A jednak! Idealnie zaprojektowane do spacerów miasto, ma swój nieodparty urok, przez co łatwo zakochać się w nim od pierwszych chwil. Bo w końcu jak zdefiniować zauroczenie? Albo nam coś wpada do serca albo nie, bez szczególnej logiki. Ulice pełne są sztuki, nawet najbrzydsze pozostałości sowieckiej architektury w czerwcowym słońcu prezentują się zupełnie przyzwoicie. Różowe miasto – tak mówi się o stolicy Armenii, a to za sprawą różowego wulkanicznego tufu wykorzystywanego do budowy najznamienitszych (w czasach sowieckich) budynków. W Erywaniu można przede wszystkim fajnie spędzić czas: na dobrej lemoniadzie, gapiąc się na zachód słońca z widokiem na Ararat, zwiedzając muzea czy jedząc pyszne lody na Placu Republiki, obserwując jedyny w swoim rodzaju pokaz fontann. Co jeszcze warto zobaczyć? I gdzie spać? Zapraszam na mini-przewodnik po stolicy Armenii. Czytaj więcej

Armenia – informacje praktyczne 2017

Kogo w Armenii nie spytać o jego kraj, będzie twierdził, że to najlepsze miejsce do życia. Spacerując po stolicy, Erywaniu można dać się temu zwieść, jednak wystarczy wyjechać za miasto, by nabrać wątpliwości. Ormianie jednak obstają przy swoim. Pomimo trudności wynikających z położenia geograficznego, czytaj góry i kamienie bez dostępu do morza, w dodatku na obszarze sejsmicznym; tragicznych wydarzeń, które w ostatnim stuleciu o mało nie doprowadziły do całkowitej eksterminacji narodu ormiańskiego. Natomiast katastrofalne trzęsienie ziemi z 1988 roku, podczas którego zginęło 25 000 ludzi, a drugie tyle zostało kalekami, zrównało z ziemią całe wioski i niektóre miasta. Nie da się podróżować po Armenii w oderwaniu od jej historii, dlatego wspominam o nich już na wstępie. Podczas jednego wypadu za miasto poznałam Ormianina ze Stanów, członka diaspory, który po raz drugi w ciągu ostatnich 25 lat przyjechał do kraju przodków: Wszyscy są tu biedni i smutni, ludzie się nie uśmiechają – mówi. Moim zdaniem mają powody. Choć z drugiej strony wszyscy napotkani po drodze Ormianie, czy to w turystycznych, czy mniej uczęszczanych miejscach okazywali wiele serdeczności, nawet jeśli blokowała nas czasem bariera językowa. Armenia to kraj piękny i biedny, z ogromnymi i wciąż niezagojonymi ranami na duszy. Czy turystyka jest na to lekarstwem, nie wiem. Wiem natomiast, że Armenię warto odwiedzić. A jak się tam dostać, co zwiedzić i jak się przygotować do wyjazdu? Sprawdźcie.

Czytaj więcej